Postrzelony prokurator trafi do szpitala w Bydgoszczy

prot, mar, PAP, saw
10.01.2012 , aktualizacja: 10.01.2012 16:44
A A A Drukuj
Płk. Mikołaj Przybył fot. TVP Info Płk. Mikołaj Przybył
Za dwa - trzy dni prokurator Przybył trafi na obserwację psychiatryczną do szpitala wojskowego w Bydgoszczy. Tak mówią lekarze w Szpitalu Klinicznym nr 2 w Poznaniu, gdzie obecnie przebywa postrzelony w poniedziałek płk Przybył. Pułkownik Mikołaj Przybył, wojskowy prokurator z Poznania, który wczoraj postrzelił się w przerwie konferencji prasowej, pozostanie w szpitalu dwa-trzy dni. Leży w sali jednoosobowej pilnowanej przez żandarmerię wojskową.
Płk Mikołaj Przybył przyznał PAP, że "chciał popełnić samobójstwo", ale ktoś przeszkodził mu próbując wejść do pokoju. - Lufę pistoletu włożyłem sobie do ust - opowiada. To pierwsze rozmowy z Przybyłem przeprowadzone w szpitalu. Teraz Przybył jest przesłuchiwany przez śledczych z Prokuratury Garnizonowej w Poznaniu - podaje Polsat News. Śledztwo ws. postrzelania prowadzi Wojskowa Prokuratura Okręgowa w Warszawie.

- Otworzyłem okno w swoim gabinecie i strzelałem w jego kierunku, żeby uniknąć rykoszetu. Lufę pistoletu włożyłem sobie do ust - twierdzi pułkownik Przybył. Rana nie była na szczęście śmiertelna. - Ktoś próbował wejść do pokoju. Uratował mnie człowiek, który poprawiał kable, bo przestraszyłem się tego, że wejdzie. Źle wymierzyłem, strzał padł zbyt szybko. Padł strzał w policzek, a nie w głowę, spieszyłem się - powiedział Przybył Polskiej Agencji Prasowej.

- Broniłem honoru ludzi, których znałem i którzy świetnie pracują. Chciałem, aby prokuratura przetrwała i to pod dowództwem gen. Parulskiego. To jest człowiek, który gwarantuje uczciwe prowadzenie spraw. Zawsze, kiedy była jakaś konieczność lub potrzeba udzielenia pomocy, taką pomoc otrzymywałem. Nigdy nie było żadnych nacisków, człowiek ten zawsze parł do tego, żeby wyjaśnić każdą sprawę do końca - dodał. - Na mój krok miały wpływ sprawy, które prowadzę. Jedne z najpoważniejszych, jeżeli chodzi o kwestie finansowe w Wojsku Polskim. To one spowodowały bezpośredni nacisk na to, żeby przyspieszyć kroki w kierunku likwidacji prokuratury wojskowej - powiedział Przybył. - Mogłem pogodzić się z tym, że demolowali mi samochód, że odkręcono mi koła chcąc, bym się zabił. Wiem, że za moją głowę była nagroda miliona złotych. Mogłem się pogodzić z tym, że zabito mi psa. Nie mogłem się pogodzić z bezpodstawnym atakiem, z zarzucaniem nam nieprawidłowego lub bezprawnego działania - mówił. W poznańskim szpitalu prokurator pozostanie jeszcze 2-3 dni. W poniedziałek wieczorem przeszedł zabieg chirurgiczny w związku z raną postrzałową. Zabieg trwał około godziny. - Stan pacjenta jest dobry. Zabieg przebiegł pomyślnie, pacjent czuje się dobrze, ma zapewnione wszystko, czego potrzebuje - powiedziała dyrektor Szpitala Klinicznego im. Heliodora Święcickiego Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu Krystyna Mackiewicz.





Za dwa - trzy dni prokurator Przybył trafi na obserwację psychiatryczną do szpitala wojskowego w Bydgoszczy. Tak mówią lekarze w Szpitalu Klinicznym nr 2 w Poznaniu, gdzie obecnie przebywa postrzelony w poniedziałek płk Przybył. Pułkownik Mikołaj Przybył, wojskowy prokurator z Poznania, który wczoraj postrzelił się w przerwie konferencji prasowej, pozostanie w szpitalu dwa-trzy dni. Leży w sali jednoosobowej pilnowanej przez żandarmerię wojskową. Śledztwo w sprawie próby samobójczej płk. Mikołaja Przybyła miała poprowadzić prokuratura wojskowa w Warszawie. Ale okazuje się, że śledztwo poprowadzi jednak Wojskowa Prokuratura Garnizonowa w Poznaniu.

Tymczasem, na konferencji prasowej we wtorek, wojskowi śledczy z Poznania poinformowali, że planują przesłuchanie osób, które znajdowały się w pobliżu pokoju płk. Przybyła, gdy ten strzelił sobie w twarz. Prawdopodobnie więc przesłuchani zostaną dziennikarze. Śledczy rozmawiali już w szpitalu z płk. Przybyłem.

Rzecznik prokuratury wojskowej w Poznaniu Sławomir Schewe potwierdził, że do budynku prokuratury nie wolno wnosić broni, dlatego Przybyłowi za złamanie wewnętrznych przepisów prokuratury grozi co najmniej odpowiedzialność

dyscyplinarna.



Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 8 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów