Pogotowie wyląduje na Franowie. Ale tylko w dzień

Sylwia Sałwacka
01.02.2012 , aktualizacja: 01.02.2012 20:42
A A A Drukuj
Pierwsze w Poznaniu szpitalne lądowisko przy Szwajcarskiej zostało wreszcie zalegalizowane. Ale nowoczesne eurocoptery w nocy na nim nie wylądują
Eurocopter Lotniczego Pogotowia Ratunkowego
Fot. Łukasz Cynalewski / Agencja Gazeta
Eurocopter Lotniczego Pogotowia Ratunkowego
Podgrzewana płyta, nowoczesny system naprowadzania, w tym radiokontroler, dzięki któremu pilot może sam sterować oświetleniem na płycie lądowiska podczas mgły i w nocy, jest też nowy parking dla karetek i droga dojazdowa - wylicza Stanisław Rusek, rzecznik miejskiego szpitala im. Strusia.

Nowe szpitalne lądowisko zalegalizował Urząd Lotnictwa Cywilnego. Supernowoczesny obiekt kosztował 3,4 mln zł, z czego Unia dołożyła 85 proc. (resztę dało miasto).

Wstyd przyznać, ale to nasze pierwsze przyszpitalne lądowisko, które znalazło się w ewidencji ULC. Pierwsze w Wielkopolsce powstało 19 lat temu w Kaliszu. Przez ten czas Poznań zdążyły wyprzedzić szpitale w Lesznie, Złotowie, Puszczykowie, Pile i Ostrowie Wielkopolskim.

Budowa nowych lądowisk idzie w Polsce jak krew z nosa, bo szpitalom brakuje pieniędzy. Trudno też przejść procedurę stosowana przez Urząd przy wpisie do ewidencji lądowisk (ministerstwo transportu chce w tym roku przepisy zliberalizować). Legalizacja lądowiska przy Szwajcarskiej trwała około półtora roku. Na akredytację czeka wciąż lądowisko przy wojewódzkim szpitalu przy Lutyckiej.

Ale czy zgoda Urzędu jest konieczna, by szpital mógł ratować ludzi? - Nie. Śmigłowiec pogotowia może lądować na lądowiskach bez akredytacji, o ile spełniają one wymogi bezpieczeństwa. Zgodę na takie lądowanie wydaje dyrektor szpitala. W Ostrowie Wielkopolskim dyrekcja zgodziła się. A w poznańskim szpitalu przy Szwajcarskiej odmówiła - mówi Stanisław Torzyński, szef filii Lotniczego Pogotowia Ratunkowego w Poznaniu.

Lotnicze Pogotowie Ratunkowe wylatuje m.in. do ofiar wypadków drogowych, tonących, poparzonych dzieci, zawałowców. W ub. roku w Wielkopolsce było 550 takich przypadków.

Śmigłowiec to najszybsza i najbezpieczniejsza forma transportu pacjenta. Dystans 90 km pokonuje w 23 minuty, żadna inna karetka nie jest w stanie poruszać się z prędkością 240 km na godzinę.

W Wielkopolsce śmigłowiec lata jednak tylko w dzień - od świtu do zmierzchu. Na nocne loty piloci ciągle nie mają zgody centrali. - I w tym roku to się nie zmieni - mówi Justyna Sochacka, rzecznik Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. - Wynika to ze strategii firmy: nie wszystkie śmigłowce z 17 baz w kraju będą latać całodobowo. Które będą? Wciąż to analizujemy.

Na razie ratunkowe śmigłowce latają nocą jedynie w Warszawie. W Gdańsku i we Wrocławiu wydłużono im czas pracy do 23.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 1 komentarz
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy