Szkoły katolickie? Miasto mówi "nie"
10.02.2012
, aktualizacja: 09.02.2012 20:07
Prezydent odmawia tworzenia publicznych szkół katolickich, tłumacząc, że kolejne w Poznaniu nie są potrzebne. Rodzice, popierani przez część radnych, protestują.
ZOBACZ TAKŻE
- Montessori pod Babią Górą (19-02-12, 14:00)
- Gdyby nie cięcia na odśnieżaniu, korków by nie było? (09-02-12, 20:00)
- W Owińskach będzie jednak okulista! (09-02-12, 17:53)
- Grał w Poznaniu, teraz poprowadzi reprezentację Anglii (09-02-12, 15:52)
- Po awarii tramwaje jeżdżą Głogowską tylko 5 km na godz. (09-02-12, 15:50)
Władze miasta nie zgodziły się na utworzenie publicznego LO im. kard. Stefana Wyszyńskiego, podstawówki Klubu Inteligencji Katolickiej, gimnazjum artystycznego przy Szkole Katedralnej oraz na upublicznienie istniejącego już gimnazjum sióstr Urszulanek. Argument zawsze był ten sam: istniejąca w Poznaniu sieć szkół jest wystarczająca.
- Kiedy rozpoczęła się reforma oświaty, prezydent wielokrotnie mówił, że widzi możliwość przekazywania szkół stowarzyszeniom i zewnętrznym podmiotom - mówił podczas wczorajszego posiedzenia komisji oświaty Piotr Ławrynowicz z KIK, ojciec czwórki dzieci. - Pomyśleliśmy, że to szansa dla nas, bo chcieliśmy utworzyć szkołę, nie dla biznesu, a po to, by uczyły się w niej nasze dzieci. W końcu dotacja, którą miasto dokłada do szkół, to pieniądze publiczne, a więc i nasze. Odmowa, którą otrzymaliśmy, bardzo nas zdziwiła. O tym, że takie szkoły są potrzebne w Poznaniu i brakuje ich w istniejącej sieci, świadczy choćby fakt, że u salezjan o jedno miejsce stara się aż pięciu uczniów.
Radny Przemysław Alexandrowicz: - Rodzice mają prawo do wychowywania dzieci zgodnie ze swoim światopoglądem. Wybór szkoły to wybór rodziców, a nie władz miasta. Nawet Wielkopolskie Kuratorium Oświaty uchyliło decyzje miasta, pokazując, że nie ma w nich uzasadnienia prawnego i faktycznego.
Prezydent Ryszard Grobelny mówił, że stanowisko miasta w tej sprawie nie zmieni się. - Tworzenie nowej szkoły jest bezzasadne. Bo jeśli taka szkoła przyjmie 300 uczniów, to oznacza, że w placówkach miejskich ubędzie uczniów. I okaże się, że trzeba zamykać kolejne szkoły - tłumaczył. - Robiliśmy już symulację, co by było, gdybyśmy przekształcili funkcjonujące liceum z niepublicznego w publiczne. To dla miasta dodatkowy koszt rzędu 300 tys. zł rocznie.
Ławrynowicz: - Słyszymy ciągle o kosztach, o sieci. A co z jakością, różnorodnością, społeczeństwem obywatelskim? Jestem tutaj, bo chciałem coś zrobić nie tylko dla siebie, ale i dla miasta. Jednak powoli tracę siły.
Oburzenia nie kryła radna Katarzyna Kretkowska: - Nie mamy spójnej polityki w tym względzie. Na jakiej podstawie decydujemy, kto może utworzyć szkołę publiczną, a kto nie? Obecnie jedni dostają taki prezent od miast, a inni nie. Kilka lat temu pozwoliliśmy np. na utworzenie właśnie publicznej szkoły salezjańskiej i gimnazjum informatycznego na Jeżycach. Dlaczego?
- Możliwe, że tworzenie nowych szkół publicznych w poprzednich latach było błędem - przyznał prezydent Grobelny. Zapewniał też, że dziś zgodziłby się na utworzenie nowej szkoły publicznej, także katolickiej, ale tylko na północy Poznania, gdzie miejsc w szkołach zaczyna już brakować. - Zgodziłbym się też na przekazanie już istniejącej szkoły publicznej innemu niż miasto zarządcy, gdyby udało się to zrobić bez sprzeciwu społecznego - mówił.
- Kiedy rozpoczęła się reforma oświaty, prezydent wielokrotnie mówił, że widzi możliwość przekazywania szkół stowarzyszeniom i zewnętrznym podmiotom - mówił podczas wczorajszego posiedzenia komisji oświaty Piotr Ławrynowicz z KIK, ojciec czwórki dzieci. - Pomyśleliśmy, że to szansa dla nas, bo chcieliśmy utworzyć szkołę, nie dla biznesu, a po to, by uczyły się w niej nasze dzieci. W końcu dotacja, którą miasto dokłada do szkół, to pieniądze publiczne, a więc i nasze. Odmowa, którą otrzymaliśmy, bardzo nas zdziwiła. O tym, że takie szkoły są potrzebne w Poznaniu i brakuje ich w istniejącej sieci, świadczy choćby fakt, że u salezjan o jedno miejsce stara się aż pięciu uczniów.
Radny Przemysław Alexandrowicz: - Rodzice mają prawo do wychowywania dzieci zgodnie ze swoim światopoglądem. Wybór szkoły to wybór rodziców, a nie władz miasta. Nawet Wielkopolskie Kuratorium Oświaty uchyliło decyzje miasta, pokazując, że nie ma w nich uzasadnienia prawnego i faktycznego.
Prezydent Ryszard Grobelny mówił, że stanowisko miasta w tej sprawie nie zmieni się. - Tworzenie nowej szkoły jest bezzasadne. Bo jeśli taka szkoła przyjmie 300 uczniów, to oznacza, że w placówkach miejskich ubędzie uczniów. I okaże się, że trzeba zamykać kolejne szkoły - tłumaczył. - Robiliśmy już symulację, co by było, gdybyśmy przekształcili funkcjonujące liceum z niepublicznego w publiczne. To dla miasta dodatkowy koszt rzędu 300 tys. zł rocznie.
Ławrynowicz: - Słyszymy ciągle o kosztach, o sieci. A co z jakością, różnorodnością, społeczeństwem obywatelskim? Jestem tutaj, bo chciałem coś zrobić nie tylko dla siebie, ale i dla miasta. Jednak powoli tracę siły.
Oburzenia nie kryła radna Katarzyna Kretkowska: - Nie mamy spójnej polityki w tym względzie. Na jakiej podstawie decydujemy, kto może utworzyć szkołę publiczną, a kto nie? Obecnie jedni dostają taki prezent od miast, a inni nie. Kilka lat temu pozwoliliśmy np. na utworzenie właśnie publicznej szkoły salezjańskiej i gimnazjum informatycznego na Jeżycach. Dlaczego?
- Możliwe, że tworzenie nowych szkół publicznych w poprzednich latach było błędem - przyznał prezydent Grobelny. Zapewniał też, że dziś zgodziłby się na utworzenie nowej szkoły publicznej, także katolickiej, ale tylko na północy Poznania, gdzie miejsc w szkołach zaczyna już brakować. - Zgodziłbym się też na przekazanie już istniejącej szkoły publicznej innemu niż miasto zarządcy, gdyby udało się to zrobić bez sprzeciwu społecznego - mówił.
- 180 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
96 głosów
-
Szkoły katolickie? Miasto mówi "nie"
ador43
10.02.12, 15:46
Brawo panie Grobelny,tej czarnej zarazie nalezy sie przeciwstawic.»
-
w Irlandii
rabbinhood
10.02.12, 20:27
W Irlandii są konkursy na szkoły publiczne, startują w nich szkoły świeckie i prowadzone przez kościół, liczy się cena, baza, warunki i referencje, wszyscy mają równe szanse. W jednych »
-
Re: Szkoły katolickie? Miasto mówi "nie"
matylda.m1
14.03.12, 15:20
A ja myślę,że w naszym kraju jest za mało szkół katolickich.Uczniowie,którzy opuszczają mury takich szkól to są ludzie uczciwi,inteligentni i kulturalni. Nie rozumiem dlaczego mówimy "nie" »
Najczęściej czytane24 htydzień




