Poznański maraton największy w Polsce!
16.10.2011
, aktualizacja: 16.10.2011 18:12
Zwycięzca osiągnął najlepszy czas w historii poznańskiego biegu, a do mety dotarła największa liczba zawodników. Nasz maraton wciąż jest największy w Polsce!
ZOBACZ TAKŻE
- 13. Poznań Maraton: już można się zapisywać! (09-05-12, 09:46)
- Obejrzyj relacje z maratonu. Dziś w TVP, jutro w Eurosporcie (18-10-11, 11:32)
- Dlaczego Poznań nie chwali się Zamkiem? (17-10-11, 11:00)
- Termy Maltańskie już otwarte! [ZDJĘCIA, WIDEO] (16-10-11, 21:09)
- Studenci staną przed sądem za imprezę przy grillu (16-10-11, 19:02)
- Poznaniacy: Żebractwo to dla nas problem (16-10-11, 19:01)
- Żołnierze z Poznania już dotarli do Afganistanu (16-10-11, 18:36)
Wczoraj biegacze byli w Poznaniu prawdziwymi gwiazdami. To dla nich fotoreporterzy z narażeniem życia wspinali się na przęsła mostu św. Rocha, a wzdłuż trasy ustawiło się kilkuset kibiców.
- Dalej! Brawo! - dopingowała przy ul. Grobla Anna Chruściel, uderzając co chwilę drewnianym tłuczkiem do mięsa w patelnię. - Przyszłam z dziećmi, mamą i sąsiadami kibicować mężowi Wojciechowi. Nigdy nie lubił biegać, ale postanowił się przełamać. I teraz biegnie już siódmy maraton w życiu, dzięki temu zrzucił parę kilogramów i rzucił palenie - opowiadała.
Warto było dopingować maratończyków, bo ci odwdzięczali się widzom. Choć termometr na budynku Politechniki pokazywał raptem 9 stopni Celsjusza, zawodnik w sile wieku dumnie prezentował fanom swój nagi tors. Inny maratończyk biegnąc spokojnie... żonglował trzema żółtymi piłeczkami. - Zawsze przychodzę dopingować maratończyków. Wiem, jaki to ekstremalny wysiłek ukończyć taki bieg - mówił Zbigniew Rachwalski, zawodnik, a później trener hokeja na trawie, olimpijczyk z Moskwy w 1980 r. - Sam bym tak pobiegł, ale zdrowie zostawiłem już na boisku, więc teraz tylko kibicuję. Choć trudno kogoś znajomego w tym tłumie wypatrzyć - przekonywał. Aż tu nagle ktoś z biegnącego tłumu pozdrawia pana Zbigniewa. - O, Łukasz Wybieralski biegł! Też hokeista na trawie i olimpijczyk z Sydney - cieszy się Rachwalski. - Widzisz, to ciebie łatwiej wypatrzyć niż zawodników w tym tłumie - uśmiecha się żona Jolanta.
- Łuu! - krzyknął Kenijczyk Cosmas Mutuku Kyeva, przebiegając pod kładką przy Galerii Malta. Już tam widział, że ma bardzo dobry czas. Biegacz z Nairobi przybył na metę po 2 godzinach, 11 minutach i 53 sekundach. Ustanowił w ten sposób rekord czasu maratonów w Poznaniu, za co - razem z nagrodą za zwycięstwo - otrzymał 20 tys. zł. Najlepsza wśród kobiet była Arleta Meloch z Grudziądza (z czasem 2:39:12), która w Poznaniu triumfowała już po raz trzeci.
Emocje na mecie trwały do samego końca maratonu. Byli i kibice z transparentami ("Masz koronę maratonów, jesteś królem!", "Robak, Robak to jest ktoś. 3:45:00 to jest coś!") i dramatyczne prośby zmęczonych zawodników: - Tylko mnie teraz nie przytulajcie - apelował do znajomych jeden z zawodników. Bogusław Barbużyński z Gdańska po maratonie ciężko przysiadł pod szatniami. - Słyszałem, że w tym roku trasa będzie wyjątkowo trudna. W Poznaniu biegam już od czterech lat i wydaje mi się, że ta trasa była najlepsza i najszybsza! - komentował. - Zastanawiałem się, czy w tym roku nie wybrać się na maraton do Warszawy, ale znów postawiłem na Poznań. To dobrze zorganizowana impreza, nabrałem do niej sympatii. Biegłem niespełna trzy i pół godziny. Można wtedy pomyśleć o ważnych życiowych sprawach, jest też czas na modlitwę. Ale trzeba też pilnować czasu i kilometrów - przekonywał.
Kiedy większość biegaczy za linią mety wykrzywiała twarz w grymasie bólu, pani Jolanta Witczak wprost promieniała. - Pobiłam dziś swój rekord, nie miałam żadnego kryzysu na trasie. Świetni są ci poznańscy kibice, z nimi najlepiej się biega - przekonywała.
Dobrze też poszło drużynie Czytelniczek poznańskiej "Gazety Wyborczej". Każda z siedmiu pań, która przygotowywała się z nami do maratonu od czerwca, ukończyła bieg. Najlepiej poszło Ilonie Werli, która zajęła 4084. miejsce z czasem 4:55:37.
Do mety maratonu dotarło 4619 biegaczek i biegaczy, wszyscy otrzymali pamiątkowy medal z poznańską Palmiarnią, która obchodzi właśnie stulecie powstania. Ta frekwencja na mecie również jest rekordowa. Najwyższą do tej pory liczbę biegaczy, która ukończyła bieg, zanotowaliśmy w Poznaniu w 2009 r. Teraz udało się ją poprawić aż o 601 osób! Dzięki temu 12. Poznań Maraton im. Macieja Frankiewicza jest największą imprezą biegową w Polsce.
- Dalej! Brawo! - dopingowała przy ul. Grobla Anna Chruściel, uderzając co chwilę drewnianym tłuczkiem do mięsa w patelnię. - Przyszłam z dziećmi, mamą i sąsiadami kibicować mężowi Wojciechowi. Nigdy nie lubił biegać, ale postanowił się przełamać. I teraz biegnie już siódmy maraton w życiu, dzięki temu zrzucił parę kilogramów i rzucił palenie - opowiadała.
Warto było dopingować maratończyków, bo ci odwdzięczali się widzom. Choć termometr na budynku Politechniki pokazywał raptem 9 stopni Celsjusza, zawodnik w sile wieku dumnie prezentował fanom swój nagi tors. Inny maratończyk biegnąc spokojnie... żonglował trzema żółtymi piłeczkami. - Zawsze przychodzę dopingować maratończyków. Wiem, jaki to ekstremalny wysiłek ukończyć taki bieg - mówił Zbigniew Rachwalski, zawodnik, a później trener hokeja na trawie, olimpijczyk z Moskwy w 1980 r. - Sam bym tak pobiegł, ale zdrowie zostawiłem już na boisku, więc teraz tylko kibicuję. Choć trudno kogoś znajomego w tym tłumie wypatrzyć - przekonywał. Aż tu nagle ktoś z biegnącego tłumu pozdrawia pana Zbigniewa. - O, Łukasz Wybieralski biegł! Też hokeista na trawie i olimpijczyk z Sydney - cieszy się Rachwalski. - Widzisz, to ciebie łatwiej wypatrzyć niż zawodników w tym tłumie - uśmiecha się żona Jolanta.
- Łuu! - krzyknął Kenijczyk Cosmas Mutuku Kyeva, przebiegając pod kładką przy Galerii Malta. Już tam widział, że ma bardzo dobry czas. Biegacz z Nairobi przybył na metę po 2 godzinach, 11 minutach i 53 sekundach. Ustanowił w ten sposób rekord czasu maratonów w Poznaniu, za co - razem z nagrodą za zwycięstwo - otrzymał 20 tys. zł. Najlepsza wśród kobiet była Arleta Meloch z Grudziądza (z czasem 2:39:12), która w Poznaniu triumfowała już po raz trzeci.
Emocje na mecie trwały do samego końca maratonu. Byli i kibice z transparentami ("Masz koronę maratonów, jesteś królem!", "Robak, Robak to jest ktoś. 3:45:00 to jest coś!") i dramatyczne prośby zmęczonych zawodników: - Tylko mnie teraz nie przytulajcie - apelował do znajomych jeden z zawodników. Bogusław Barbużyński z Gdańska po maratonie ciężko przysiadł pod szatniami. - Słyszałem, że w tym roku trasa będzie wyjątkowo trudna. W Poznaniu biegam już od czterech lat i wydaje mi się, że ta trasa była najlepsza i najszybsza! - komentował. - Zastanawiałem się, czy w tym roku nie wybrać się na maraton do Warszawy, ale znów postawiłem na Poznań. To dobrze zorganizowana impreza, nabrałem do niej sympatii. Biegłem niespełna trzy i pół godziny. Można wtedy pomyśleć o ważnych życiowych sprawach, jest też czas na modlitwę. Ale trzeba też pilnować czasu i kilometrów - przekonywał.
Kiedy większość biegaczy za linią mety wykrzywiała twarz w grymasie bólu, pani Jolanta Witczak wprost promieniała. - Pobiłam dziś swój rekord, nie miałam żadnego kryzysu na trasie. Świetni są ci poznańscy kibice, z nimi najlepiej się biega - przekonywała.
Dobrze też poszło drużynie Czytelniczek poznańskiej "Gazety Wyborczej". Każda z siedmiu pań, która przygotowywała się z nami do maratonu od czerwca, ukończyła bieg. Najlepiej poszło Ilonie Werli, która zajęła 4084. miejsce z czasem 4:55:37.
Do mety maratonu dotarło 4619 biegaczek i biegaczy, wszyscy otrzymali pamiątkowy medal z poznańską Palmiarnią, która obchodzi właśnie stulecie powstania. Ta frekwencja na mecie również jest rekordowa. Najwyższą do tej pory liczbę biegaczy, która ukończyła bieg, zanotowaliśmy w Poznaniu w 2009 r. Teraz udało się ją poprawić aż o 601 osób! Dzięki temu 12. Poznań Maraton im. Macieja Frankiewicza jest największą imprezą biegową w Polsce.
- 24 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
7 głosów
-
Poznański maraton największy w Polsce!
spinaker206
16.10.11, 23:07
Widziałem Prezydenta jak biegł w czerwonej czapce z daszkiem. Doganiał go deficyt. Podobno dopadł go przed samą metą!A na poważnie Gratulacje!»
-
Poznański maraton największy w Polsce!
tuomasi
17.10.11, 09:55
Od lat to samo - komukolwiek nie podoba się paraliż komunikacyjny miasta jest na forum obrzucany obelgami przez zwolenników masowego biegania w kółko, cytuję jednego z przedmówców-biegaczy: »
Najczęściej czytane24 htydzień




więcej zdjęć