Szymborscy: burzliwe fortuny obroty
11.02.2012
, aktualizacja: 09.02.2012 20:21
- Toczyliśmy sobie rozmowę z Wisławą. I nagle ona mówi: "Przygotowałam coś dla pana". I wyjmuje pudełko czarne. "Wie pan, od śmierci ojca to pudełko nie było otwierane" - opowiada Kazimierz Krawiarz, biograf Wincentego Szymborskiego.
ZOBACZ TAKŻE
- Głos Szymborskiej z tamtej strony. Co przekazała Kórnikowi? (23-04-12, 15:49)
- Zanim znów zaatakuje... Historia nekrofila (18-02-12, 12:00)
- Szymborska - poetka z bnińskiego folwarku Prowent (03-02-12, 10:30)
- Jak wiersze Szymborskiej trafiły na poznańskie ulice (01-02-12, 21:26)
"Przybyła nam córa bardzo dorodna panna" - pisze 4 lipca 1923 roku Wincenty Szymborski. Cały list dotyczy spraw gospodarczych, Wincenty śle go do naczelnika Fundacji "Zakłady Kórnickie".
O narodzinach córki wspomina w ostatnim zdaniu.
Straciłem głowę i ożeniłem się
Szymborski długo był kawalerem. Miał 47 lat, kiedy ożenił się z 20 lat młodszą Anną Rottermundówną.
"Z powodu tych wszystkich kłopotów straciłem głowę i... ożeniłem się" - wspomina w liście do Zygmunta Celichowskiego, obok opisu kłopotów związanych z uporządkowaniem powalonych przez wichurę drzew. I dalej o małżeństwie: "Jeśli jeszcze o tem Pan Doktor nie słyszał, to proszę się dziwić. A było to tak! Podczas inwazji schroniła się do Kuźnic kancelarya ks. Kazimierza Lubomirskiego, w której pracowała dorodna panna nazwiskiem Anna Rottermundówna. Ponieważ dziewczynie zdawało się, że po wojnie mężczyzn nie będzie, przeto postanowiła wyjść za mąż za starszego, byle tylko starą panną nie zostawać. No i ponieważ co kobieta chce, to i Pan Bóg tego chce, więc dnia 17 lutego 1917 roku ożeniłem się. Posagu naturalnie nie wziąłem...".
W tymże 1917 roku Annie i Wincentemu rodzi się córka - Nawoja Maria. Po sześciu latach - 2 lipca 1923 roku, krótko po przeprowadzce Szymborskich do Kórnika, na świat przychodzi druga córka - Maria Wisława Anna.
Czarne pudełko
- Szymborski przyjechał do Kórnika w styczniu 1923 roku. Władysław hr. Zamoyski powierzył mu administrację Dóbr Kórnickich - Kazimierz Krawiarz opowiada i układa w gablocie listy, kopie rękopisów, maszynopisów.
Skrawki niektórych znalazł w koszu na śmieci w domu, w którym mieszkali kiedyś Szymborscy. Inne pokazała mu Wisława Szymborska, gdy odwiedził ją w Krakowie, by skompletować i uściślić fakty z życiorysu jej ojca. Bo Kazimierz Krawiarz jego życiorys odtworzył i spisał.
Krawiarz, z wykształcenia biochemik i dendrolog, prezes Wielkopolskiego Towarzystwa Przyjaciół Książki, mówi, że duszę ma biologiczno-historyczną. I teraz, na emeryturze, wreszcie może zrobić, o czym marzył zawsze. W odrestaurowanym ratuszu w Bninie (dziś część Kórnika) urządza salę, w której znajdą się pamiątki dokumentujące historię Bnina i Kórnika.
Część wystawy będzie o Szymborskich.
- Zafascynowała mnie postać Wincentego. Kiedy zebrałem już dostatecznie dużo materiałów, postanowiłem spotkać się osobiście z Wisławą. To trwało trochę, zanim się udało. Kiedy do niej przybyłem, powiedziała: "No wie pan, ja chyba nie bardzo panu pomogę w tej sprawie, bo ja nie znam dokładnie dziejów mojego ojca". Rzeczywiście, ona miała 13 lat, kiedy ojciec zmarł - opowiada. - Toczyliśmy sobie tę rozmowę z Wisławą. I nagle ona mówi: "Ale przygotowałam coś dla pana". I wyjmuje pudełko czarne. "Wie pan, właściwie od śmierci ojca to pudełko nie było otwierane". Otworzyła: na wierzchu był dowód osobisty ojca. Uściśliłem dzięki temu dane, bo miałem duże trudności z ustaleniem miejsca jego urodzenia. Było też 12 listów od Władysława Zamoyskiego. Dotyczyły spraw głównie zawodowych. Dla historii bezcenne rzeczy. Te listy skserowaliśmy, są w Bibliotece Kórnickiej.
- Opowiedziałem Wisławie wiele rzeczy, które ustaliłem. Między innymi - ale to chyba nie nadaje się do prasy - kiedy prawdopodobnie została poczęta - dopowiada. - Wmawiano Wincentemu, że jest słabego zdrowia, więc poprosił Zamoyskiego, żeby mu zafundował wczasy w Krynicy. Pojechał tam z żoną w październiku w 1922 roku. I w efekcie tego wypoczynku, w lipcu roku następnego, na świat przyszła Wisława. Kiedy jej to opowiedziałem, bardzo się śmiała.
Wincenty elektryfikuje Zakopane
Krawiarz ustalił, że Wincenty Szymborski urodził się w 1870 roku w Czartkach Wielkich, gimnazjum skończył w Kaliszu, prawdopodobnie rozpoczął studia rolnicze, a potem wyjechał do Zakopanego.
- Przypuszczam, że poszukując pracy, wybrał Zakopane, ponieważ był zagrożony gruźlicą. Zakopane ze względu na klimat mogło wydawać mu się najlepszym miejscem. Początkowo był zwykłym kancelistą, ale potem powierzono mu zarząd Dobrami Zakopiańskimi należącymi do Władysława hr. Zamoyskiego - opowiada.
To Szymborski w 1909 roku podpisał deklarację powołującą Tatrzańskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe, pod jego administracją zelektryfikowano Zakopane. - Był człowiekiem pogodnym i towarzyskim. Miał przy tym szerokie zainteresowania i talenty. Zamiłowanie do języków klasycznych: greki i łaciny. Uwielbiał geografię i często studiował atlasy i encyklopedie. Znał na pamięć "Pana Tadeusza" - opisuje. - Zamoyski wysoko cenił sobie Szymborskiego, w uznaniu zasług odsprzedał mu korzystnie dom w Zakopanem i w Krakowie.
Dlaczego więc w 1923 roku Zamoyski przenosi Szymborskiego z Zakopanego do Kórnika? Krawiarz wyśledził, że stał za tym prawdopodobnie dr Henryk Wilczyński, któremu zależało na przejęciu stanowiska w Zakopanem, wkradł się w łaski hrabiego Zamoyskiego i zdobył posadę.
Wincenty przyjeżdża więc do Kórnika w styczniu 1923 roku. - Był przy zgonie Zygmunta Celichowskiego, poprzedniego zarządcy Dóbr Kórnickich i zajął się jego pogrzebem. Objął po nim administrację - opowiada Krawiarz.
Wincenty urządza się w domu leżącym w folwarku Prowent w pobliżu kórnickiego Zamku. Na początku jest sam. Dopiero w kwietniu dojeżdża do niego żona Anna z córką Nawoją. Anna jest w ciąży.
O narodzinach córki wspomina w ostatnim zdaniu.
Straciłem głowę i ożeniłem się
Szymborski długo był kawalerem. Miał 47 lat, kiedy ożenił się z 20 lat młodszą Anną Rottermundówną.
"Z powodu tych wszystkich kłopotów straciłem głowę i... ożeniłem się" - wspomina w liście do Zygmunta Celichowskiego, obok opisu kłopotów związanych z uporządkowaniem powalonych przez wichurę drzew. I dalej o małżeństwie: "Jeśli jeszcze o tem Pan Doktor nie słyszał, to proszę się dziwić. A było to tak! Podczas inwazji schroniła się do Kuźnic kancelarya ks. Kazimierza Lubomirskiego, w której pracowała dorodna panna nazwiskiem Anna Rottermundówna. Ponieważ dziewczynie zdawało się, że po wojnie mężczyzn nie będzie, przeto postanowiła wyjść za mąż za starszego, byle tylko starą panną nie zostawać. No i ponieważ co kobieta chce, to i Pan Bóg tego chce, więc dnia 17 lutego 1917 roku ożeniłem się. Posagu naturalnie nie wziąłem...".
W tymże 1917 roku Annie i Wincentemu rodzi się córka - Nawoja Maria. Po sześciu latach - 2 lipca 1923 roku, krótko po przeprowadzce Szymborskich do Kórnika, na świat przychodzi druga córka - Maria Wisława Anna.
Czarne pudełko
- Szymborski przyjechał do Kórnika w styczniu 1923 roku. Władysław hr. Zamoyski powierzył mu administrację Dóbr Kórnickich - Kazimierz Krawiarz opowiada i układa w gablocie listy, kopie rękopisów, maszynopisów.
Skrawki niektórych znalazł w koszu na śmieci w domu, w którym mieszkali kiedyś Szymborscy. Inne pokazała mu Wisława Szymborska, gdy odwiedził ją w Krakowie, by skompletować i uściślić fakty z życiorysu jej ojca. Bo Kazimierz Krawiarz jego życiorys odtworzył i spisał.
Krawiarz, z wykształcenia biochemik i dendrolog, prezes Wielkopolskiego Towarzystwa Przyjaciół Książki, mówi, że duszę ma biologiczno-historyczną. I teraz, na emeryturze, wreszcie może zrobić, o czym marzył zawsze. W odrestaurowanym ratuszu w Bninie (dziś część Kórnika) urządza salę, w której znajdą się pamiątki dokumentujące historię Bnina i Kórnika.
Część wystawy będzie o Szymborskich.
- Zafascynowała mnie postać Wincentego. Kiedy zebrałem już dostatecznie dużo materiałów, postanowiłem spotkać się osobiście z Wisławą. To trwało trochę, zanim się udało. Kiedy do niej przybyłem, powiedziała: "No wie pan, ja chyba nie bardzo panu pomogę w tej sprawie, bo ja nie znam dokładnie dziejów mojego ojca". Rzeczywiście, ona miała 13 lat, kiedy ojciec zmarł - opowiada. - Toczyliśmy sobie tę rozmowę z Wisławą. I nagle ona mówi: "Ale przygotowałam coś dla pana". I wyjmuje pudełko czarne. "Wie pan, właściwie od śmierci ojca to pudełko nie było otwierane". Otworzyła: na wierzchu był dowód osobisty ojca. Uściśliłem dzięki temu dane, bo miałem duże trudności z ustaleniem miejsca jego urodzenia. Było też 12 listów od Władysława Zamoyskiego. Dotyczyły spraw głównie zawodowych. Dla historii bezcenne rzeczy. Te listy skserowaliśmy, są w Bibliotece Kórnickiej.
- Opowiedziałem Wisławie wiele rzeczy, które ustaliłem. Między innymi - ale to chyba nie nadaje się do prasy - kiedy prawdopodobnie została poczęta - dopowiada. - Wmawiano Wincentemu, że jest słabego zdrowia, więc poprosił Zamoyskiego, żeby mu zafundował wczasy w Krynicy. Pojechał tam z żoną w październiku w 1922 roku. I w efekcie tego wypoczynku, w lipcu roku następnego, na świat przyszła Wisława. Kiedy jej to opowiedziałem, bardzo się śmiała.
Wincenty elektryfikuje Zakopane
Krawiarz ustalił, że Wincenty Szymborski urodził się w 1870 roku w Czartkach Wielkich, gimnazjum skończył w Kaliszu, prawdopodobnie rozpoczął studia rolnicze, a potem wyjechał do Zakopanego.
- Przypuszczam, że poszukując pracy, wybrał Zakopane, ponieważ był zagrożony gruźlicą. Zakopane ze względu na klimat mogło wydawać mu się najlepszym miejscem. Początkowo był zwykłym kancelistą, ale potem powierzono mu zarząd Dobrami Zakopiańskimi należącymi do Władysława hr. Zamoyskiego - opowiada.
To Szymborski w 1909 roku podpisał deklarację powołującą Tatrzańskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe, pod jego administracją zelektryfikowano Zakopane. - Był człowiekiem pogodnym i towarzyskim. Miał przy tym szerokie zainteresowania i talenty. Zamiłowanie do języków klasycznych: greki i łaciny. Uwielbiał geografię i często studiował atlasy i encyklopedie. Znał na pamięć "Pana Tadeusza" - opisuje. - Zamoyski wysoko cenił sobie Szymborskiego, w uznaniu zasług odsprzedał mu korzystnie dom w Zakopanem i w Krakowie.
Dlaczego więc w 1923 roku Zamoyski przenosi Szymborskiego z Zakopanego do Kórnika? Krawiarz wyśledził, że stał za tym prawdopodobnie dr Henryk Wilczyński, któremu zależało na przejęciu stanowiska w Zakopanem, wkradł się w łaski hrabiego Zamoyskiego i zdobył posadę.
Wincenty przyjeżdża więc do Kórnika w styczniu 1923 roku. - Był przy zgonie Zygmunta Celichowskiego, poprzedniego zarządcy Dóbr Kórnickich i zajął się jego pogrzebem. Objął po nim administrację - opowiada Krawiarz.
Wincenty urządza się w domu leżącym w folwarku Prowent w pobliżu kórnickiego Zamku. Na początku jest sam. Dopiero w kwietniu dojeżdża do niego żona Anna z córką Nawoją. Anna jest w ciąży.
1
2
następne »
- Dodaj komentarz
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
5 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień




