Razem spłynęliśmy Wartą. Było warto
07.08.2011
, aktualizacja: 07.08.2011 21:52
- Hej, hej! Dokąd płyniecie, przecież nie umiecie? - pozdrawiali nas liczni wędkarze. Wczoraj razem z naszymi czytelnikami popłynęliśmy kajakami z Poznania do Czerwonaka. Poznań z rzeki wygląda zupełnie inaczej!
ZOBACZ TAKŻE
- Zatoczki wypoczynkowe tuż nad brzegiem Warty (19-08-11, 10:00)
- Przysyłajcie nam stare fotografie z Wartą w Poznaniu (12-08-11, 12:11)
- Chwyć za wiosła, płyń Wartą z mistrzami (10-08-11, 11:00)
- Listy. Palmy nad Wartą (09-08-11, 18:07)
- Wielkopolska straci przez strajk na kolei (08-08-11, 11:00)
- Klinika ma wakacje. Proszę jechać do Bydgoszczy (08-08-11, 09:00)
- Bardzo dziwna historia mieszkania byłej szefowej NFZ (08-08-11, 08:00)
- Nasz stadion ma być jeszcze droższy. O 50 mln zł (08-08-11, 07:00)
- Poznaniak po uwolnieniu z aresztu opuści Afrykę (07-08-11, 21:53)
- Ciało mężczyzny znaleziono w rowie (07-08-11, 21:54)
- Woodstock po poznańsku - oszczędny i ekologiczny (07-08-11, 21:45)
- Poznań opanowany przez Smerfy (07-08-11, 17:07)
Akcję "Poznań wraca nad rzekę" rozpoczęliśmy ponad miesiąc temu. Chodziło o to, by przekonać poznaniaków, że nad Wartę wrócić warto. W akcję włączyliśmy naszych czytelników. Czekaliśmy na zdjęcia pokazujące, że nad rzeką może być ciekawie, radośnie, przyjemnie. Otrzymaliśmy setki fotografii. Wybraliśmy autorów naszym zdaniem najlepszych zdjęć i nagrodziliśmy spływem kajakowym. Bo czy może być lepszy finisz nadwarciańskiej akcji niż namacalny kontakt z rzeką? Ci co byli, nie żałują. Przekonuje o tym jedna z uczestniczek niedzielnego wiosłowania, nasza dziennikarka Joanna Leśniewska. Oto jej relacja: - O godz. 11 na nabrzeżu było już tłoczno. Kajakarze szykowali się do spływu, a nasz redaktor naczelny Włodzimierz Bogaczyk zapewniał ich, że to nie koniec naszego pisania o Warcie. Potem kajaki wylądowały na wodzie i nawet jeśli ktoś nie umiał wiosłować, to płynął z prędkością 7 km na godz. - z taką prędkością płynie rzeka. Po drodze ponad zabytki dominowały widoki industrialne - fragment fortu, sypiący się mur oporowy, elektrociepłownia, most kolejowy. Taki most widziany od spodu wygląda zupełnie inaczej. Zresztą podobnie jak całe miasto - z kajaka obserwujesz je z zupełnie innej perspektywy. Po drodze spotkaliśmy też mnóstwo wędkarzy. Mówili, że ryby biorą słabo, a z nas śmiali się, że nie umiemy pływać. Mieli rację, bo wielu z nas to prawdziwi niedzielni kajakarze - wiosłujemy rzadko albo jak ja - wczoraj pierwszy raz w życiu. Ale pomagały nam rady kajakarzy z klubu Panta Rei działającego przy Politechnice. Akademicy później pokazywali nam triki, jakie da się na kajaku wykonać. Najśmieszniejsza była eskimoska, czyli odbijanie się wiosłem od dna i obracanie kajakiem dookoła własnej osi. Choć płynęliśmy dwójkami, to można też było poeksperymentować wiosłem w jedynce. Sama przesiadka na wodzie z dwójki na jedynkę była śmieszna. Odważyły się dwie nasze czytelniczki, siostry Helena i Dorota Dolata. Jak twierdzą, jedynki okazały się łatwiejsze w sterowaniu.
Po półtorej godziny byliśmy już w Czerwonaku. Doszliśmy pod Dziewiczą Górę, gdzie było rodzinnie i sympatycznie. Czytelnicy gratulowali "Gazecie" akcji "Poznań wraca nad rzekę" i przekonywali, że warto ją kontynuować. Później zaczęliśmy grać w siatkówkę, aż zaczęło lać - kończy relację Joanna Leśniewska.
Nasza dziennikarka, choć płynęła po raz pierwszy, potwierdza, że Warta jest rzeką idealną do nauki wiosłowania. Spokojna, z małą ilością zakrętów i dość szeroka - okazuje się, że będąc w kajaku, nie trzeba specjalnie wiosłować, by płynąć z jej nurtem.
Każdy z uczestników spływu dostał od nas pamiątkę. To album "Warta w Poznaniu" wydany przez Kancelarię Prawną Skoczyński Wachowiak Strykowski z tekstami Piotra Libickiego. O 16 - a zatem nim deszcz rozszalał na dobre - wszyscy byli już w autobusach wracających do Poznania.
Po półtorej godziny byliśmy już w Czerwonaku. Doszliśmy pod Dziewiczą Górę, gdzie było rodzinnie i sympatycznie. Czytelnicy gratulowali "Gazecie" akcji "Poznań wraca nad rzekę" i przekonywali, że warto ją kontynuować. Później zaczęliśmy grać w siatkówkę, aż zaczęło lać - kończy relację Joanna Leśniewska.
Nasza dziennikarka, choć płynęła po raz pierwszy, potwierdza, że Warta jest rzeką idealną do nauki wiosłowania. Spokojna, z małą ilością zakrętów i dość szeroka - okazuje się, że będąc w kajaku, nie trzeba specjalnie wiosłować, by płynąć z jej nurtem.
Każdy z uczestników spływu dostał od nas pamiątkę. To album "Warta w Poznaniu" wydany przez Kancelarię Prawną Skoczyński Wachowiak Strykowski z tekstami Piotra Libickiego. O 16 - a zatem nim deszcz rozszalał na dobre - wszyscy byli już w autobusach wracających do Poznania.
- Dodaj komentarz
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
10 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień




więcej zdjęć