Już tylko ochotnicy idą na dowódców
06.02.2012
, aktualizacja: 06.02.2012 22:13
Około 40 osób zgłosiło się w koszarach przy ul. Wojska Polskiego na szkolenie podoficerskie. Po raz pierwszy biorą w nim udział wyłącznie ochotnicy
ZOBACZ TAKŻE
- Bilans nocy: pożar i potrącenie rowerzysty (07-02-12, 07:26)
- Pochmurno i nieco cieplej - pogoda na dziś (07-02-12, 06:59)
Od 2009 r. mamy w Polsce armię zawodową. Nie ma poboru do wojska, a ochotnicy mogą zgłaszać się do Narodowych Sił Rezerwowych. Do tej pory przechodzili wyłącznie zwykłą służbę przygotowawczą, po której stawali się szeregowymi żołnierzami.
Tym razem ochotnicy pierwszy raz mają szansę przejść szkolenie podoficerskie. To takie, po którym można zostać dowódcą. Do poznańskiej Szkoły Podoficerskiej Wojsk Lądowych zgłosiło się około 40 osób. Wśród nich 24-letni Marcin Bartnik z Węgorzewa: - To przemyślana decyzja. Wprawdzie nie mam tradycji wojskowych w rodzinie, ale mundurowe już tak, bo dziadek był policjantem. W wojsku podoba mi się porządek i musztra. Jestem po studiach prawniczych, może pójdę właśnie w tym kierunku? W końcu ostatnio głośno o prokuraturze wojskowej
Radosław Pakulniewicz przyjechał z Mrągowa: - Pierwsze wrażenia bardzo dobre. Wojsko dobrze się reklamuje, to mnie przyciągnęło. No i nieźle płacą.
Wśród ochotników znalazło się też kilka kobiet. Karolina Puzacz z Krosna Odrzańskiego o pracy w armii myślała już od dawna: - Jestem po liceum wojskowym. Chcę związać swoją przyszłość właśnie z wojskiem.
Kandydaci zjedli szybkie śniadanie i ruszyli na badania lekarskie. Potem odwiedzili jeszcze m.in. dział kadr, psychologa, łaźnię, a nawet fryzjera. Wreszcie każdy założył mundur. Nie obyło się bez pierwszych drobnych problemów, choćby ze sznurowaniem butów. Już dziś czeka ich pobudka o szóstej rano i pierwsze zajęcia.
Pierwszy miesiąc to podstawowe szkolenie. Takie, jakie przechodzą wszyscy kandydaci na żołnierzy. - Muszą się nauczyć wszystkiego od zera. Nawet maszerowania i ścielenia łóżek - mówi chorąży Marcin Szubert z SPWL. - Zapewne nie wszyscy dotrwają do końca. Na innych kursach część kandydatów też rezygnuje w trakcie szkoleń.
Za kilka tygodni ochotnicy złożą przysięgę. Potem czekają ich kolejne dwa miesiące szkolenia ogólnego. Jeszcze później trafią na zajęcia specjalistyczne, a na koniec przejdą typowe szkolenie podoficerskie. Odbędą też praktyki w jednostkach wojskowych. Kurs zakończą ze stopniem starszego szeregowego - ale potem będą mogli podpisać kontrakt z NSR i awansować na kaprala jako np. dowódca czołgu albo drużyny piechoty.
Tym razem ochotnicy pierwszy raz mają szansę przejść szkolenie podoficerskie. To takie, po którym można zostać dowódcą. Do poznańskiej Szkoły Podoficerskiej Wojsk Lądowych zgłosiło się około 40 osób. Wśród nich 24-letni Marcin Bartnik z Węgorzewa: - To przemyślana decyzja. Wprawdzie nie mam tradycji wojskowych w rodzinie, ale mundurowe już tak, bo dziadek był policjantem. W wojsku podoba mi się porządek i musztra. Jestem po studiach prawniczych, może pójdę właśnie w tym kierunku? W końcu ostatnio głośno o prokuraturze wojskowej
Radosław Pakulniewicz przyjechał z Mrągowa: - Pierwsze wrażenia bardzo dobre. Wojsko dobrze się reklamuje, to mnie przyciągnęło. No i nieźle płacą.
Wśród ochotników znalazło się też kilka kobiet. Karolina Puzacz z Krosna Odrzańskiego o pracy w armii myślała już od dawna: - Jestem po liceum wojskowym. Chcę związać swoją przyszłość właśnie z wojskiem.
Kandydaci zjedli szybkie śniadanie i ruszyli na badania lekarskie. Potem odwiedzili jeszcze m.in. dział kadr, psychologa, łaźnię, a nawet fryzjera. Wreszcie każdy założył mundur. Nie obyło się bez pierwszych drobnych problemów, choćby ze sznurowaniem butów. Już dziś czeka ich pobudka o szóstej rano i pierwsze zajęcia.
Pierwszy miesiąc to podstawowe szkolenie. Takie, jakie przechodzą wszyscy kandydaci na żołnierzy. - Muszą się nauczyć wszystkiego od zera. Nawet maszerowania i ścielenia łóżek - mówi chorąży Marcin Szubert z SPWL. - Zapewne nie wszyscy dotrwają do końca. Na innych kursach część kandydatów też rezygnuje w trakcie szkoleń.
Za kilka tygodni ochotnicy złożą przysięgę. Potem czekają ich kolejne dwa miesiące szkolenia ogólnego. Jeszcze później trafią na zajęcia specjalistyczne, a na koniec przejdą typowe szkolenie podoficerskie. Odbędą też praktyki w jednostkach wojskowych. Kurs zakończą ze stopniem starszego szeregowego - ale potem będą mogli podpisać kontrakt z NSR i awansować na kaprala jako np. dowódca czołgu albo drużyny piechoty.
- 1 komentarz
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
2 głosy
-
Już tylko ochotnicy idą na dowódców
czarnyhs
07.02.12, 01:06
.... ale setki, jeśli nie tysiące wniosków z zawodową służbę wojskową leży w WKU w całej Polsce, ale nie ma środków na uruchomienie etatów, choć tych wolnych jest sporo. Bo lwią część »
Najczęściej czytane24 htydzień




