Jak Ryszard Grobelny walczy z restauracją
27.01.2012
, aktualizacja: 27.01.2012 12:57
Właściciel zabytkowego dworku na Naramowicach chce otworzyć restaurację. Ale nie może, bo inwestycję - już po raz drugi - zaskarżył jego sąsiad. A jest nim prezydent Poznania
ZOBACZ TAKŻE
- Dla Grobelnego zamiast prezydentury mandat europosła? (28-01-12, 08:00)
- Nie przyjmujesz kolędy? Nie będzie pogrzebu! (27-01-12, 10:13)
- Poranek: Śmiertelne potrącenie na Głogowskiej (27-01-12, 07:25)
- Przekonują, że istnieje życie po życiu (26-01-12, 15:15)
- Po protestach wycofują pornograficzne reklamy (26-01-12, 14:41)
- "Głos" zapłaci Libickiemu tylko 100 tys. zł. Wyrok sądu (26-01-12, 12:54)
SONDAŻ
Dworek przy ul. Łopianowej wybudowała w 1841 r. rodzina Nowowiejskich. Obok znajdują się zabudowania gospodarcze, a całość otacza duży park ze stawem. Posiadłość należy do biznesmena Piotra Kuśnierka, który pięć lat temu postanowił otworzyć w niej restaurację, a obok dobudować hotel.
Kiedy miejscy urzędnicy już mieli wydać zgodę, okazało się, że z dworkiem Kuśnierka sąsiaduje dom Ryszarda Grobelnego - oficjalnie prezydenta Poznania. Samorządowe Kolegium Odwoławcze postanowiło więc, że - aby uniknąć podejrzeń o stronniczość - decyzję w tej sprawie podejmą urzędnicy z Czerwonaka. Ci zgodzili się na inwestycję. Ale wtedy zgodę zaskarżył Grobelny. Nie spodobał mu się pomysł prowadzenia działalności usługowej w sąsiedztwie domów jednorodzinnych.
SKO nakazało urzędnikom z Czerwonaka ponownie zbadać sprawę. Kuśnierek w tym czasie zrezygnował z budowy hotelu. - Przyszedł kryzys, ale miałem też dosyć sporów - tłumaczy.
Miesiąc temu urzędnicy z Czerwonaka zgodzili się, by w budynku gospodarczym powstała restauracja, a w zabytkowym dworku - ośrodek rekreacyjno-szkoleniowy. - W dworku byłyby pokoje dla gości przyjeżdżających na biznesowe spotkania lub szkolenia. Do tego niewielkie SPA. A obok restauracja z polską kuchnią, taka z wyższej półki - opowiada Kuśnierek.
Ale Grobelny - wraz z żoną - po raz drugi zaskarżył inwestycję, tłumacząc, że restauracja nie pasuje do okolicy, bo stoją tu tylko domy jednorodzinne, sklep osiedlowy i gabinet kształtowania sylwetki. Grobelnemu te usługi nie przeszkadzają, bo są "nastawione na lokalną społeczność". A - jak dowodzi prezydent - "zarówno restauracja, jak i ośrodek szkoleniowy nie mają charakteru lokalnego, nie są adekwatne do potrzeb danego miejsca, nie są potrzebne lokalnej społeczności i nie będą przez tę społeczność wykorzystywane".
Nie zgadza się z tym architekt Piotr Wędrychowicz, główny projektant dzielnicy Morasko w latach 70. Przekonuje, że restauracja pozytywnie wpłynie na otoczenie, bo stworzy zainteresowanie tą częścią Poznania: - Unikalne walory przyrodnicze Moraska potrzebują przystani dla mieszkańców Poznania i turystów. Usytuowanie tu restauracji jest potrzebne dla prawidłowego rozwoju tej części miasta.
W swej opinii architekt pisze: "Prywatna działka użytkowana na cele wyłącznie mieszkaniowe ma szansę zostać otwarta. Przestrzeń prywatna zmieni się w półprywatną, a częściowo publiczną. Poznań otrzyma od inwestora miejsce o historycznej randze i godny polecenia punkt turystyczno-rekreacyjny".
A co z argumentami Grobelnego? - Można odnieść wrażenie, że kieruje się jedynie własną wygodą - uważa Wędrychowicz.
Co na to Grobelny? - To prywatny spór sąsiedzki - mówi. I przekonuje: - Powstanie restauracji nie zawsze ma charakter miastotwórczy. Zależy to od lokalizacji. Restauracja, która leży na osiedlu o zabudowie jednorodzinnej, nie przy głównej drodze, która będzie żyła głównie w weekendy, nie będzie miastotwórcza, tylko konfliktogenna.
Kuśnierek: - Przecież dworek z parkiem leżą poza osiedlem. Nie będzie tu głośnych imprez, wesel. Nie przewiduję nawet miejsca na tańce.
Kiedy miejscy urzędnicy już mieli wydać zgodę, okazało się, że z dworkiem Kuśnierka sąsiaduje dom Ryszarda Grobelnego - oficjalnie prezydenta Poznania. Samorządowe Kolegium Odwoławcze postanowiło więc, że - aby uniknąć podejrzeń o stronniczość - decyzję w tej sprawie podejmą urzędnicy z Czerwonaka. Ci zgodzili się na inwestycję. Ale wtedy zgodę zaskarżył Grobelny. Nie spodobał mu się pomysł prowadzenia działalności usługowej w sąsiedztwie domów jednorodzinnych.
SKO nakazało urzędnikom z Czerwonaka ponownie zbadać sprawę. Kuśnierek w tym czasie zrezygnował z budowy hotelu. - Przyszedł kryzys, ale miałem też dosyć sporów - tłumaczy.
Miesiąc temu urzędnicy z Czerwonaka zgodzili się, by w budynku gospodarczym powstała restauracja, a w zabytkowym dworku - ośrodek rekreacyjno-szkoleniowy. - W dworku byłyby pokoje dla gości przyjeżdżających na biznesowe spotkania lub szkolenia. Do tego niewielkie SPA. A obok restauracja z polską kuchnią, taka z wyższej półki - opowiada Kuśnierek.
Ale Grobelny - wraz z żoną - po raz drugi zaskarżył inwestycję, tłumacząc, że restauracja nie pasuje do okolicy, bo stoją tu tylko domy jednorodzinne, sklep osiedlowy i gabinet kształtowania sylwetki. Grobelnemu te usługi nie przeszkadzają, bo są "nastawione na lokalną społeczność". A - jak dowodzi prezydent - "zarówno restauracja, jak i ośrodek szkoleniowy nie mają charakteru lokalnego, nie są adekwatne do potrzeb danego miejsca, nie są potrzebne lokalnej społeczności i nie będą przez tę społeczność wykorzystywane".
Nie zgadza się z tym architekt Piotr Wędrychowicz, główny projektant dzielnicy Morasko w latach 70. Przekonuje, że restauracja pozytywnie wpłynie na otoczenie, bo stworzy zainteresowanie tą częścią Poznania: - Unikalne walory przyrodnicze Moraska potrzebują przystani dla mieszkańców Poznania i turystów. Usytuowanie tu restauracji jest potrzebne dla prawidłowego rozwoju tej części miasta.
W swej opinii architekt pisze: "Prywatna działka użytkowana na cele wyłącznie mieszkaniowe ma szansę zostać otwarta. Przestrzeń prywatna zmieni się w półprywatną, a częściowo publiczną. Poznań otrzyma od inwestora miejsce o historycznej randze i godny polecenia punkt turystyczno-rekreacyjny".
A co z argumentami Grobelnego? - Można odnieść wrażenie, że kieruje się jedynie własną wygodą - uważa Wędrychowicz.
Co na to Grobelny? - To prywatny spór sąsiedzki - mówi. I przekonuje: - Powstanie restauracji nie zawsze ma charakter miastotwórczy. Zależy to od lokalizacji. Restauracja, która leży na osiedlu o zabudowie jednorodzinnej, nie przy głównej drodze, która będzie żyła głównie w weekendy, nie będzie miastotwórcza, tylko konfliktogenna.
Kuśnierek: - Przecież dworek z parkiem leżą poza osiedlem. Nie będzie tu głośnych imprez, wesel. Nie przewiduję nawet miejsca na tańce.
- 111 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
57 głosów
-
walczy.. dla dobra ogółu
amirez
27.01.12, 10:03
Rycho G. nie kłam już tak bezczelnie. Miej honor i powiedz wprost, że nie masz ochoty aby menele z knajpy butelki na twój trawnik rzucały.No tak tylko ten jebany honor... ;)»
-
Jak Ryszard Grobelny walczy z restauracją
fozzie
27.01.12, 14:07
Grobelny Ty.... zawistny człowieku»
-
Jak Ryszard Grobelny walczy z restauracją
mediares
27.01.12, 19:10
Dziwna ta Polska...tutaj prezydent tam minister...to nic więcej jak prywata...przydałby się Piłsudski...rozgoniłby to towarzystwo...Polecam tekst o tym, jak syn ministra rolnictwa nie »
Najczęściej czytane24 htydzień





