Przekonują, że istnieje życie po życiu
26.01.2012
, aktualizacja: 26.01.2012 14:56
- Nie ma się, czego bać. Jedno życie się kończy, ale może się zacząć drugie. O 4.30 rano pobraliśmy serce od zmarłej 35-latki. A po kilku godzinach zaczęło bić dla 54-latki - opowiadają poznańscy lekarze. Dziś obchodzimy Ogólnopolski Dzień Transplantacji.
ZOBACZ TAKŻE
- Farmy dawców organów. Podtrzymywać przy życiu dla zdrowia innych? (14-02-12, 21:04)
- Jak Ryszard Grobelny walczy z restauracją (27-01-12, 07:00)
- Demonstracja przeciwników ACTA minuta po minucie (26-01-12, 17:41)
- Trzeba policzyć, ile straciła wdowa po Niemenie (26-01-12, 17:08)
- Niszczyli ławki na Starym Rynku (26-01-12, 15:51)
- Po protestach wycofują pornograficzne reklamy (26-01-12, 14:41)
- Opinia: Pucek powinien podać się do dymisji (26-01-12, 11:42)
- Same Helmuty i 105 - taka była Pestka. Zobacz! (26-01-12, 10:55)
Kartki z oświadczeniem woli - że w razie śmierci wyrażamy zgodę na pobranie tkanek i narządów do przeszczepów - rozdają dziś w centrum miasta uczniowie z poznańskich szkół w ramach akcji "Drugie życie" organizowanej przez Fresenius Medical Care Polska.
- To ważna akcja, bo na przeszczep w Polsce w sumie czeka prawie dwa tysiące ludzi - mówiła Magdalena Wolska, koordynator akcji "Drugie życie" (w Wielkopolsce bierze w niej udział 30 szkół).
W ub. roku - wg danych Poltransplantu - w całej Polsce było 553 zmarłych dawców. Najwięcej - z Mazowsza (74) i Wielkopolski (69). W Wielkopolsce liczba pobrań była rok temu mniejsza, niż dwa lata temu (w 2010 r. mieliśmy 89 dawców). Ale są też dobre wieści - rośnie sieć miast i szpitali, które włączają się w program przeszczepowy. Dwa lata temu brało w nim udział 13 miast z regionu i 15 szpitali. Rok temu: 16 miast i aż 21 szpitali.
Dawcy pochodzili z Chodzieży, Gniezna, Kalisza, Konina, Kościanu, Nowego Tomyśla, Leszna, Piły, Puszczykowa, Poznania, Słupcy, Szamotuł, Środy Wielkopolskiej, Trzcianki, Wolsztyna i Wrześni. Najwięcej dawców zgłosił miejski szpital im. Strusia (19) w Poznaniu i uniwersytecki szpital przy Przybyszewskiego (10).
Polski problem z przeszczepami polega m.in. na tym, że na pobrania narządów wciąż często nie zgadzają się rodziny potencjalnych dawców. Ale w polskich szpitalach brakuje też doświadczonych koordynatorów ds. przeszczepów, którzy są w stanie zakwalifikować dawcę i rozwiać wszelkie wątpliwości rodziny.
Lekarze przekonują, że nie ma się czego bać. - Trzeba mieć świadomość, że kiedy jedno życie się kończy, może zacząć się nowe. Dostaliśmy telefon, że w poznańskim szpitalu przy Przybyszewskiego jest potencjalny dawca serca, rodzina zgadza się na pobranie. To była młoda kobieta, miała 35 lat, była ofiarą wypadku samochodowego. Pojechaliśmy natychmiast do szpitala, pobraliśmy serce o 4.30 nad ranem, a po kilku godzinach przeszczepiliśmy je. Skończyło się jedno życia i zaczęło drugie. Dla 54-latki z Piły - opowiadał "Gazecie" kardiochirurg Tomasz Urbanowicz z uniwersyteckiego szpitala przy Długiej.
Do tej pory lekarze z Poznania wykonali 12 udanych przeszczepów serca. Mógliby więcej, bo na transplantację serca w Polsce czeka ok. 270 osób.
- To ważna akcja, bo na przeszczep w Polsce w sumie czeka prawie dwa tysiące ludzi - mówiła Magdalena Wolska, koordynator akcji "Drugie życie" (w Wielkopolsce bierze w niej udział 30 szkół).
W ub. roku - wg danych Poltransplantu - w całej Polsce było 553 zmarłych dawców. Najwięcej - z Mazowsza (74) i Wielkopolski (69). W Wielkopolsce liczba pobrań była rok temu mniejsza, niż dwa lata temu (w 2010 r. mieliśmy 89 dawców). Ale są też dobre wieści - rośnie sieć miast i szpitali, które włączają się w program przeszczepowy. Dwa lata temu brało w nim udział 13 miast z regionu i 15 szpitali. Rok temu: 16 miast i aż 21 szpitali.
Dawcy pochodzili z Chodzieży, Gniezna, Kalisza, Konina, Kościanu, Nowego Tomyśla, Leszna, Piły, Puszczykowa, Poznania, Słupcy, Szamotuł, Środy Wielkopolskiej, Trzcianki, Wolsztyna i Wrześni. Najwięcej dawców zgłosił miejski szpital im. Strusia (19) w Poznaniu i uniwersytecki szpital przy Przybyszewskiego (10).
Polski problem z przeszczepami polega m.in. na tym, że na pobrania narządów wciąż często nie zgadzają się rodziny potencjalnych dawców. Ale w polskich szpitalach brakuje też doświadczonych koordynatorów ds. przeszczepów, którzy są w stanie zakwalifikować dawcę i rozwiać wszelkie wątpliwości rodziny.
Lekarze przekonują, że nie ma się czego bać. - Trzeba mieć świadomość, że kiedy jedno życie się kończy, może zacząć się nowe. Dostaliśmy telefon, że w poznańskim szpitalu przy Przybyszewskiego jest potencjalny dawca serca, rodzina zgadza się na pobranie. To była młoda kobieta, miała 35 lat, była ofiarą wypadku samochodowego. Pojechaliśmy natychmiast do szpitala, pobraliśmy serce o 4.30 nad ranem, a po kilku godzinach przeszczepiliśmy je. Skończyło się jedno życia i zaczęło drugie. Dla 54-latki z Piły - opowiadał "Gazecie" kardiochirurg Tomasz Urbanowicz z uniwersyteckiego szpitala przy Długiej.
Do tej pory lekarze z Poznania wykonali 12 udanych przeszczepów serca. Mógliby więcej, bo na transplantację serca w Polsce czeka ok. 270 osób.
- Dodaj komentarz
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
3 głosy
Najczęściej czytane24 htydzień




