Zatrzymać cyberszaleństwo! Bilety muszą być dostępne

Adam Kompowski
06.02.2012 , aktualizacja: 06.02.2012 15:40
A A A Drukuj
Pojedyncze bilety na tramwaj i autobus nie mogą zniknąć ze sprzedaży. Komunikacja publiczna w Poznaniu musi być przyjazna także dla tych, którzy nie chcą albo nie mogą mieć karty PEKA
W kioskach brakuje biletów MPK
Fot. Grzegorz Skowronek / AG
W kioskach brakuje biletów MPK
Za dwa lata czipowa karta PEKA ma zastąpić w Poznaniu sieciówkę w miejskich tramwajach i autobusach. Ponieważ PEKA będzie "elektroniczną portmonetką", będzie można nią płacić nie tylko za miesięczne czy kwartalne sieciówki, ale także za pojedyncze przejazdy. I to - jak zapewniają nasi urzędnicy - bardzo korzystnie, bo za liczbę przejechanych przystanków. Pyk -pyk - przy wejściu zbliżamy kartę do czujnika, pyk-pyk - robimy to przy wyjściu z tramwaju albo autobusu.

Zgoda, brzmi to nieźle. Tylko co, gdy ktoś nie będzie miał PEKI? Papierowe bilety mają zniknąć i z biletomatów na przystankach, i z kiosków. A razem z nimi - kasowniki, dinozaury ery analogowej w miejskiej komunikacji.

Na razie dla osoby, która PEKI mieć nię będzie, cyberurzędnik ma taką propozycję: kup sobie w biletomacie kartę czipową na 10 przejazdów. No, możesz jeszcze trafić na pojazd z biletomatem w środku i tam kupisz pojedynczy bilet, ale szanse na to masz jak jeden do 10.

Cyberurzędnik marzy, że "przymuszeni" tą sytuacją wszyscy wyrobią sobie kartę PEKA. I że dzięki temu dociągniemy do 400 tys. wydanych egzemplarzy karty, wymaganych w umowie na unijne dofinansowanie do PEKI.

Tyle idealny cyfrowy świat cyberurzędnika. A teraz przełóżmy to na naszą, poznańską, analogową rzeczywistość. Całkowicie analogowy pan Józek, ochroniarz w jednej z poznańskich fabryk, ma starego golfa, którym jeździ do pracy. Mróz, golf nie odpalił. Pan Józek idzie na tramwaj. Ale w kioskach biletów nie ma, a jedyny w dzielnicy biletomat oferuje mu w pakiecie 10 biletów. On potrzebuje jednego. Pan Józek wścieka się, za te same pieniądze pojedzie do pracy taksówką, z powrotem kolega podrzuci go autem. Od tramwajów będzie się teraz trzymał z daleka.

Benzyna coraz droższa, gdyby pan Józek przejechał się raz klimatyzowanym solarisem, może by się przekonał i na stałe jeździł tramwajami, regularnie zasilając co miesiąc budżet miasta i zmniejszając korki na ulicach. Może nawet wyrobiłby sobie te PEKĘ, która ma przecież dużo zalet. Ale niestety, na starcie go do tego zniechęcono.

Jeszcze gorzej nowy system odbiorą goście naszego miasta. Jeśli np. mieszkaniec Leszna przyjedzie pociągiem do Poznania do lekarza specjalisty, potrzebuje tylko dwóch biletów - żeby dojechać z dworca do przychodni, i z powrotem. Po diabła ma kupować bloczek na 10 przejazdów, jeśli następny raz przyjedzie do Poznania może za kilka lat?

A turyści? Komunikacja miejska to przecież jedna z wizytówek każdego miasta. Nie twórzmy systemu, w którym pasażer bez karty PEKA będzie się czuł jak intruz, zmuszony do zapłaty ekstra podatku - czyli opłacenia 10 biletów, gdy potrzebuje jednego lub dwóch. Niech goście Poznania czują się tu mile widziani.

Z tej paranoi można jeszcze wyjść - na dwa sposoby. Pierwszy - najlepszy - wyposażenie wszystkich pojazdów MPK w biletomaty. Drugi sposób - rozbudowywanie sieci biletomatów stacjonarnych na przystankach i pozostawienie w nich tradycyjnych, papierowych biletów. W takiej sytuacji trzeba by także zachować tradycyjne kasowniki.

Jednego jestem pewien - to szaleństwo trzeba zatrzymać. Wprowadzanie nowoczesnej technologii nie musi wiązać się z utrudnianiem części potencjalnych pasażerów dostępu do tramwajów i autobusów. Komunikacja publiczna musi być przyjazna także dla tych, którzy nie chcą, nie mogą, nie będą mieć karty PEKA i - w tym kierunku powinny iść wszystkie planowane zmiany.

Cała ta sprawa pokazuje, że urzędnicy-technokraci oderwali się od rzeczywistości i zamknęli w świecie wydumanych, idealnych ich zdaniem rozwiązań. Rozwiązań, w których wszystko odbywa się w technologii cyfrowej, papierowy bilet to przeżytek, a pasażer nie jest żywym człowiekiem, tylko jakimś wirtualnym bytem, który zachowuje się wyłącznie tak, jak urzędnik sobie wymyśli.

Przerażające jest, że przetarg na dostawcę systemu dla karty PEKA ma zostać rozstrzygnięty w ciągu miesiąca, a urzędnicy nadal twierdzą, że "nie wiadomo", co z pojedynczymi biletami jednorazowymi. Obawiam się, że wiadomo - chcieli je zlikwidować, bo nie pasowały im do ich idealnego, dokładnie wyliczonego cyberświata, który nijak się ma do prawdziwego życia.

Zobacz jak Maria Strzałko Poznań konserwowała [ZDJĘCIA]>>
Kliknij, by obejrzeć galerię

Podziel się

  • 30 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    12 głosów