Po samobójczej próbie płk. Przybyła: "Krzyknąłem, żeby przestali filmować"

Piotr Żytnicki GW Poznań, Agnieszka Wądołowska Gazeta.pl
09.01.2012 , aktualizacja: 09.01.2012 21:31
A A A Drukuj
Kadr z nagrania opublikowanego przez Fot. Głos TV Kadr z nagrania opublikowanego przez "Głos Wielkopolski"
Decyzję o dzisiejszej konferencji, płk Przybył podjął prawdopodobnie w piątek: - Manipulują wami. Muszę temu wszystkiemu zaprzeczyć - mówił dziennikarce TVP Info. Konferencję zaczyna dokładnie o godz. 10. Odczytuje oświadczenie. Wyprasza dziennikarzy na przerwę. Pada strzał. Powstaje chaos. Niektórzy rzucają się pomagać, inni filmują.
Kadr z filmu nagranego przez TVN
Xnews
Kadr z filmu nagranego przez TVN
Kiedy płk. Mikołaj Przybył podjął decyzję, by zorganizować konferencję prasową? Depesza Polskiej Agencji Prasowej o tym pojawiła się w niedzielę o 19.57.

Zdaniem Agnieszki Bylicy z TVP Info , płk. Przybył zdecydował o tym już w piątek. - Zadzwoniłam do niego tego dnia. Był bardzo zdenerwowany po lekturze "Gazety Wyborczej" [w której Wojciech Czuchnowski pisał, że prokurator powinien ponieść konsekwencje dyscyplinarne za wprowadzenie w błąd opinii publicznej - red.] - relacjonowała dziś reporterka w swojej stacji.

[Czuchnowski powie kilka godzin później: - Jestem w szoku. To, co się stało, zupełnie nie przystaje do wagi sprawy. Ale napisaliśmy prawdę]

"Przyjeżdżajcie. Manipulują wami"

Niektórych dziennikarzy prokurator Przybył powiadomił osobiście. - Dostałem dziś w nocy od pułkownika maila o porannej konferencji - mówi nam Łukasz Cieśla z "Głosu Wielkopolskiego".

Rano przed konferencją do pułkownika dzwoni Agnieszka Bylica z TVP Info, by potwierdzić jeszcze godzinę spotkania. - Jestem taki zdenerwowany. Przyjedźcie. Manipulują wami. Muszę temu wszystkiemu zaprzeczyć. To są bzdury. Wierutne bzdury, które obrażają mnie jako człowieka - mówi jej płk Przybył.

"Wszystko było przygotowane. Dostaliśmy kopie oświadczenia"

Na konferencję przyjeżdżają ekipy: TVP (Agnieszka Bylica ), TVN 24 (Łukasz Wójcik), Polsat News (Stanisław Wryk) z operatorami oraz Wojciech Chmielewski z Radia Merkury, Rafał Pogrzebny z Polskiej Agencji Prasowej , Karol Kański z TOK FM, Danka Woźnicka z Radia Zet i Łukasz Cieśla z "Głosu Wielkopolskiego".

- Wszystko wydawało się szczegółowo przygotowane - mówi Karol Kański z TOK FM. - Dostaliśmy kopie oświadczenia, które miał odczytać pułkownik, a informatyk przygotowywał rzutnik, żeby wyświetlić na ścianie jego treść.

"Czytał emocjonalnie. Mówił o honorze"

Konferencja odbywa się nietypowo - w gabinecie prokuratora Przybyła, bo sala konferencyjna jest w remoncie. Prokurator chodzi w koło stołu, jest wyraźnie zdenerwowany, ale czeka, kiedy przyjdą wszyscy dziennikarze, a potem aż telewizja nawiąże łączność. TVP Info miała mieć transmisję na żywo.

Kański z TOK FM podchodzi i pyta o najważniejsze tematy konferencji. - Będzie o tych trudnych sprawach. Wszystkiego się dowiesz - odpowiada mu płk. Przybył. Nim zacznie swoje oświadczenie chce, by wszystko było dopięte na ostatni guzik. I już na samym początku zapowiada krótką przerwę.

Rafał Pogrzebny, korespondent Polskiej Agencji Prasowej, zauważa, że w trakcie konferencji prasowej prokurator Przybył jest bardzo spięty: - Czytał oświadczenie bardzo emocjonalnie. Dużo mówił o honorze żołnierza Wojska Polskiego.

"Strzał pada poza kadrem"

- Dziękuję, szanowni państwo, skończyłem. Teraz proszę o pięć minut przerwy, dajcie mi odetchnąć - mówi po wygłoszeniu oświadczenia prokurator Przybył i prosi dziennikarzy o wyjście z sali. - Wywietrzę tutaj. Zostawcie wszystko, zostawcie laptopy, nie ma problemu - mówi i zwraca się do mężczyzny przy drzwiach: - Jurek, przez chwilę muszę jeszcze spotkać się z mediami, tak że zostanę sam. Zamknij, zamknij - mówi.

Dziennikarze stoją na korytarzu, słyszą huk, ale nie mają pojęcia, co się stało. W środku zostaje włączona kamera TVN. Rejestruje szeroki plan. Strzał pada poza kadrem.

- Myśleliśmy, że przewróciła się kamera. Koledzy zajrzeli do środka. Prokurator leżał na ziemi - mówi Danka Woźnicka, reporterka Radia Zet.



"Krzyknąłem, żeby przestali filmować"

Operatorzy chwytają za kamery. Zaczynają nagrywać. Nad Przybyłem pochyla się dziennikarz "Głosu Wielkopolskiego" Łukasz Cieśla. - Chciałem zobaczyć, co się z nim stało. Prokurator leżał pod biurkiem. Myślałem, że zemdlał. Chciałem go unieść i przekręcić. Krzyknąłem do innych, żeby przestali filmować i przyszli mi pomóc, ale nikt się nie chciał ruszyć. W końcu kolega z redakcji podszedł. To on zauważył broń - opowiada Cieśla z "Głosy Wielkopolski". [Kilka godzin później rzecznik poznańskiej prokuratury mówi, że to była broń prywatna pułkownika]

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 125 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    44 głosy