Jak Ryszard Grobelny walczy z restauracją

Piotr Żytnicki
27.01.2012 , aktualizacja: 27.01.2012 12:57
A A A Drukuj
Właściciel zabytkowego dworku na Naramowicach chce otworzyć restaurację. Ale nie może, bo inwestycję - już po raz drugi - zaskarżył jego sąsiad. A jest nim prezydent Poznania
Piotr Kuśnierek przed swoim dworkiem
Fot. Piotr Skórnicki / Agencja G
Piotr Kuśnierek przed swoim dworkiem
SONDAŻ
Kto w tym sporze ma rację?

Prezydent Ryszard Grobelny
Właściciel dworku Piotr Kuśnierek
Nie mam zdania

Dworek przy ul. Łopianowej wybudowała w 1841 r. rodzina Nowowiejskich. Obok znajdują się zabudowania gospodarcze, a całość otacza duży park ze stawem. Posiadłość należy do biznesmena Piotra Kuśnierka, który pięć lat temu postanowił otworzyć w niej restaurację, a obok dobudować hotel.

Kiedy miejscy urzędnicy już mieli wydać zgodę, okazało się, że z dworkiem Kuśnierka sąsiaduje dom Ryszarda Grobelnego - oficjalnie prezydenta Poznania. Samorządowe Kolegium Odwoławcze postanowiło więc, że - aby uniknąć podejrzeń o stronniczość - decyzję w tej sprawie podejmą urzędnicy z Czerwonaka. Ci zgodzili się na inwestycję. Ale wtedy zgodę zaskarżył Grobelny. Nie spodobał mu się pomysł prowadzenia działalności usługowej w sąsiedztwie domów jednorodzinnych.

SKO nakazało urzędnikom z Czerwonaka ponownie zbadać sprawę. Kuśnierek w tym czasie zrezygnował z budowy hotelu. - Przyszedł kryzys, ale miałem też dosyć sporów - tłumaczy.

Miesiąc temu urzędnicy z Czerwonaka zgodzili się, by w budynku gospodarczym powstała restauracja, a w zabytkowym dworku - ośrodek rekreacyjno-szkoleniowy. - W dworku byłyby pokoje dla gości przyjeżdżających na biznesowe spotkania lub szkolenia. Do tego niewielkie SPA. A obok restauracja z polską kuchnią, taka z wyższej półki - opowiada Kuśnierek.

Ale Grobelny - wraz z żoną - po raz drugi zaskarżył inwestycję, tłumacząc, że restauracja nie pasuje do okolicy, bo stoją tu tylko domy jednorodzinne, sklep osiedlowy i gabinet kształtowania sylwetki. Grobelnemu te usługi nie przeszkadzają, bo są "nastawione na lokalną społeczność". A - jak dowodzi prezydent - "zarówno restauracja, jak i ośrodek szkoleniowy nie mają charakteru lokalnego, nie są adekwatne do potrzeb danego miejsca, nie są potrzebne lokalnej społeczności i nie będą przez tę społeczność wykorzystywane".

Nie zgadza się z tym architekt Piotr Wędrychowicz, główny projektant dzielnicy Morasko w latach 70. Przekonuje, że restauracja pozytywnie wpłynie na otoczenie, bo stworzy zainteresowanie tą częścią Poznania: - Unikalne walory przyrodnicze Moraska potrzebują przystani dla mieszkańców Poznania i turystów. Usytuowanie tu restauracji jest potrzebne dla prawidłowego rozwoju tej części miasta.

W swej opinii architekt pisze: "Prywatna działka użytkowana na cele wyłącznie mieszkaniowe ma szansę zostać otwarta. Przestrzeń prywatna zmieni się w półprywatną, a częściowo publiczną. Poznań otrzyma od inwestora miejsce o historycznej randze i godny polecenia punkt turystyczno-rekreacyjny".

A co z argumentami Grobelnego? - Można odnieść wrażenie, że kieruje się jedynie własną wygodą - uważa Wędrychowicz.

Co na to Grobelny? - To prywatny spór sąsiedzki - mówi. I przekonuje: - Powstanie restauracji nie zawsze ma charakter miastotwórczy. Zależy to od lokalizacji. Restauracja, która leży na osiedlu o zabudowie jednorodzinnej, nie przy głównej drodze, która będzie żyła głównie w weekendy, nie będzie miastotwórcza, tylko konfliktogenna.

Kuśnierek: - Przecież dworek z parkiem leżą poza osiedlem. Nie będzie tu głośnych imprez, wesel. Nie przewiduję nawet miejsca na tańce.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 110 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    57 głosów

  • Jak Ryszard Grobelny walczy z restauracją mig1anc 27.01.12, 08:26

    Wolno Panu Ryszardowi. Każdemu wolno. I tyle mam do powiedzenia.Gratuluje dziennikarzom, już osądzili sprawę i osoby.»

  • Popatrzcie sobie na Google map mazbip 27.01.12, 19:30

    Jezeli ktos nie zna Poznania to niech sobie popatrzy na Google map. Otwieranie w tym miejscu restauracji i hotelu to zupelny absurd. Miejsce na koncu malej ulicy osiedlowej. Co oznacza to »

  • Społeczność sąsiedzka przeciw resteuracji lopiany 27.01.12, 22:54

    My również "kierujemy się wygodą" (cyt. z pow. art.)i spokojem dla naszych dzieci i mamy do tego pełne prawo. Nie bez przyczyny wybraliśmy właśnie tę okolicę do zamieszkania. Nikt nas o »