Pomóżmy przetrwać Nibylandii!
29.01.2012
, aktualizacja: 29.01.2012 19:29
- Jak to nie będzie Nibylandii? To dokąd mamy iść po szkole? - pytały dzieci, gdy dowiedziały się o ciężkiej sytuacji finansowej świetlicy na Świerczewie
- Wraz z orszakiem księżnej Dobrawy na ziemie Polski przybyli pierwsi duchowni. Paulino, notuj - mówi do 5-klasistki pedagog Ewelina Kluzowicz. Odrabia z dziewczynką lekcje z historii. Chwilę później wbiega koleżanka Pauliny, Kinga. Rzuca na stół reklamówkę pełną jabłek. - Dziś w ramach zajęć pieczemy ciasto - tłumaczy Aneta Wieleńska, socjoterapeutka. To jej podopieczni świetlicy zdradzają najmroczniejsze sekrety. Opowiadają o swoich problemach, niełatwym życiu w trudnych rodzinach.
Świetlica Nibylandia powstała na Świerczewie siedem lat temu. Od tej pory pomaga dzieciom z trudnych rodzin wybrać inną drogę, niż ta, którą poszli ich rodzice. - Dzieci przychodzą do nas nerwowe, mają ogromne zaległości w nauce, już w pierwszej klasie słyszą, że są do niczego, mają zaniżoną samoocenę. W świetlicy się zmieniają, zdają do następnej klasy, odkrywają swoje talenty - opowiada kierowniczka świetlicy Bernarda Grzywacz-Nowicka.
Co roku Nibylandia występuje do Urzędu Miasta o dotację. Na roczną działalność potrzebuje ok. 150 tys. zł. Na ten rok pieniędzy nie dostała. - Nasz projekt został odrzucony ze względów formalnych. Jako jeden z głównych powodów podano to, że włożyliśmy dwie różne oferty do jednej koperty, a nie dwóch - mówi Grzywacz-Nowicka.
Urzędnicy jednak zaprzeczają. Tłumaczą, że oferta Nibylandii nie spełniała wymogów formalnych. - Formularz jest źle wypełniony, tabele obcięte i nieczytelne. Przy ofercie dotyczącej dofinansowania ferii brak programu terapeutycznego - wymienia Beata Okoń-Gibczyńska, kierownik oddziału ds. uzależnień przy wydziale zdrowia UM. Zapewnia, że choć urzędnikom bardzo zależy na działaniu świetlicy, nie mieli innego wyboru, musieli odrzucić wniosek. - Jest to procedura konkursowa, od której nie przysługuje odwołanie. Nie ma też przepisów, które pozwalałyby na poprawienie oferty - tłumaczy Okoń-Gibczyńska.
Zasady konkursu reguluje Ustawa o wychowaniu w trzeźwości. Zakłada, że pieniądze są przyznawane stowarzyszeniom na rok, a nie na trzy lata, jak chciałyby organizacje. Dodatkowo, konkurs może być rozpisany dopiero wtedy, kiedy samorząd rozpocznie prace nad budżetem. Tym razem było to 15 listopada. - Przez kolejne 21 dni musimy czekać na zgłoszenia i dopiero wtedy możemy zacząć obradować - tłumaczy urzędniczka. Przez to ogłoszenie wyników odbywa się tuż przed świętami, a często nawet w sylwestra. - Nigdy nie wiemy, co nas czeka w przyszłym roku, nie możemy zaplanować pracy - mówi Grzywacz-Nowicka.
Urzędnicy zapewniają, że już wkrótce zostanie rozpisana kolejna edycja konkursu. Jeżeli projekt Nibylandii przejdzie, już w marcu otrzyma pieniądze na działalność. - Prosimy, żeby w razie niejasności, świetlica z nami się skontaktowała. Podpowiemy, jak dobrze wypełnić dokumenty - zapewnia Okoń-Gibczyńska.
Na razie jednak świetlica nie ma za co funkcjonować. - Pedagodzy pracują za darmo, jedzenie mamy z banku żywności, a właściciel budynku na razie nie upomina się o czynsz - opowiada Bernarda Okoń-Gibczyńska. Miesięczne utrzymanie Nibylandii kosztuje 10 tys. zł. Kierowniczka nie ma pomysłu, skąd wziąć pieniądze na najbliższe dwa miesiące. Dodatkowo świetlica ma zebrać 15 tys. zł wkładu własnego na działalność. Wymaga tego procedura konkursowa. Potrzebny jest również okład do kanapek, słodycze, a także artykuły do rysowania.
Pomóżcie Nibylandii
Chętni mogą wpłacić pieniądze na konto Stowarzyszenia Inny Dom: BZ WBK SA 31 1090 1463 0000 0001 0596 7026, Poznań 61-329, ul. Sypniewo 19. Jeżeli chcieliby państwo kupić jedzenie, czy artykuły papiernicze, prosimy o kontakt pod nr tel: 668 872 502
Świetlica Nibylandia powstała na Świerczewie siedem lat temu. Od tej pory pomaga dzieciom z trudnych rodzin wybrać inną drogę, niż ta, którą poszli ich rodzice. - Dzieci przychodzą do nas nerwowe, mają ogromne zaległości w nauce, już w pierwszej klasie słyszą, że są do niczego, mają zaniżoną samoocenę. W świetlicy się zmieniają, zdają do następnej klasy, odkrywają swoje talenty - opowiada kierowniczka świetlicy Bernarda Grzywacz-Nowicka.
Co roku Nibylandia występuje do Urzędu Miasta o dotację. Na roczną działalność potrzebuje ok. 150 tys. zł. Na ten rok pieniędzy nie dostała. - Nasz projekt został odrzucony ze względów formalnych. Jako jeden z głównych powodów podano to, że włożyliśmy dwie różne oferty do jednej koperty, a nie dwóch - mówi Grzywacz-Nowicka.
Urzędnicy jednak zaprzeczają. Tłumaczą, że oferta Nibylandii nie spełniała wymogów formalnych. - Formularz jest źle wypełniony, tabele obcięte i nieczytelne. Przy ofercie dotyczącej dofinansowania ferii brak programu terapeutycznego - wymienia Beata Okoń-Gibczyńska, kierownik oddziału ds. uzależnień przy wydziale zdrowia UM. Zapewnia, że choć urzędnikom bardzo zależy na działaniu świetlicy, nie mieli innego wyboru, musieli odrzucić wniosek. - Jest to procedura konkursowa, od której nie przysługuje odwołanie. Nie ma też przepisów, które pozwalałyby na poprawienie oferty - tłumaczy Okoń-Gibczyńska.
Zasady konkursu reguluje Ustawa o wychowaniu w trzeźwości. Zakłada, że pieniądze są przyznawane stowarzyszeniom na rok, a nie na trzy lata, jak chciałyby organizacje. Dodatkowo, konkurs może być rozpisany dopiero wtedy, kiedy samorząd rozpocznie prace nad budżetem. Tym razem było to 15 listopada. - Przez kolejne 21 dni musimy czekać na zgłoszenia i dopiero wtedy możemy zacząć obradować - tłumaczy urzędniczka. Przez to ogłoszenie wyników odbywa się tuż przed świętami, a często nawet w sylwestra. - Nigdy nie wiemy, co nas czeka w przyszłym roku, nie możemy zaplanować pracy - mówi Grzywacz-Nowicka.
Urzędnicy zapewniają, że już wkrótce zostanie rozpisana kolejna edycja konkursu. Jeżeli projekt Nibylandii przejdzie, już w marcu otrzyma pieniądze na działalność. - Prosimy, żeby w razie niejasności, świetlica z nami się skontaktowała. Podpowiemy, jak dobrze wypełnić dokumenty - zapewnia Okoń-Gibczyńska.
Na razie jednak świetlica nie ma za co funkcjonować. - Pedagodzy pracują za darmo, jedzenie mamy z banku żywności, a właściciel budynku na razie nie upomina się o czynsz - opowiada Bernarda Okoń-Gibczyńska. Miesięczne utrzymanie Nibylandii kosztuje 10 tys. zł. Kierowniczka nie ma pomysłu, skąd wziąć pieniądze na najbliższe dwa miesiące. Dodatkowo świetlica ma zebrać 15 tys. zł wkładu własnego na działalność. Wymaga tego procedura konkursowa. Potrzebny jest również okład do kanapek, słodycze, a także artykuły do rysowania.
Pomóżcie Nibylandii
Chętni mogą wpłacić pieniądze na konto Stowarzyszenia Inny Dom: BZ WBK SA 31 1090 1463 0000 0001 0596 7026, Poznań 61-329, ul. Sypniewo 19. Jeżeli chcieliby państwo kupić jedzenie, czy artykuły papiernicze, prosimy o kontakt pod nr tel: 668 872 502
- 12 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
1 głos
-
Pomóżmy przetrwać Nibylandii!
aruba11
29.01.12, 20:57
Kolejny przykład arogancji i nikczemności władz miasta.»
-
Re: Pomóżmy przetrwać Nibylandii!
pan.nikt
29.01.12, 21:36
przepraszam, ale na takie cudo jest tylko jeden komentarz Q....A.i to by było na tyle.Ostatni gasi światło»
-
Pomóżmy przetrwać Nibylandii!
radekboa
30.01.12, 14:08
Prawda pewnie leży po środku. Nikt z urzędu nie przyzna, że odrzucono dokumentację z błahych powodów. Świetlica raczej też, jeśli popełniła błędy w dokumentacji, nie przyzna się prosząc o »
Najczęściej czytane24 htydzień




