Jest budżet Poznania. Ale tylko na chwilę
24.01.2012
, aktualizacja: 24.01.2012 20:24
Rada miasta uchwaliła budżet Poznania na 2012 r. Przegłosowała go koalicja PO i radnych związanych z prezydentem Ryszardem Grobelnym. PiS i SLD alarmowały: - Ten budżet jest nierealny!
ZOBACZ TAKŻE
- Wypadek na Głogowskiej (25-01-12, 22:08)
- Są pieniądze na Wartostradę! (25-01-12, 12:30)
- Facebook nie dla Poznania (25-01-12, 12:04)
- Z prasy: Miasto chce praw autorskich do Malty i Areny (25-01-12, 10:17)
- Korki na Dąbrowskiego - zobacz gdzie jeszcze (25-01-12, 07:13)
- Awaria wodociągowa na Ratajach (24-01-12, 19:52)
- Nowe przepisy: koniec z umowami na wywóz śmieci (24-01-12, 19:08)
W ciągu najbliższych kilku lat Poznań nie będzie miał już tak proinwestycyjnego budżetu - w tym roku wydamy 850 mln zł na inwestycje. Ale będzie to przede wszystkim kontynuacja rozpoczętych już projektów związanych z Euro 2012, np. dokończenie trasy tramwajowej na Franowo, budowy muzeum na Ostrowie Tumskim, czy przebudowy ul. Roosevelta. Jednocześnie, by spiąć budżet, prezydent Ryszard Grobelny wprowadził cięcia w wielu dziedzinach życia. Oszczędza m.in. poprzez wprowadzenie rzadszych kursów komunikacji miejskiej, czy planowaną likwidację i łączenie niektórych szkół. Wkrótce radni zajmą się też podwyżkami cen biletów.
- Debata nad tegorocznym budżetem odbywała się w towarzystwie głosów o tym, że dochody Poznania z podatków mogą okazać się mniejsze. Mówiło się też o wyższych kosztach, które spowoduje podwyższenie składki rentowej. A więc wisi nad nami świadomość, że konieczne będzie dalsze zmniejszenie wydatków - zapowiedział prezydent Ryszard Grobelny, prezentując projekt budżetu. By zyskać dla niego akceptację w radzie, przyjął kilka poprawek zaproponowanych przez PO na łączną wartość 13 mln zł. Prezentował je wczoraj szef klubu Platformy Marek Sternalski.
Chodzi m.in. o przyśpieszenie komunikacji zbiorowej (550 tys. zł), budowę sali teatralnej przy szkole Łejery (3,5 mln zł w 2012 r. i 2,5 mln zł w 2013 r.), dodatkowe miejsca w żłobkach (3 mln zł), umycie chodników w centrum (224 tys. zł), zakup nowych ławek i innych mebli miejskich (200 tys. zł) oraz zwiększenie funduszu na wydarzenia kulturalne realizowane przez organizacje pozarządowe (o 800 tys. zł).
Część z tych pomysłów radnym PO podpowiedziały poznańskie organizacje pozarządowe, m.in. My-Poznaniacy i Inwestycje dla Poznania.
Poprawki klubów SLD i PiS zostały odrzucone przez koalicję PO-Grobelny. PiS zgłosił szereg pomysłów na oszczędności. SLD chciało z kolei kilkunastu milionów na żłobki, czy budownictwo komunalne, a wydatki te planowało sfinansować z majątku spółki Wielkopolskie Centrum Wspierania Inwestycji.
Radni opozycji nie pozostawili na projekcie budżetu Poznania suchej nitki. - To wielki labirynt, w którym radnym coraz trudniej cokolwiek znaleźć, a prezydent wie, gdzie co pochował. Klub PiS zgłosił poprawki oszczędnościowe, prezydent powiedział nam, że nie są to dobre pomysły - mówił radny PiS Michał Grześ. - Za to klub PO ma podstawową zaletę: ma wielu radnych i od wielu lat kocha pana prezydenta. I to z wzajemnością. Nie ma pomiędzy nimi małżeństwa, ale jest związek partnerski. Odkąd PO jest w radzie, zawsze na budżet narzeka, zapowiada wielkie zmiany, ale za drobne ustępstwa ze strony prezydenta zgadza się na wszystkie jego pomysły. Brak oszczędności może doprowadzić do niewypłacalności miejskiego budżetu w drugiej połowie roku.
Szef klubu SLD Tomasz Lewandowski wyliczał: - Ten budżet to fikcja. Nie skorygowaliśmy planu dochodów z podatków PiT i CIT, założyliśmy niemożliwe do zrealizowania dochody ze sprzedaży nieruchomości, zagrożone jest też uzyskania kilkudziesięciu milionów z prywatyzacji MPGM. Dziś prezydent i radni PO wyjdą z tej sesji w samozadowoleniu, że przyjmą budżet Poznania. Ale za miesiąc lub dwa wrócimy do prac nad tym dokumentem. I to wszystko, o czym teraz mówiłem, trzeba będzie uwzględnić. A to są kwoty kolosalne, liczone w dziesiątkach milionów. Żałuję, że prezydentowi Grobelnemu i PO zbrakło odwagi, by zmierzyć się z tymi wyzwaniami już dzisiaj.
- Debata nad tegorocznym budżetem odbywała się w towarzystwie głosów o tym, że dochody Poznania z podatków mogą okazać się mniejsze. Mówiło się też o wyższych kosztach, które spowoduje podwyższenie składki rentowej. A więc wisi nad nami świadomość, że konieczne będzie dalsze zmniejszenie wydatków - zapowiedział prezydent Ryszard Grobelny, prezentując projekt budżetu. By zyskać dla niego akceptację w radzie, przyjął kilka poprawek zaproponowanych przez PO na łączną wartość 13 mln zł. Prezentował je wczoraj szef klubu Platformy Marek Sternalski.
Chodzi m.in. o przyśpieszenie komunikacji zbiorowej (550 tys. zł), budowę sali teatralnej przy szkole Łejery (3,5 mln zł w 2012 r. i 2,5 mln zł w 2013 r.), dodatkowe miejsca w żłobkach (3 mln zł), umycie chodników w centrum (224 tys. zł), zakup nowych ławek i innych mebli miejskich (200 tys. zł) oraz zwiększenie funduszu na wydarzenia kulturalne realizowane przez organizacje pozarządowe (o 800 tys. zł).
Część z tych pomysłów radnym PO podpowiedziały poznańskie organizacje pozarządowe, m.in. My-Poznaniacy i Inwestycje dla Poznania.
Poprawki klubów SLD i PiS zostały odrzucone przez koalicję PO-Grobelny. PiS zgłosił szereg pomysłów na oszczędności. SLD chciało z kolei kilkunastu milionów na żłobki, czy budownictwo komunalne, a wydatki te planowało sfinansować z majątku spółki Wielkopolskie Centrum Wspierania Inwestycji.
Radni opozycji nie pozostawili na projekcie budżetu Poznania suchej nitki. - To wielki labirynt, w którym radnym coraz trudniej cokolwiek znaleźć, a prezydent wie, gdzie co pochował. Klub PiS zgłosił poprawki oszczędnościowe, prezydent powiedział nam, że nie są to dobre pomysły - mówił radny PiS Michał Grześ. - Za to klub PO ma podstawową zaletę: ma wielu radnych i od wielu lat kocha pana prezydenta. I to z wzajemnością. Nie ma pomiędzy nimi małżeństwa, ale jest związek partnerski. Odkąd PO jest w radzie, zawsze na budżet narzeka, zapowiada wielkie zmiany, ale za drobne ustępstwa ze strony prezydenta zgadza się na wszystkie jego pomysły. Brak oszczędności może doprowadzić do niewypłacalności miejskiego budżetu w drugiej połowie roku.
Szef klubu SLD Tomasz Lewandowski wyliczał: - Ten budżet to fikcja. Nie skorygowaliśmy planu dochodów z podatków PiT i CIT, założyliśmy niemożliwe do zrealizowania dochody ze sprzedaży nieruchomości, zagrożone jest też uzyskania kilkudziesięciu milionów z prywatyzacji MPGM. Dziś prezydent i radni PO wyjdą z tej sesji w samozadowoleniu, że przyjmą budżet Poznania. Ale za miesiąc lub dwa wrócimy do prac nad tym dokumentem. I to wszystko, o czym teraz mówiłem, trzeba będzie uwzględnić. A to są kwoty kolosalne, liczone w dziesiątkach milionów. Żałuję, że prezydentowi Grobelnemu i PO zbrakło odwagi, by zmierzyć się z tymi wyzwaniami już dzisiaj.
- Dodaj komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
4 głosy
Najczęściej czytane24 htydzień




