Dlaczego Fani Dream Theater marzli pod Areną?
30.01.2012
, aktualizacja: 30.01.2012 16:46
- Dziesięć minut przed godz. 20 usłyszałem od ekipy technicznej, że koncertu nie będzie - mówi Piotr Kosiński, szef Rock - Serwis, organizator niedzielnego koncerty grupy Dream Theater w poznańskiej Arenie. Koncert ostatecznie się odbył, ale trzy tysiące fanów długo czekało na mrozie na otwarcie drzwi
ZOBACZ TAKŻE
- Fani Dream Theater zmarzli pod Areną (29-01-12, 20:53)
- Jest nam zimno! Otwórzcie drzwi! - skandowali zmarznięci fani pod drzwiami Areny, czekając na koncert Dream Theater. Wielu stało na mrozie nawet dwie godziny.
Fani zjechali z Polski i zagranicy. Koncert miał się rozpocząć o godz. 20, ale zapowiadano, że wejść do Areny będzie można wcześniej. Tymczasem o godz. 20 drzwi były wciąż zamknięte, ludzi nie wpuszczono nawet na korytarz Areny, gdzie mogliby się ogrzać.
- Ponad dwie godziny czekaliśmy na strasznym mrozie. Pojawiła się plotka o kłopotach ze sprzętem, ale nic więcej nie było wiadomo, nikt nie powiedział nam co się dzieje - opowiadali wczoraj "Gazecie" fani pod Areną.
Bramę otwarto dopiero kilka minut po godz. 20. 30, trzy tysiące osób musiało jeszcze odstać kilkanaście minut, zanim zdołali dostać się do środka. Koncert Dream Theater rozpoczął się po godz. 21.
Co się stało w Arenie?
Organizatorem koncertu była firma Rock - Serwis z Krakowa. - Pojawiły się problemy techniczne - mówi Piotr Kosiński, szef firmy. Jak tłumaczy, chodziło o rusztowanie, na którym zamontowane było oświetlenie. - Projekt został zatwierdzony dwa miesiące temu i nagle w sobotę przyjechała nowa ekipa techniczna, która stwierdziła, że konstrukcja miała być inna. W niedzielę od 6 rano próbowaliśmy ten problem rozwiązać - opowiada. Okazuje się, że do ostatniej chwili nie było wiadomo, czy koncert w ogóle się odbędzie. - 10 minut przed godz. 20 usłyszałem od ekipy technicznej, że koncertu nie będzie - mówi Kosiński. Ostatecznie menedżer zespołu zdecydował jednak inaczej.
"Gazeta": - Dlaczego kazano ludziom czekać na mrozie, nie wpuszczono ich chociaż na korytarz Areny?
Kosiński: - Decyzja o otwarciu drzwi nie zależała od nas, ale od menedżera zespołu. Menedżer obawiał się, że jeśli wpuścimy fanów, a koncert się nie odbędzie, może dojść do zamieszek.
"Gazeta": - Dlaczego nie poinformowano ludzi, co się właściwie dzieje?
Kosiński: - Wyszedłem przed Arenę, ale nie wszyscy mnie słyszeli. Poza tym do ostatniej chwili nie było wiadomo, czy będzie zgoda na koncert.
Kosiński dodaje, że to był już dziewiąty koncert Dream Theater, który organizował w Polsce i pierwszy raz doszło do takiej sytuacji. Z menedżerem zespołu nie udało nam się skontaktować.
Fani zjechali z Polski i zagranicy. Koncert miał się rozpocząć o godz. 20, ale zapowiadano, że wejść do Areny będzie można wcześniej. Tymczasem o godz. 20 drzwi były wciąż zamknięte, ludzi nie wpuszczono nawet na korytarz Areny, gdzie mogliby się ogrzać.
- Ponad dwie godziny czekaliśmy na strasznym mrozie. Pojawiła się plotka o kłopotach ze sprzętem, ale nic więcej nie było wiadomo, nikt nie powiedział nam co się dzieje - opowiadali wczoraj "Gazecie" fani pod Areną.
Bramę otwarto dopiero kilka minut po godz. 20. 30, trzy tysiące osób musiało jeszcze odstać kilkanaście minut, zanim zdołali dostać się do środka. Koncert Dream Theater rozpoczął się po godz. 21.
Co się stało w Arenie?
Organizatorem koncertu była firma Rock - Serwis z Krakowa. - Pojawiły się problemy techniczne - mówi Piotr Kosiński, szef firmy. Jak tłumaczy, chodziło o rusztowanie, na którym zamontowane było oświetlenie. - Projekt został zatwierdzony dwa miesiące temu i nagle w sobotę przyjechała nowa ekipa techniczna, która stwierdziła, że konstrukcja miała być inna. W niedzielę od 6 rano próbowaliśmy ten problem rozwiązać - opowiada. Okazuje się, że do ostatniej chwili nie było wiadomo, czy koncert w ogóle się odbędzie. - 10 minut przed godz. 20 usłyszałem od ekipy technicznej, że koncertu nie będzie - mówi Kosiński. Ostatecznie menedżer zespołu zdecydował jednak inaczej.
"Gazeta": - Dlaczego kazano ludziom czekać na mrozie, nie wpuszczono ich chociaż na korytarz Areny?
Kosiński: - Decyzja o otwarciu drzwi nie zależała od nas, ale od menedżera zespołu. Menedżer obawiał się, że jeśli wpuścimy fanów, a koncert się nie odbędzie, może dojść do zamieszek.
"Gazeta": - Dlaczego nie poinformowano ludzi, co się właściwie dzieje?
Kosiński: - Wyszedłem przed Arenę, ale nie wszyscy mnie słyszeli. Poza tym do ostatniej chwili nie było wiadomo, czy będzie zgoda na koncert.
Kosiński dodaje, że to był już dziewiąty koncert Dream Theater, który organizował w Polsce i pierwszy raz doszło do takiej sytuacji. Z menedżerem zespołu nie udało nam się skontaktować.
- 3 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
8 głosów
-
Dlaczego Fani Dream Theater marzli pod Areną?
tomekdp
30.01.12, 23:10
Kosiński: - Decyzja o otwarciu drzwi nie zależała od nas, ale od menedżera zespołu. Menedżer obawiał się, że jeśli wpuścimy fanów, a koncert się nie odbędzie, może dojść do zamieszek.No, tu »
-
Cudowny koncert!
kwolana
31.01.12, 09:13
Koncert był boski!A Gazecie gratuluję tego, w czym są najlepsi - czyli relacji z koncertu jak zwykle na niezwykle wysokim poziomie i pięknych zdjęć (z Bydgoszczy LOL)!»
Najczęściej czytane24 htydzień




