Król Kacper przechwytywał meldunki SB...

Jakub Łukaszewski
06.01.2012 , aktualizacja: 09.01.2012 09:50
A A A Drukuj
... czyli kto stoi za orszakiem Trzech Króli
Trzej królowie w piątek na Starym Rynku. Od lewej: Baltazar, Melchior i Kacper
Fot. Lukasz Ogrodowczyk / Agencja Gazeta
Trzej królowie w piątek na Starym Rynku. Od lewej: Baltazar, Melchior i Kacper
Może kiedyś sprowadzimy słonia albo trzy wielbłądy. Gdyby królowie musieli iść pieszo, to byłaby porażka - mówią organizatorzy poznańskiego Orszaku Trzech Króli. W tym roku Kacper, Melchior i Baltazar na pl. Wolności pojawili się po raz drugi.

- Z Warszawy dostaliśmy niechcianą gwiazdę. Wielka, metr rozpiętości, widoczna z daleka. Miał ją nieść harcerz na przedzie orszaku. Tyle że kij od miotły okazał się za krótki. Uratował nas kij od ogrodowego parasola - tak ubiegłoroczny poznański Orszak Trzech Króli wspomina organizator imprezy Andrzej Bolewski z fundacji Akademicki Poznań. Bolewski pomysł pochodu zaczerpnął z Warszawy. To tam w 2009 r. odbył się pierwszy pochód. Zainicjowali go rodzice i uczniowie szkoły dla chłopców Żagle w Międzylesiu, prowadzonej przez stowarzyszenie Sternik. W tym roku orszak zawitał już do 25 polskich miast. Trzech Króli spacerowało nawet ulicami Zakopanego, Katowic i Kłodzka.

W Poznaniu do akcji przyłączył się ośrodek kulturalny Sołek, Cafe Misja i portal gramiejska.pl. To z nim związany jest Michał Domżalski, który już dwukrotnie wcielił się w rolę króla Kacpra. Jechał na koniu, choć marzył o wielbłądzie. W końcu to on znalazł Chestera - bo tak nazywał się wielbłąd kroczący w poznańskim orszaku. Dromadera za 6 tys. zł udało się ściągnąć z Karpacza. Całą sumę orszak dostał od darczyńców.

Domżalski dwugarbnego zwierzęcia zaczął szukać już we wrześniu. Dzwonił po cyrkach, jeździł po wielbłądzich fermach. Wszędzie słyszał dwie odpowiedzi: "Na Trzech Króli już dawno wielbłąd jest wynajęty" albo "Początek roku to wielbłądzi okres godowy. Nie wypożyczamy, bo zwierzę trudno wtedy upilnować". Dopiero podczas rodzinnych wakacji w Karkonoszach przyszły król Kacper natknął się na prywatny cyrk. - A przy nim hodowla zwierząt wyeksploatowanych cyrkowo. To stąd do Poznania trafił biały, mongolski wielbłąd z pustyni Gobi. W Warszawie wielbłądy będą dwa, ale tylko szare - mówi aktor.

Szukając wielbłąda, Domżalski miał nadzieję, że sam usiądzie pomiędzy jego garbami. Przeliczył się. Zwierzę ugina się pod ciężarem większym niż 100 kg. Król Kacper waży więcej. Dlatego pozostaje mu dosiąść konia. Te podarowało stowarzyszenie Lajkonik. W piątek kucyki, na co dzień służące hipoterapii, wyruszyły w podróż do centrum miasta. Od 8 rano po całym Piątkowie roznosił się stukot ich kopyt.

W ubiegłym roku konie pochodziły z innego miejsca. Ludzie, którzy je wypożyczyli, nie podejrzewali, że Trzema Królami będą mężczyźni. Jeźdźcami obsługującymi wierzchowce okazały się kobiety. - Byłem już w zbroi centuriona. Miałem odegrać walkę przy murach miejskich. Kwadrans przed wyruszeniem orszaku dowiedziałem się, że muszę ujeżdżać konia, na którym nigdy wcześniej nawet nie siedziałem. Jakoś się udało - opiekunka rumaka poradziła, żebym się nie spinał - śmieje się Domżalski.

Dał radę także dlatego, że scenek odegranych w przestrzeni Poznania na koncie ma już wiele. Regularnie bierze udział w grach miejskich. Ostatnio w "Raporcie z oblężonego miasta" wcielił się w rolę człowieka ze stanowiska nasłuchowego. Król Kacper przechwytywał meldunki SB.

Ubiegłoroczna trasa pochodu była trudniejsza, miała więcej zakrętów, bruk był oblodzony. W tym roku Orszakiem Trzech Króli ludzi przeszło więcej. Rozdano im 4 tys. papierowych koron i 3 tys. śpiewników z kolędami. Orszak szedł szerszymi ulicami: al. Marcinkowskiego i Solną. Każdemu z króli przypisany był inny kolor, który z kolei symbolizował inny kontynent. Kacper, a za nim w czerwonych strojach jego europejscy dworzanie. W zielonych strojach Azjaci Melchiora. Na końcu zaś czarny Baltazar w niebieskim stroju. Wcielił się w niego Bobby, zaprzyjaźniony z ludźmi z Cafe Misja. Towarzyszyli mu: dwórki, rycerze, giermkowie, dworzanie, posłańcy. Wśród nich dzieci ze szkoły Pijarów z os. Sobieskiego i szkoły im. św. Urszuli Ledóchowskiej, harcerze z Tarnowa Podgórnego, młodzież ze stowarzyszenia Sternik i ośrodka kulturalnego Sołek.

Szaty Trzech Króli i pelerynki dworzan uszyli rodzice biorących udział w orszaku dzieci. - Resztę dostaliśmy z Warszawy albo zrobiliśmy według dostępnego w internecie wykrojnika - mówi Bolewski.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 5 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów