Obsługa w termach: troskliwa czy nadgorliwa?

Justyna Suchecka
30.01.2012 , aktualizacja: 30.01.2012 13:55
A A A Drukuj
Wyjście z dziećmi na Termy wiąże się z tym, że nie skorzystamy z części basenów. A żeby móc wypocząć w saunach, trzeba mieć ze sobą pokaźny komplet ręczników. Pracownicy term tłumaczą, że to wszystko wynika z regulaminu, ale w nim aż tak szczegółowych zapisów wcale nie ma
Termy Maltańskie
Fot. Łukasz Cynalewski / Agencja Gazeta
Termy Maltańskie
- Wybrałam się na basen z 6-letnim synem i jego 8-letnim kuzynem. Kupiliśmy bilet rodzinny - opowiada pani Monika. - Bardzo cieszyłam się na to wyjście, bo chłopcy uwielbiają pływać. Okazało się jednak, że nie możemy skorzystać z części basenów rekreacyjnych. Niedostępna była dla nas tzw. koniczyna składająca się z aż czterech różnych basenów i umożliwiająca wypłynięcie na zewnątrz. Zostałam skazana na przebywanie w brodzikach - mówi.

Dlaczego? Zdaniem ratowników na jedno dziecko w "koniczynce" powinna przypadać jedna osoba dorosła do pilnowania. - A co by było, gdyby wybrała się tu rodzina z trójką dzieci? Rodziców do opieki by nie wystarczyło, mieliby zabierać ze sobą trzecią osobę do pomocy? - oburza się pani Monika.

Co mówi na ten temat regulamin? Dzieci do 14 lat muszą przebywać pod opieką dorosłych. Nie ma tam słowa o tym, że na jedno dziecko musi przypadać jedna osoba pełnoletnia. Skąd więc zakaz?

- Decyzje podejmowane przez ratowników dyktowane są tylko i wyłącznie względami bezpieczeństwa i mają swoje uzasadnienie w regulaminie - tłumaczy Alina Furmaniuk, specjalista ds. marketingu i PR Term Maltańskich.

Furmaniuk przypomina, że "koniczynka" o głębokości 1,35 m składa się z 4 mniejszych basenów, z których każdy oferuje inną atrakcję: leżanki powietrzne, kurtynę wodną, grzybek wodny i "rwący nurt rzeki", a całości dopełniają "bicze wodne". - Atrakcje te różnią się nie tylko formą, ale i wymogami wobec użytkowników - zwłaszcza "rwący nurt rzeki", gdzie niezbędna jest podstawowa umiejętność pływania - podkreśla Furmaniuk. - Decyzja ratownika pełniącego tego dnia dyżur była oparta na charakterystyce poszczególnych basenów i dbałości o bezpieczeństwo gości. Być może informacja została sformułowana zbyt kategorycznie, nie zostały wyjaśnione dokładnie jej podstawy. Mogę jedynie przeprosić i zapewnić, że ratownikom została zwrócona uwaga na konieczność wyjaśnienia przesłanek i podstaw wydawanych decyzji, które dodam, ze względu na bezpieczeństwo, są ostateczne.

Ale to niejedyne regulaminowe wątpliwości naszych czytelników. - W saunach człowiek zamiast wypoczywać, czuje się cały czas obserwowany i kontrolowany - mówi pani Joanna. - Najpierw zostałam upomniana, gdy dłonią dotknęłam jednej z desek. Potem gdy chciałam wejść w saunie na wyższy stopień i dotknęłam jej stopą, znów dostałam burę. Żeby siedzieć w saunie zgodnie z zaleceniami obsługi, czyli ani przez sekundę nie dotykając drewna, musiałabym mieć ze sobą pięć ręczników, a i w takim układzie byłoby to trudne - dodaje.

Alina Furmaniuk zaznacza, że uwagi pracowników Term również w tym przypadku wynikają z regulaminu. - Konieczność podłożenia ręcznika pod całe ciało, także m.in. pod stopy, przed rozpoczęciem seansu w saunie suchej (drewnianej) wynika ze względów higienicznych, dyktowanych zasadami saunowania i procesów zachodzących podczas niego w organizmie. Stąd czujność i troska naszych pracowników o przestrzeganie powyższych zasad - podkreśla.

- Ja rozumiem te zasady - mówi pani Joanna. - Ale troska i przestrzeganie regulaminów, a nadgorliwość obsługi to dwie zupełnie różne sprawy.

Zapraszamy do dyskusji

Czy regulamin Term Maltańskich wymaga poprawek? Piszcie: czytelnicy@poznan.agora.pl

Gdzie te wieżowce? Tylko na papierze [ZDJECIA]>>
Kliknij, by obejrzeć galerię

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 25 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    10 głosów

  • Obsługa w termach: troskliwa czy nadgorliwa? maciulak 30.01.12, 09:20

    Kolejna nagonka na termy? Powoli przestaję lubić gazeta.pl. Poziom robi się żenująco niski, próba wywoływania sensacji z zupełnie błahych sytuacji... Ja nic takiego nie zauważyłem na »