Śnieg i zawieje. Ale dało się jeździć [SYNTEZA]
15.02.2012
, aktualizacja: 15.02.2012 19:54
Spore opady śniegu nie sparaliżowały w środę Poznania. Na głównych drogach jeździło się nieźle, choć policja co chwilę musiała wyjeżdżać do kolejnej stłuczki. Czy to drogowcy lepiej radzili sobie z odśnieżaniem głównych dróg? A może brak korków to zasługa zimowych ferii?
ZOBACZ TAKŻE
- Pestka odblokowana! Tramwaje już jeżdżą (15-02-12, 20:09)
- Poznań w śniegu. Popada do piątku [RELACJA NA ŻYWO] (15-02-12, 07:46)
Jeszcze w środowy wieczór Józef Klimczewski, naczelnik poznańskiej drogówki, przestrzegał: - Ostrożnie! Ostrożnie! Drogi zaczęły zamieniać się w ślizgawki. Szedłem właśnie ul. Jeżycką, wszystko tam już zamarzło, a inne ulice w mieście wyglądają tak samo źle - mówi Klimczewski. I doradzał: - Kierowcy powinni jeździć teraz bardzo wolno i ostrożnie, zachować większe odległości i dokładnie oczyścić auta przed jazdą z zalegającego na nich śniegu. Jeśli ktoś nie ma zimowych opon, to będzie miał poważne kłopoty. Szczególnie uważać powinni też piesi, bo na chodnikach jest bardzo ślisko.
Nasz czytelnik Paweł dodawał: - Najgorzej jest przy przejściach dla pieszych, gdzie są całe hałdy błota i śniegu. Trzeba przez nie przeskakiwać, by przejść na drugą stronę ulicy.
Popołudniowe korki w centrum Poznania
Przed godz. 17 zakorkowana była ul. Jana Pawła II w kierunku ronda Rataje (na odcinku od ul. Baraniaka do Kórnickiej). Auta stały między ul. Wierzbięcice a Przemysłową. Zakorkowane były Garbary przed skrzyżowaniem z ul. Estkowskiego oraz ul. Mostowa, Św. Marcin i al. Niepodległości, a poza centrum - m.in. ul. św. Wawrzyńca.
Na poznańskich drogach od rana do godz. 19 doszło do ok. 40 kolizji, sporo stłuczek było też w innych częściach Wielkopolski. Niektóre drogi krajowe były sparaliżowane, bo ciężarówki nie były w stanie podjechać pod górę. - Wiele dróg w Wielkopolsce jest zablokowanych przez tiry. Krajowa piątka aż w dwóch miejscach - w Goślinowie i Stęszewie, krajowa "15" w Żydowie i droga nr 11 pod Jarocinem - wyliczał dyżurny komendy wojewódzkiej. Na krajowej "11" tiry ślizgały się i nie mogły podjechać pod górkę w miejscowości Cielcza. Samochody stały w kilkukilometrowym korku, aż do Jarocina.
Tiry utknęły w śniegu również w Poznaniu. Na ul. Sycowskiej na Fabianowie w korku stało ich już kilkanaście. Autobusy linii nr 80 jeździły objazdami.
A wszystko zaczęło się w nocy
W nocy z wtorku na środę spadło w Poznaniu 6 cm śniegu, przez cały dzień aż do godz. 19 biały puch nieustannie sypał. Autobusy MPK jechały dziś powoli, ale bez większych opóźnień. Poważne kłopoty z dotarciem do pracy mieli mieszkańcy Naramowic. - Nie dość, że jazdę utrudniał śnieg, to w dodatku zepsuły się światła na skrzyżowaniu Lechickiej i Naramowickiej, w korku stało pięć autobusów - opowiadała pani Alina z ul. Rumiankowej, która jechała do pracy ponad godzinę. Przejechanie jednego przystanku zajmowało kierowcy 25 minut!
Prawdziwe problemy kierowcy MPK mieli w Koziegłowach. Od rana nie dało się przejechać ul. Poznańską, bo była
pokryta lodem. Autobusy linii 70 i 72 wjeżdżały do Koziegłów innym, bardziej łagodnym wjazdem.
Ferie i więcej piaskarek
Po ostatnich opadach śniegu, gdy wiele dróg jeszcze w południe było oblodzonych, można było spodziewać się prawdziwego paraliżu. O dziwo, tym razem zima nie zakorkowała miasta.
Marek Nowicki, taksówkarz na problemy z jazdą nie narzekał. - Główne drogi są odśnieżone i nie ma silnego mrozu, więc śnieg topnieje. Poza tym są ferie, więc jest trochę mniej aut na drogach. Gorzej jest na bocznych uliczkach i na osiedlach domków jednorodzinnych. Na Smochowicach masa śniegu, ślisko, no tragedia. Ale co się dziwić, skoro ZDM odśnieża tylko najważniejsze ulice. Chyba mieszkańcy sami będą musieli ganiać z łopatami i odśnieżać drogi - mówi taksówkarz.
Nowicki przyznaje jednak, że na głównych ulicach jest więcej piaskarek. - W zeszłym tygodniu widziałem tylko jedną i to dopiero koło 12, dziś do południa chyba z cztery - podkreślał taksówkarz.
Służby zmobilizowały się już w nocy?
Andrzej Krych, specjalista od transportu z Politechniki Poznańskiej uważa, że zapowiedzi intensywnych opadów śniegu przestraszyły wielu kierowców. - Na drogi wyjechało znacznie mniej samochodów. Wielu osobom nie chciało się odkopywać auta i zdecydowali albo w ogóle nie wyjeżdżać albo skorzystali z komunikacji miejskiej - mówi Krych. Dodaje, że dziś wreszcie było widać na drogach piaskarki. - W minioną środę miałem wrażenie, że nieodśnieżone ulice to efekt oszczędności miasta [ZDM w tym roku na akcję "zima" ma 1/3 pieniędzy mniej niż w ubiegłym - red.], ale teraz służby już w nocy się zmobilizowały i ulice były czarne - mówi Krych.
Tomasz Libich z Zarządu Dróg Miejskich: - W minioną środę ruch na ulicach był znacznie większy, ponieważ nie rozpoczęły się jeszcze ferie, stąd brak korków. Było też znacznie zimniej, a posypywanie solą przy dziesięciostopniowym mrozie niewiele daje. Dlatego niektóre ulice były białe, mimo naszej interwencji - tłumaczy Libich i wyjaśnia, dlaczego przez niektóre drogi nie da się przejechać. - Przy stałych opadach śniegu w pierwszej kolejności odśnieżamy główne ulice. To tam przede wszystkim musimy zachować przejezdność. Mniej uczęszczane drogi pługi oczyszczają w dalszej kolejności - dodaje Libich.
Jaka pogoda na najbliższe dni?
- Jeszcze dwa tygodnie mróz potrzymo, ale już nie będzie taki mocny. I tak do końca lutego. A kiedy przyjdzie wiosno? W marcu przyjdzie - przepowiada Stanisław Rzepka, góral z Bukowiny Tatrzańskiej, który handluje pod Okrąglakiem.
Synoptycy z biura prognoz IMGW prognozę na najbliższe dni widzą nieco inaczej. - W czwartek śnieg tylko delikatnie przyprószy. W nocy będzie chłodno - minus 4 stopnie. Padać będzie też w piątek, ale niestety biały puch najpierw zmieni się w deszcz ze śniegiem, a potem deszcz - mówi Eugeniusz Szwed, kierownik biura prognoz.
Nasz czytelnik Paweł dodawał: - Najgorzej jest przy przejściach dla pieszych, gdzie są całe hałdy błota i śniegu. Trzeba przez nie przeskakiwać, by przejść na drugą stronę ulicy.
Popołudniowe korki w centrum Poznania
Przed godz. 17 zakorkowana była ul. Jana Pawła II w kierunku ronda Rataje (na odcinku od ul. Baraniaka do Kórnickiej). Auta stały między ul. Wierzbięcice a Przemysłową. Zakorkowane były Garbary przed skrzyżowaniem z ul. Estkowskiego oraz ul. Mostowa, Św. Marcin i al. Niepodległości, a poza centrum - m.in. ul. św. Wawrzyńca.
Na poznańskich drogach od rana do godz. 19 doszło do ok. 40 kolizji, sporo stłuczek było też w innych częściach Wielkopolski. Niektóre drogi krajowe były sparaliżowane, bo ciężarówki nie były w stanie podjechać pod górę. - Wiele dróg w Wielkopolsce jest zablokowanych przez tiry. Krajowa piątka aż w dwóch miejscach - w Goślinowie i Stęszewie, krajowa "15" w Żydowie i droga nr 11 pod Jarocinem - wyliczał dyżurny komendy wojewódzkiej. Na krajowej "11" tiry ślizgały się i nie mogły podjechać pod górkę w miejscowości Cielcza. Samochody stały w kilkukilometrowym korku, aż do Jarocina.
Tiry utknęły w śniegu również w Poznaniu. Na ul. Sycowskiej na Fabianowie w korku stało ich już kilkanaście. Autobusy linii nr 80 jeździły objazdami.
A wszystko zaczęło się w nocy
W nocy z wtorku na środę spadło w Poznaniu 6 cm śniegu, przez cały dzień aż do godz. 19 biały puch nieustannie sypał. Autobusy MPK jechały dziś powoli, ale bez większych opóźnień. Poważne kłopoty z dotarciem do pracy mieli mieszkańcy Naramowic. - Nie dość, że jazdę utrudniał śnieg, to w dodatku zepsuły się światła na skrzyżowaniu Lechickiej i Naramowickiej, w korku stało pięć autobusów - opowiadała pani Alina z ul. Rumiankowej, która jechała do pracy ponad godzinę. Przejechanie jednego przystanku zajmowało kierowcy 25 minut!
Prawdziwe problemy kierowcy MPK mieli w Koziegłowach. Od rana nie dało się przejechać ul. Poznańską, bo była
pokryta lodem. Autobusy linii 70 i 72 wjeżdżały do Koziegłów innym, bardziej łagodnym wjazdem.
Ferie i więcej piaskarek
Po ostatnich opadach śniegu, gdy wiele dróg jeszcze w południe było oblodzonych, można było spodziewać się prawdziwego paraliżu. O dziwo, tym razem zima nie zakorkowała miasta.
Marek Nowicki, taksówkarz na problemy z jazdą nie narzekał. - Główne drogi są odśnieżone i nie ma silnego mrozu, więc śnieg topnieje. Poza tym są ferie, więc jest trochę mniej aut na drogach. Gorzej jest na bocznych uliczkach i na osiedlach domków jednorodzinnych. Na Smochowicach masa śniegu, ślisko, no tragedia. Ale co się dziwić, skoro ZDM odśnieża tylko najważniejsze ulice. Chyba mieszkańcy sami będą musieli ganiać z łopatami i odśnieżać drogi - mówi taksówkarz.
Nowicki przyznaje jednak, że na głównych ulicach jest więcej piaskarek. - W zeszłym tygodniu widziałem tylko jedną i to dopiero koło 12, dziś do południa chyba z cztery - podkreślał taksówkarz.
Służby zmobilizowały się już w nocy?
Andrzej Krych, specjalista od transportu z Politechniki Poznańskiej uważa, że zapowiedzi intensywnych opadów śniegu przestraszyły wielu kierowców. - Na drogi wyjechało znacznie mniej samochodów. Wielu osobom nie chciało się odkopywać auta i zdecydowali albo w ogóle nie wyjeżdżać albo skorzystali z komunikacji miejskiej - mówi Krych. Dodaje, że dziś wreszcie było widać na drogach piaskarki. - W minioną środę miałem wrażenie, że nieodśnieżone ulice to efekt oszczędności miasta [ZDM w tym roku na akcję "zima" ma 1/3 pieniędzy mniej niż w ubiegłym - red.], ale teraz służby już w nocy się zmobilizowały i ulice były czarne - mówi Krych.
Tomasz Libich z Zarządu Dróg Miejskich: - W minioną środę ruch na ulicach był znacznie większy, ponieważ nie rozpoczęły się jeszcze ferie, stąd brak korków. Było też znacznie zimniej, a posypywanie solą przy dziesięciostopniowym mrozie niewiele daje. Dlatego niektóre ulice były białe, mimo naszej interwencji - tłumaczy Libich i wyjaśnia, dlaczego przez niektóre drogi nie da się przejechać. - Przy stałych opadach śniegu w pierwszej kolejności odśnieżamy główne ulice. To tam przede wszystkim musimy zachować przejezdność. Mniej uczęszczane drogi pługi oczyszczają w dalszej kolejności - dodaje Libich.
Jaka pogoda na najbliższe dni?
- Jeszcze dwa tygodnie mróz potrzymo, ale już nie będzie taki mocny. I tak do końca lutego. A kiedy przyjdzie wiosno? W marcu przyjdzie - przepowiada Stanisław Rzepka, góral z Bukowiny Tatrzańskiej, który handluje pod Okrąglakiem.
Synoptycy z biura prognoz IMGW prognozę na najbliższe dni widzą nieco inaczej. - W czwartek śnieg tylko delikatnie przyprószy. W nocy będzie chłodno - minus 4 stopnie. Padać będzie też w piątek, ale niestety biały puch najpierw zmieni się w deszcz ze śniegiem, a potem deszcz - mówi Eugeniusz Szwed, kierownik biura prognoz.
- Dodaj komentarz
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień




więcej zdjęć