Z sądu: "Kanada" obciąża poznańskich policjantów
30.01.2012
, aktualizacja: 30.01.2012 17:05
Skruszony gangster "Kanada" opowiadał w sądzie o korumpowaniu policjantów: oni za pieniądze ratowali go z kłopotów, on pomagał im poprawiać statystyki.
ZOBACZ TAKŻE
- Żona Makowca: Jakie łapówki? Nam pomagali mecenasi (18-11-11, 14:00)
- Skorumpowani policjanci chronili gangsterów (04-07-11, 10:00)
- Państwo gangsterowi i plecy wymasuje (26-09-10, 16:00)
- Gangster Kanada zatrzęsie Poznaniem (20-10-08, 00:00)
Legenda Krzysztofa W., znanego jako "Kanada", rośnie od chwili, gdy trzy lata temu zaczął sypać poznańskich gangsterów i skorumpowanych policjantów. "Kanada" poznał tajemnice półświatka, bo przez lata kradł samochody dla Zbyszka B., "Makowca". To były cinkciarz, który z żoną i synami przez ponad dekadę rządził kryminalnym Poznaniem, a dzisiaj odsiaduje wyrok za zlecenie zabójstwa.
Gdy prokuratorzy zweryfikowali zeznania "Kanady", uznali, że będzie z tego materiał na kilka aktów oskarżenia. W półświatku poszła fama o milionowej nagrodzie za jego głowę. "Kanada" znalazł się pod ochroną.
Dziś pojawił się w poznańskim sądzie, by zeznawać w procesie czterech byłych policjantów, których - na podstawie jego zeznań - oskarżono o korupcję. Na salę rozpraw wszedł wyluzowany, uśmiechając się do studentek prawa, które przyszły posłuchać jego zeznań.
"Kanada" potwierdził, że policjanci za pieniądze pomagali przestępcom, podawał przykłady. Wiosną 2003 r. Tomasz B., policjant ze specgrupy ścigającej samochodowych złodziei, miał uprzedzić "Kanadę" i jego wspólnika o zasadzce na ul. Głogowskiej. Przestępcy umówili się tam na odbiór haraczu za zwrot skradzionego samochodu. Właściciel, jak się okazało, powiadomił policję.
Jesienią 2002 r. "Kanada" i Marcin B., jeden z synów "Makowca", pojechali odzyskać dług. Zatrzymała ich policja. Po kilku godzinach trafili do tej samej celi i mogli ustalić zeznania. Według "Kanady", jeden z policjantów wziął za to łapówkę, a pieniądze wyłożyła Iwona B., żona "Makowca".
"Kanada" opowiedział też, jak Tomasz P., szef policyjnej specgrupy, miał za pieniądze wyciągnąć go z aresztu. P. ustalił z prokuraturą, że "Kanada" zostanie policyjnym informatorem, a w zamian będzie mógł wyjść za kaucją. - Bałem się, że jeśli podpiszę zobowiązanie do współpracy, będę miał kłopoty na mieście. Ale Tomek obiecał, że na drugi dzień ten papier zniszczy - opowiadał "Kanada".
Z jego zeznań wynika, że także gangsterzy pomagali policjantom. Tomasz P., ścigając złodziei, musiał wykazywać się sukcesami. "Kanada" pomagał mu więc podnosić wykrywalność. Kradł samochody starszych marek, a potem porzucał w ustalonym miejscu. Specgrupa Tomasza P. mogła chwalić się odzyskaniem skradzionych pojazdów, a jej szef dostawał nagrody i awansował. Co miał z tego "Kanada"? - Robiłem to dla sztuki i dobrych kontaktów z Tomkiem - mówił.
Policjanci nie przyznają się do winy. Twierdzą, że przestępcy chcą się na nich zemścić.
Gdy prokuratorzy zweryfikowali zeznania "Kanady", uznali, że będzie z tego materiał na kilka aktów oskarżenia. W półświatku poszła fama o milionowej nagrodzie za jego głowę. "Kanada" znalazł się pod ochroną.
Dziś pojawił się w poznańskim sądzie, by zeznawać w procesie czterech byłych policjantów, których - na podstawie jego zeznań - oskarżono o korupcję. Na salę rozpraw wszedł wyluzowany, uśmiechając się do studentek prawa, które przyszły posłuchać jego zeznań.
"Kanada" potwierdził, że policjanci za pieniądze pomagali przestępcom, podawał przykłady. Wiosną 2003 r. Tomasz B., policjant ze specgrupy ścigającej samochodowych złodziei, miał uprzedzić "Kanadę" i jego wspólnika o zasadzce na ul. Głogowskiej. Przestępcy umówili się tam na odbiór haraczu za zwrot skradzionego samochodu. Właściciel, jak się okazało, powiadomił policję.
Jesienią 2002 r. "Kanada" i Marcin B., jeden z synów "Makowca", pojechali odzyskać dług. Zatrzymała ich policja. Po kilku godzinach trafili do tej samej celi i mogli ustalić zeznania. Według "Kanady", jeden z policjantów wziął za to łapówkę, a pieniądze wyłożyła Iwona B., żona "Makowca".
"Kanada" opowiedział też, jak Tomasz P., szef policyjnej specgrupy, miał za pieniądze wyciągnąć go z aresztu. P. ustalił z prokuraturą, że "Kanada" zostanie policyjnym informatorem, a w zamian będzie mógł wyjść za kaucją. - Bałem się, że jeśli podpiszę zobowiązanie do współpracy, będę miał kłopoty na mieście. Ale Tomek obiecał, że na drugi dzień ten papier zniszczy - opowiadał "Kanada".
Z jego zeznań wynika, że także gangsterzy pomagali policjantom. Tomasz P., ścigając złodziei, musiał wykazywać się sukcesami. "Kanada" pomagał mu więc podnosić wykrywalność. Kradł samochody starszych marek, a potem porzucał w ustalonym miejscu. Specgrupa Tomasza P. mogła chwalić się odzyskaniem skradzionych pojazdów, a jej szef dostawał nagrody i awansował. Co miał z tego "Kanada"? - Robiłem to dla sztuki i dobrych kontaktów z Tomkiem - mówił.
Policjanci nie przyznają się do winy. Twierdzą, że przestępcy chcą się na nich zemścić.
- 2 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
6 głosów
-
Z sądu: "Kanada" obciąża poznańskich policjantów
rockville
30.01.12, 17:38
Poznanscy policjanci biora lapowki ? I Wyyborcza chce , abysmy uwierzyli temu przestepcy ? Lapowki , to moze biora policjanci w Koninie albo w Kaliszu , ale nie w Poznaniu , miescie knowhow.»
Najczęściej czytane24 htydzień




