Czy sąd oczyści policjantów z Bałtyckiej?

Piotr Żytnicki
22.09.2011 , aktualizacja: 22.09.2011 19:55
A A A Drukuj
Od strzelaniny przy ul. Bałtyckiej minęło siedem lat. W środę sąd ogłosi, czy oskarżeni policjanci zostaną prawomocnie oczyszczeni z zarzutów.

Fot.Agnieszka Sadowska / AG
- Ta sprawa będzie jeszcze długo budzić emocje. Jeden człowiek nie żyje, drugi jest kaleką, a po przeciwnej stronie są policjanci, czyli państwo. Lecz wszystko, co miał w tej sprawie do wykonania sąd, wykonał drobiazgowo - przekonywał w czwartek mec. Zenon Marciniak, broniący jednego z oskarżonych policjantów.

Mec. Wiesław Michalski, reprezentujący rodzinę zastrzelonego Łukasza Targosza, ripostował jednak: - Ta sprawa nie dojrzała jeszcze do merytorycznego rozstrzygnięcia. Nie wyjaśniono podstawowych okoliczności, które mają kapitalne znaczenie dla ostatecznej oceny.

Czyj punkt widzenia podzielą sędziowie? Dowiemy się w środę. W czwartek sąd apelacyjny zamknął sprawę strzelaniny przy ul. Bałtyckiej i oddał głos stronom. A prawnicy w mowach końcowych długo przerzucali się znanymi już argumentami.

Bo też sprawa nie jest nowa. Poznański sąd już pięć lat temu po raz pierwszy uniewinnił policjantów oskarżonych o bezprawne ostrzelanie samochodu, wskutek czego 19-letni Łukasz Targosz zginął, a jego rówieśnik Dawid Lis został ciężko ranny i do końca życia pozostanie sparaliżowany.

Do tragedii doszło w kwietniu 2004 r., gdy policjanci z wydziału kryminalnego próbowali zatrzymać samochód, którym jechali mężczyźni. Podejrzewali, że to groźni przestępcy, których właśnie poszukiwali. Na skrzyżowaniu podbiegli z bronią do auta. Lecz wtedy Łukasz Targosz - podobno myśląc, że to napad - staranował nieoznakowany radiowóz i ruszył na policjantów. Ci otworzyli ogień. Prokuratura oskarżyła ich potem o przekroczenie uprawnień i zażądała kary więzienia.

Pierwszy wyrok jednak uchylono, bo sąd apelacyjny dopatrzył się wątpliwości. Dwa lata temu, w powtórzonym procesie, policjantów uniewinniono po raz drugi. Sędzia Agata Adamczewska podkreślała wtedy, że strzelali, bo ich życie było zagrożone. Zaczęli, gdy samochód ruszył w ich stronę, przestali - gdy ich minął. Co kto myślał, nie miało w tej sytuacji żadnego znaczenia.

To jednak nie przekonało prokuratury, która ponownie zaskarżyła uniewinnienie. Tym razem sąd apelacyjny stwierdził, że w aktach brakuje opinii specjalisty od operacji policyjnych, który oceniłby, czy funkcjonariusze działali zgodnie z procedurami i policyjną sztuką. Znalezienie takiego eksperta i sporządzenie opinii zajęło blisko półtora roku. Ekspertyza wypadła jednak korzystnie dla oskarżonych. Choć - zdaniem specjalisty - żadne procedury nie przewidywały sytuacji, w której się znaleźli, to podczas tragicznej strzelaniny zachowali się właściwie.

Na czwartkową rozprawę autora opinii nawet nie wezwano. - Kwestionujemy opinię w całości, więc nie mamy do niej żadnych pytań - tłumaczył mec. Michalski. I wniósł o kolejną ekspertyzę, którą tym razem mieliby wykonać specjaliści z... Biura Bezpieczeństwa Narodowego bądź Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Sąd wniosek odrzucił.

W mowie końcowej oskarżeni policjanci prosili o utrzymanie wyroków uniewinniających. W środę sąd zdecyduje, czy ponad siedem lat po strzelaninie zostaną prawomocnie oczyszczeni z zarzutów.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 4 komentarze
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy