Prezydent chce dużych szkół. Słusznie?
21.01.2012
, aktualizacja: 20.01.2012 19:41
Prezydent Ryszard Grobelny chciałby, żeby szkoły w Poznaniu były większe. Takimi placówkami lepiej się zarządza, ale czy nauka w dużej szkole wpływa dobrze na rozwój dzieci i młodzieży?
ZOBACZ TAKŻE
- Stawna przypomni o poznańskich Żydach? (22-01-12, 10:30)
- Konserwator Maria Strzałko odchodzi (21-01-12, 10:30)
- Grobelny dogadał się z PO w sprawie budżetu (20-01-12, 21:30)
- To nie koniec zmian w szkołach! (17-01-12, 19:11)
- Dzieci na Strzeszynie zmieszczą się w jednej szkole? (10-01-12, 12:44)
W trzech ratajskich gimnazjach: nr 23 na os. Jagiellońskim, nr 24 na os. Bohaterów II Wojny Światowej i nr 27 na os. Stare Żegrze uczy się razem ok. 1100 gimnazjalistów. Prezydent Ryszard Grobelny zapowiada jednak, że na Ratajach potrzebna jest zmiana obwodów i sieci szkół. Chciałby, żeby powstały tam dwie szkoły uczące między 500-600 uczniów. Ten pomysł nie podoba się rodzicom.
Podczas wtorkowego spotkania prezydenta z rodzicami Joanna Augustyniak z rady rodziców Gimnazjum nr 24 mówiła: - Te budynki mają ograniczoną pojemność. Nie pomieszczą tylu uczniów, dzieci będą chodzić do szkoły na dwie zmiany. Nauka w klasach powyżej 30 uczniów jest nieefektywna, wiedzą to w Wielkiej Brytanii i USA. A my?
Grobelny przekonuje jednak, że nie o liczebność klas, a szkół chodzi w jego reformie. W swoim projekcie zmiany sieci szkół zakłada klasy 26-osobowe. A jego zdaniem nauka w dużych szkołach składających się z takich "optymalnych oddziałów" wcale nie wpływa gorzej na rozwój uczniów. - Porównałem wyniki testów końcowych gimnazjalistów z klas dwujęzycznych, które są najlepsze w mieście, z wynikami 60 uczniów z dużej szkoły - mówił prezydent rodzicom. - Wyniki tej większej szkoły w ogólnym zestawieniu wypadają słabiej niż dwujęzycznej. Jednak kiedy porównamy wyniki 60 najlepszych uczniów, to okazuje się, że w dużej szkole wyniki są zbliżone, a nawet lepsze. Wielkość szkoły nie przeszkadza w osiąganiu dobrych efektów edukacyjnych - przekonywał. Grobelny przekonuje, że większą szkołą lepiej się zarządza. Różne koszty stałe rozkładają się na większą liczbę osób i sal, a to pomaga w racjonalizowaniu zarządzania i wydatków. - Rozważałem nawet stworzenie takiej jednej, dużej szkoły, która mieściłaby się w dwóch budynkach. Dyrekcja i nauczyciele byliby ci sami - mówił rodzicom Grobelny.
Monika Nowak z Dębca, mama siedmiolatki, jest zbulwersowana pomysłami łączenia szkół i zwiększania w nich ilości dzieci. - To nie tylko prowadzi do anonimowości uczniów we własnej szkole, ale utrudnia też nadzór, szczególnie nad tymi najmłodszymi. Nauczyciele nie znają dzieci w swojej szkole, nie mówiąc już o ich rodzicach. Wszędzie panuje ciasnota. Najsłabsi i najmniejsi na tym cierpią.
Beata Celczyńska-Piętka jest dyrektorem Gimnazjum nr 12, w którym uczy się aż 682 uczniów. Przekonuje jednak, że wcale nie musi tak być. - Istnieje taki mit, że duże szkoły są anonimowe, jednak to nie musi być prawda. To czy nauczyciel zna imiona uczniów, jest kwestią dobrej woli i zaangażowania. Choć sama uczę tylko trzy klasy z 25, robię wszystko, żebyśmy się znali z uczniami. Mocno stawiamy w szkole na wzajemną, ponadklasową integrację. Dzieciom, które w tym wieku poszukują znajomości, duża szkoła daje też wiele możliwości nawiązywania kontaktów. - W dużej szkole łatwiej jest zorganizować w dobry sposób zajęcia pozalekcyjne - przekonywał rodziców Ryszard Grobelny. Beata Celczyńska-Piętka potwierdza: - Mam ponad 60 nauczycieli. To daje możliwość prowadzenia i zajęć wyrównawczych, i dla uzdolnionych. Nasi uczniowie mogą uczestniczyć m.in. w zajęciach z gotowania, szkolnym klubie filmowym, klubie humanitarnym, a nawet grać w szachy.
- Wszystko ma swoje wady - twierdzi jednak Karolina Markiewicz, pedagog szkolny. - Kiedy dzieci jest za dużo, zaczyna się wprowadzanie wielozmianowości, a problemy uczniów giną. W mniejszej szkole łatwiej im pomóc, zauważyć ich kłopoty - przekonuje. Beata Celczyńska-Piętka podkreśla jednak: - Bez względu na to, czy szkoła jest mała, czy duża, nasz cel powinien być taki sam: żeby dobrze przygotować dzieci do bycia dobrym, dorosłym człowiekiem.
Czekamy na opinie
Czy Państwa zdaniem nauka w większych szkołach służy uczniom? Piszcie do nas: czytelnicy@poznan.agora.pl
Podczas wtorkowego spotkania prezydenta z rodzicami Joanna Augustyniak z rady rodziców Gimnazjum nr 24 mówiła: - Te budynki mają ograniczoną pojemność. Nie pomieszczą tylu uczniów, dzieci będą chodzić do szkoły na dwie zmiany. Nauka w klasach powyżej 30 uczniów jest nieefektywna, wiedzą to w Wielkiej Brytanii i USA. A my?
Grobelny przekonuje jednak, że nie o liczebność klas, a szkół chodzi w jego reformie. W swoim projekcie zmiany sieci szkół zakłada klasy 26-osobowe. A jego zdaniem nauka w dużych szkołach składających się z takich "optymalnych oddziałów" wcale nie wpływa gorzej na rozwój uczniów. - Porównałem wyniki testów końcowych gimnazjalistów z klas dwujęzycznych, które są najlepsze w mieście, z wynikami 60 uczniów z dużej szkoły - mówił prezydent rodzicom. - Wyniki tej większej szkoły w ogólnym zestawieniu wypadają słabiej niż dwujęzycznej. Jednak kiedy porównamy wyniki 60 najlepszych uczniów, to okazuje się, że w dużej szkole wyniki są zbliżone, a nawet lepsze. Wielkość szkoły nie przeszkadza w osiąganiu dobrych efektów edukacyjnych - przekonywał. Grobelny przekonuje, że większą szkołą lepiej się zarządza. Różne koszty stałe rozkładają się na większą liczbę osób i sal, a to pomaga w racjonalizowaniu zarządzania i wydatków. - Rozważałem nawet stworzenie takiej jednej, dużej szkoły, która mieściłaby się w dwóch budynkach. Dyrekcja i nauczyciele byliby ci sami - mówił rodzicom Grobelny.
Monika Nowak z Dębca, mama siedmiolatki, jest zbulwersowana pomysłami łączenia szkół i zwiększania w nich ilości dzieci. - To nie tylko prowadzi do anonimowości uczniów we własnej szkole, ale utrudnia też nadzór, szczególnie nad tymi najmłodszymi. Nauczyciele nie znają dzieci w swojej szkole, nie mówiąc już o ich rodzicach. Wszędzie panuje ciasnota. Najsłabsi i najmniejsi na tym cierpią.
Beata Celczyńska-Piętka jest dyrektorem Gimnazjum nr 12, w którym uczy się aż 682 uczniów. Przekonuje jednak, że wcale nie musi tak być. - Istnieje taki mit, że duże szkoły są anonimowe, jednak to nie musi być prawda. To czy nauczyciel zna imiona uczniów, jest kwestią dobrej woli i zaangażowania. Choć sama uczę tylko trzy klasy z 25, robię wszystko, żebyśmy się znali z uczniami. Mocno stawiamy w szkole na wzajemną, ponadklasową integrację. Dzieciom, które w tym wieku poszukują znajomości, duża szkoła daje też wiele możliwości nawiązywania kontaktów. - W dużej szkole łatwiej jest zorganizować w dobry sposób zajęcia pozalekcyjne - przekonywał rodziców Ryszard Grobelny. Beata Celczyńska-Piętka potwierdza: - Mam ponad 60 nauczycieli. To daje możliwość prowadzenia i zajęć wyrównawczych, i dla uzdolnionych. Nasi uczniowie mogą uczestniczyć m.in. w zajęciach z gotowania, szkolnym klubie filmowym, klubie humanitarnym, a nawet grać w szachy.
- Wszystko ma swoje wady - twierdzi jednak Karolina Markiewicz, pedagog szkolny. - Kiedy dzieci jest za dużo, zaczyna się wprowadzanie wielozmianowości, a problemy uczniów giną. W mniejszej szkole łatwiej im pomóc, zauważyć ich kłopoty - przekonuje. Beata Celczyńska-Piętka podkreśla jednak: - Bez względu na to, czy szkoła jest mała, czy duża, nasz cel powinien być taki sam: żeby dobrze przygotować dzieci do bycia dobrym, dorosłym człowiekiem.
Czekamy na opinie
Czy Państwa zdaniem nauka w większych szkołach służy uczniom? Piszcie do nas: czytelnicy@poznan.agora.pl
- 18 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
1 głos
-
Prezydent chce dużych szkół. Słusznie?
cehaem
21.01.12, 13:44
Duze szkoly sa tanie w utrzymaniu i zarzadzaniu. Ale stawaja sie trudne do kontrolowania. Mniejsze szkoly tworza przejrzyste srodowiska, w ktorych moze nie do konca "kazdy zna kazdego", ale »
-
Wybitny specjalista od szkolnictwa Dr Grobels mówi
drogowypies
21.01.12, 14:28
podążając chorym procesem myślowym naszego zbawcy, najtaniej by było w ogóle pozamykać wszystkie szkoły i całe to towarzystwo rozpuścić w piz....»
Najczęściej czytane24 htydzień




