Poznańscy architekci dobrze się zapowiadają. Uhonorowano ich

Rozmawiała: Sylwia Wilczak
2009-11-09 , aktualizacja: 09.11.2009 17:08
A A A Drukuj
Architektoniczny duet Tomasz Osięgłowski-Marcin Kościuch z Poznania, twórcy pracowni Ultra_Architects, jako pierwsi poznaniacy zdobyli prestiżową nagrodę "Europe 40 Under 40". Wyróżnienie przyznawane jest najlepiej zapowiadającym się europejskim projektantom poniżej 40. roku życia.

Fot. Łukasz Cynalewski / AG Budynek usługowo - biurowo - handlowy, Poznań /Ultra Architects
Źródło: Ultra Architects
Budynek usługowo - biurowo - handlowy, Poznań /Ultra Architects
Centrum Handlowe w Lesznie /Ultra Architects
Źródło: Ultra Architects
Centrum Handlowe w Lesznie /Ultra Architects


Po raz kolejny The European Centre for Architecture Art Design and Urban Studies wraz z The Chicago Athenaeum: Museum of Architecture and Design, przyznało nagrody dla wschodzących gwiazd europejskiej architektury i wzornictwa. Spośród setek zgłoszeń międzynarodowe jury wybrało 40 laureatów. Wśród nich znaleźli się twórcy pracowni Ultra Architects z Poznania. Dziś we Florencji Tomasz Osięgłowski i Marcin Kościuch odbierają nagrodę.

Rozmowa z Ultra_Architects *

Sylwia Wilczak: Czterdziestka to magiczna liczba w życiu architekta?

Marcin Kościuch: (śmiech). Utarło się, że architekci do czterdziestki to wciąż młodzi architekci. Tak naprawdę to czas w architekturze płynie wolno: projekt powstaje parę miesięcy, czasami nawet lat, więc doświadczenie zdobywa się wolniej, wolniej człowiek dorasta. Dlatego pewna dojrzałość zawodowa przychodzi dużo później niż w innych zawodach, gdzieś mniej więcej po przekroczeniu tej „magicznej liczby”. Wtedy mówi się o dojrzałym architekcie, który już swoje zaprojektował, swoje wie. Nagroda „Europe 40 Under 40” dedykowana jest młodym architektom, tym przed czterdziestką, początkującym, poszukującym pracowniom.

Za co was docenili?

Tomasz Osięgłowski: Jury miało okazję obejrzeć kilka naszych projektów, ale tak naprawdę nie było konkretnego uzasadnienia, nie odnosili się do konkretnych realizacji. W regulaminie konkursu mowa jest o tym, że poszukują pracowni, które wnoszą coś nowego do architektury. Proekologiczność, dobre wpisywanie się w kontekst - te elementy także były wymieniane jako ważne. A gdzieś tam nasze projekty noszą te cechy.

Jak powstała pracownia Ultra_Architects?

Tomasz: Spotkaliśmy się jeszcze na studiach. Potem w Studiu ADS, gdzie od 1997 r. pracowaliśmy przez dobre 6-7 lat.

W pewnym momencie usamodzielniliście się jednak...

Marcin: Trzeba było podjąć tę decyzję, akurat skończyliśmy jeden z kolejnych dużych tematów. Odeszliśmy właściwie z minuty na minutę.

Jak wam się pracuje w duecie?

Marcin: Jesteśmy kompletnie różni i myślę, że to jest mocą tego duetu, bo każdy musi przekonać drugiego dobrą koncepcją. Nie jest tak, że od razu widzimy i myślimy tak samo. Tomek ma taki pomysł, ja mam inny, ale jesteśmy w stanie stanąć ponad tym i powiedzieć, co jest lepsze. Nie należymy do duetów, które rysują te same rzeczy, tylko w trochę inny sposób.

Wypracowanie kompromisu łatwe chyba nie jest. Istnieje przecież niebezpieczeństwo, że zawsze któryś z was będzie ciągnął w swoją stronę.

Tomasz: Nie ma mowy o kompromisach, bo w architekturze nie można liczyć na kompromisy. Jest tak: zanim ktokolwiek cokolwiek narysuje, najpierw pojawia się pomysł. Dopiero później ten pomysł konkretyzuje się w rysunkach. I przychodzi moment wyboru, zdystansowanej oceny, która wersja jest lepsza. Bo przecież bezwzględnie najbardziej liczy się efekt.

Wymaga to wspólnego poczucia estetyki, a my mamy ten sam gust. Gdybyśmy mieli szukać kompromisu, oznaczałoby, że każdy z nas ma inną estetykę i próbuje ją wtapiać w projekt. Ale wtedy powstaje trudny do zaakceptowania miks.

Marcin: Dużo rozmawiamy o projekcie. Praca nad nim to nie jest tylko samo rysowanie, ale też zbieranie materiałów, szukanie inspiracji, „grzebanie” wokół miejsca, wokół tematu. Raz to ja coś przynoszę, coś pokazuję, co naprowadza Tomka, innym razem Tomek naprowadza mnie. Nigdy nie jesteśmy kompletnie jednomyślni. I to jest fajne, bo wtedy jeden drugiego musi przekonać, a projekt, który wychodzi, jest w pełni uzasadniony, a nie taki, w którym wszyscy zgadzają się na wszystko.

Tomasz: Myślę, że jesteśmy najlepszymi dla siebie krytykami. Potrafimy dość bezwzględnie wytykać sobie błędy w tym, co powstało, ale ta krytyka jest twórcza. Pozwala usunąć wszystkie wady projektu, kiepskie rozwiązania i pomysły.

Mówiliście przed chwilą o wspólnej estetyce, waszym architektonicznym guście. "Gazeta Wyborcza" opublikowała niedawno cykl tekstów o tym, co podoba się Polakom. I co się okazało? Jaki jest wymarzony dom Polaka? Oczywiście swojsko-szlachecki, dom dworek z portykiem i kolumnami, swoiste "architektoniczne disco polo". Jak myślicie, z czego taki architektoniczny gust Polaków wynika?

Marcin: Mamy za sobą 40 lat komunizmu, szarości. Ludzie ewidentnie poszukują czegoś, co jest kolorowe, barwne, nie jest płaskie. PRL obrzydził nam modernizm, bo to co się w tym czasie w Polsce działo, to był modernizm obrany ze wszystkiego, z jakiejkolwiek jakości. I dlatego w tej chwili nastąpił przechył w drugą stronę. Ale to nie jest tylko problem Polski. Na Zachodzie wcale nie jest tak różowo, jak nam się wydaje. Po prostu 90 proc. społeczeństwa chce takiej właśnie architektury. Na siłę tego nie naprawimy.

W poznańskiej architekturze trochę się ostatnio dzieje: Libeskind ma nam zaprojektować wieżę, Hiszpanie chcą budować najwyższy budynek w Polsce, marszałek ogłosił konkurs na swoją nową siedzibę przy al. Niepodległości. Jak oceniacie te architektoniczne przedsięwzięcia?

Marcin: Tak naprawdę niedużo się w Poznaniu buduje. Mamy tutaj parę fajnych biur architektonicznych, gotowych projektować świetne rzeczy, ale brakuje inwestorów. Jednocześnie nie można mówić, że mamy złą architekturę w Poznaniu. Wystarczy spojrzeć na Stary Browar, czy lotnisko Ławica. Nie jest aż tak źle. Na szczęście ominął nas boom lat 90., który trochę zniszczył Wrocław.

Tomasz: Sporo tam kolorowej postmoderny, nie najlepszej jakości.

Wrocław jest w czymś gorszy od Poznania? Niemożliwe.

Marcin: Oni przyjeżdżają tutaj i twierdzą, że u nas jest fajniej (śmiech).

Libeskind w jednym z wywiadów powiedział, że nigdy nie zaprojektowałby niczego w Chinach ze względu na reżim tam panujący...

Marcin: Popieram Libeskinda. Obserwując to, co dzieje się w Chinach - jego podejście do architektury jest rzeczywiście bardzo etyczne.

Tomasz: Sporo gwiazd architektury projektuje w Chinach, ale też wielu odmówiło projektowania. Zdaję sobie sprawę ze spektakularności projektów, które można by tam zrealizować. Ta świadomość jest fantastyczna i musi być kusząca dla wielu architektów, ale chyba, jak Libeskind, miałbym problem, by przekroczyć ten próg i projektować w Chinach.

Marcin: Można by na to pytanie odpowiedzieć też tak, jak najczęściej odpowiadają architekci: wbrew sobie niczego bym nie zaprojektował. Ja zawsze powtarzam, że nie zaprojektowałbym więzienia. Bo architektura dla mnie jest wolnością.

* Ultra_Architects czyli Marcin Kościuch i Tomasz Osięgłowski są absolwentami Politechniki Poznańskiej. Po studiach obaj pracowali w Studiu ADS, przy najgłośniejszych projektach słynnej pracowni, czyli m.in. Starym Browarze, nowym terminalu Ławicy, holu wejściowym MTP. W 2004 r. usamodzielnili się, tworząc Ultra_Architects. Do najbardziej znanych projektów pracowni należą m.in. Dom w Dolinie Warty i Dom na Czerwonaku.

Podziel się

  • 2 komentarze
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    10 głosów