Kamienica piękniejsza niż wszystkie poznańskie pomniki
01.08.2011
, aktualizacja: 31.07.2011 20:42
Poznaniacy nigdy nie słynęli z umiłowania sztuki, kultury i piękna. Bardziej liczy się nowoczesność, przyszłość, interes. Nikt nie dostrzega w murach burzonego budynku, ze śladami pięknej sztukaterii, historii. Dla poznaniaków historia to nie budynki, a tablice i kolejne pomniki, pod którymi delegacje złożą kwiaty
ZOBACZ TAKŻE
- Zły wykop i kamienice walą się jak domino (18-08-11, 08:00)
- Po nas żwirowy parking. O kamienicy przy ul. Krysiewicza (02-08-11, 10:00)
- Kto doniósł na prokuratorów: Koniec taxi zagadki? (01-08-11, 08:00)
- Gwarna jest pusta, więc nie ma chętnych na budynki (31-07-11, 20:34)
Jestem szczerze poruszony losem kamienic przy ul. Krysiewicza. Ze smutkiem czytam o kolejnych burzonych - po latach zaniedbania - zabytkowych budynkach w centrum Poznania. Nie rozumiem, jak można było do tego dopuścić! Na naszych oczach znikają kolejne fragmenty zabytkowego centrum miasta.
Lata zaniedbań - Urzędu Miasta, właścicieli, lokatorów i parlamentarzystów - to koszmar, z którego Poznań nie potrafi się przebudzić. Wrocław, Kraków czy Gdańsk starają się zadbać, a nawet przywrócić maksymalnie pierwotny i zabytkowy charakter starych dzielnic, ulic... W Warszawie zachowuje się przynajmniej pierzeje, poddaje pracy konserwatorskiej fasady domów. A w Poznaniu na ich miejscu powstają deweloperskie molochy, kolejne centra handlowe, w niczym nieprzypominające swoich secesyjnych poprzedników.
Do oczu napływają mi łzy, gdy myślę o pięknych kamienicach na Krysiewicza, które legną w gruzach. Dlaczego nikt nie sprawdził, że wyburzenie jednej spowoduje pęknięcia w kolejnej?! Czy ktoś odpowie za to przed sądem?
Łzy przechodzą we wściekłość, kiedy wyobrażam sobie paskudztwa mające szansę powstać w tak reprezentacyjnych miejscach Poznania, tworzone przez deweloperów. Ale przecież miasto będzie wtedy wyglądać bardziej nowocześnie! Za cenę kolejnego kawałka duszy, o której pamiętają już tylko nieliczni. Bo ilu jest w Poznaniu ludzi, którzy patrzą na tę sytuację ze smutkiem i przerażeniem? Nie ma jakiejkolwiek szansy na powszechniejszy ruch w obronie zabytkowych, pięknych kamienic.
Poznaniacy nigdy nie słynęli z umiłowania sztuki, kultury i piękna. Bardziej liczy się nowoczesność, przyszłość, interes. Nikt nie dostrzega w murach burzonego budynku - ze śladami pięknej sztukaterii - historii. Dla poznaniaków historia to nie budynek - przecież pojawiały się przed laty pomysły burzenia zamku cesarskiego - a tablice, kolejne pomniki, pod którymi delegacje w asyście poznańskich rodzin złożą kwiaty. Nie można przecież pozwolić, by to, co naprawdę ma duszę, wciąż zmieniającą się historię, miało jakiekolwiek znaczenie. Pomnik Armii Poznań i plac wokół niego to nie jest miejsce na spektakl teatralny.
Taka jest właśnie poznańska "wrażliwość". Trudno się dziwić, że utalentowani artyści, jak choćby założycielki Galerii Starter, wyjeżdżają stąd, by tworzyć w miastach, których mieszkańcy potrafią docenić sztukę - niezależnie od tego, czy wykorzystuje ona swastykę, czy portret Mao. W miastach, dla których ważne jest, jakie treści estetyczne sztuka ze sobą niesie i jakie pytania zadaje. W Poznaniu to nieświadoma kulturalnie większość dyktuje warunki - bo to ona ma większość głosów w wyborach.
A jednak jedna kamienica ma w sobie więcej piękna i historii niż wszystkie pomniki i tablice, tak hołubione przez poznański naród.
Są to słowa bardzo gorzkie, ale niestety, nawoływania w tej sprawie z różnych stron nie przynoszą od lat żadnego rezultatu i są nieliczne. Są to też słowa kogoś, kto urodził się i wychował w tym mieście, patrząc na kolejne wyburzenia tego, na co jeszcze kilka miesięcy wcześniej patrzył z zachwytem, dostrzegając piękno kolejnych odkrywanych detali. I kogoś, kto zjeździł Polskę, widząc, w jakim kierunku idą inne polskie miasta.
* Michał Kucharski jest członkiem Rady Osiedla Naramowice i Stowarzyszenia My - Poznaniacy
Lata zaniedbań - Urzędu Miasta, właścicieli, lokatorów i parlamentarzystów - to koszmar, z którego Poznań nie potrafi się przebudzić. Wrocław, Kraków czy Gdańsk starają się zadbać, a nawet przywrócić maksymalnie pierwotny i zabytkowy charakter starych dzielnic, ulic... W Warszawie zachowuje się przynajmniej pierzeje, poddaje pracy konserwatorskiej fasady domów. A w Poznaniu na ich miejscu powstają deweloperskie molochy, kolejne centra handlowe, w niczym nieprzypominające swoich secesyjnych poprzedników.
Do oczu napływają mi łzy, gdy myślę o pięknych kamienicach na Krysiewicza, które legną w gruzach. Dlaczego nikt nie sprawdził, że wyburzenie jednej spowoduje pęknięcia w kolejnej?! Czy ktoś odpowie za to przed sądem?
Łzy przechodzą we wściekłość, kiedy wyobrażam sobie paskudztwa mające szansę powstać w tak reprezentacyjnych miejscach Poznania, tworzone przez deweloperów. Ale przecież miasto będzie wtedy wyglądać bardziej nowocześnie! Za cenę kolejnego kawałka duszy, o której pamiętają już tylko nieliczni. Bo ilu jest w Poznaniu ludzi, którzy patrzą na tę sytuację ze smutkiem i przerażeniem? Nie ma jakiejkolwiek szansy na powszechniejszy ruch w obronie zabytkowych, pięknych kamienic.
Poznaniacy nigdy nie słynęli z umiłowania sztuki, kultury i piękna. Bardziej liczy się nowoczesność, przyszłość, interes. Nikt nie dostrzega w murach burzonego budynku - ze śladami pięknej sztukaterii - historii. Dla poznaniaków historia to nie budynek - przecież pojawiały się przed laty pomysły burzenia zamku cesarskiego - a tablice, kolejne pomniki, pod którymi delegacje w asyście poznańskich rodzin złożą kwiaty. Nie można przecież pozwolić, by to, co naprawdę ma duszę, wciąż zmieniającą się historię, miało jakiekolwiek znaczenie. Pomnik Armii Poznań i plac wokół niego to nie jest miejsce na spektakl teatralny.
Taka jest właśnie poznańska "wrażliwość". Trudno się dziwić, że utalentowani artyści, jak choćby założycielki Galerii Starter, wyjeżdżają stąd, by tworzyć w miastach, których mieszkańcy potrafią docenić sztukę - niezależnie od tego, czy wykorzystuje ona swastykę, czy portret Mao. W miastach, dla których ważne jest, jakie treści estetyczne sztuka ze sobą niesie i jakie pytania zadaje. W Poznaniu to nieświadoma kulturalnie większość dyktuje warunki - bo to ona ma większość głosów w wyborach.
A jednak jedna kamienica ma w sobie więcej piękna i historii niż wszystkie pomniki i tablice, tak hołubione przez poznański naród.
Są to słowa bardzo gorzkie, ale niestety, nawoływania w tej sprawie z różnych stron nie przynoszą od lat żadnego rezultatu i są nieliczne. Są to też słowa kogoś, kto urodził się i wychował w tym mieście, patrząc na kolejne wyburzenia tego, na co jeszcze kilka miesięcy wcześniej patrzył z zachwytem, dostrzegając piękno kolejnych odkrywanych detali. I kogoś, kto zjeździł Polskę, widząc, w jakim kierunku idą inne polskie miasta.
* Michał Kucharski jest członkiem Rady Osiedla Naramowice i Stowarzyszenia My - Poznaniacy
- 42 komentarze
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
20 głosów
-
Kamienica piękniejsza niż wszystkie poznańskie ...
robi64
01.08.11, 12:43
święta prawda, niestety.Oczywiście, mozna winić "władze" - ale są przeciez konkretne osoby za to odpowiedzialne.Pytam: co robiła i robi pani Strzałko - konserwator zabytków ? Cały czas »
-
Re: Kamienica piękniejsza niż wszystkie poznański
manissa
01.08.11, 13:20
W Poznaniu niszczeją przede wszystkim kamienice prywatne. Oddane "właścicielom" lub osobom, które podszywają się pod spadkobierców(afera testamentowa i podobne) którzy obiekt doprowadzają do»
-
Kamienica piękniejsza niż wszystkie poznańskie ...
agnitz
01.08.11, 13:54
Sama ubolewam czasem nad niszczejącymi i brudnymi kamienicami w centrum. Nie znaczy to jednak, że tylko taka architektura ma jakąś wartość!To, że budynek jest nowy i nowoczesny, nie znaczy, »
Najczęściej czytane24 htydzień




