W Platformie jak w rodzinie. Swoim pomoże

- pisze Tomasz Cylka, Gazeta Wyborcza
25.01.2012 , aktualizacja: 24.01.2012 17:16
A A A Drukuj
Działacze Platformy Obywatelskiej, którzy stracili funkcję lub stanowisko, nie muszą się martwić.Partyjni koledzy znajdą im nowe zajęcie
Marek Zieliński (PO)
Fot. Tomasz Kaminski / AG
Marek Zieliński (PO)
ZOBACZ TAKŻE
Od 2005 r., kiedy Platforma - razem z PSL - objęła rządy w województwie wielkopolskim, prowadzi konsekwentną politykę personalną pod umownym hasłem: "Upychamy naszych w Urzędzie Marszałkowskim. A jak tam już nie ma miejsc, kierujemy ich do podległych samorządowi spółek".

Najnowszy przykład? Były poseł PO Marek Zieliński od nowego roku jest wiceprezesem Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Miał być nawet prezesem. Już nawet rada nadzorcza podnosiła ręce do góry, by odpowiedni wniosek przegłosować, ale zadzwonił telefon od partyjnych decydentów, że jednak rozstrzygnięcie ma być inne: tylko wiceprezes. A że były poseł po jesiennych wyborach parlamentarnych został na lodzie, więc nie protestował.

Marszałek Marek Woźniak na takie partyjne nominacje ma gotowe dyplomatyczne odpowiedzi: - Posiada doświadczenie w zarządzaniu finansami, dlatego warto wykorzystać jego wiedzę. Na tym stanowisku na pewno się sprawdzi.

Teraz Platforma szuka posady dla innego byłego posła - Michała Stuligrosza. Ponoć ma się zajmować funduszami unijnymi. Być może w Wielkopolskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości (WARP), która słynie z przygarniania wiernych działaczy, którzy nie mają pracy. Rok temu doradcą została tam Krystyna Poślednia, która po wyborach samorządowych straciła stanowisko w zarządzie województwa. Długo tam miejsca nie zagrzała, bo po trzech miesiącach została prezesem Funduszu, tego samego, który właśnie przygarnął Zielińskiego. Ale Poślednia została posłem, więc w Funduszu zwolniło się miejsce.

Trochę to wszystko zagmatwane? To dodam jeszcze, że:

* wiceprezesem WARP-u jest Jarosław Nowak, syn radnej sejmiku z ramienia PO

* kierownikiem w regionalnym oddziale Krajowej Sieci Obszarów Wiejskich - Renata Grześkowiak-Sternalska, żona szefa klubu PO w radzie miasta Marka Sternalskiego

* wicedyrektorem w Departamencie Gospodarki Urzędu Marszałkowskiego - Jakub Jędrzejewski, poznański radny, brat europosłanki.

Szefowie PO, pytani o stanowiska zajmowane przez partyjnych działaczy lub ich krewnych, odpowiadają pytaniem: - A czy członkowie rodzin nie mogą pracować w urzędzie, jeśli są do tego odpowiednio przygotowani?

Owszem, mogą. Ma jednak rację prof. Jerzy Regulski, twórca reformy samorządowej sprzed lat i szef Fundacji Rozwoju Demokracji Lokalnej, gdy mówi, że na takie samorządowe stanowiska powinny być organizowane otwarte i uczciwe konkursy. Tymczasem w większości powyższych przykładów (poza Jędrzejewskim) konkursów nie było.

Przy obsadzaniu tych stanowisk nie obowiązują żadne kryteria naboru, a decyzje zapadają na podstawie decyzji zarządu województwa albo władz spółek. A w nich zasiadają członkowie Platformy lub zaprzyjaźnionego z nią PSL. W ten sposób były burmistrz Pniew Michał Chojara (PO) - mimo że ciąży na nim prawomocny wyrok sądu za niedopełnienie obowiązków służbowych - dostał pracę w Funduszu Rozwoju i Promocji Województwa Wielkopolskiego. I nikt w Platformie nie ma etycznych wątpliwości. Liczy się zasada, by pomóc wiernemu, partyjnemu działaczowi. W PO jest jak w rodzinie.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 20 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy