Z czym Poznań jedzie promować się do Cannes?
12.02.2012
, aktualizacja: 12.02.2012 16:57
Działka przy ul. 27 Grudnia, nieruchomość po szpitalu na Szkolnej czy partnerstwo publiczno-prywatne przy budowie basenów - czy dzięki takiej przynęcie uda się Poznaniowi złapać inwestorów na targach w Cannes?
ZOBACZ TAKŻE
- ZNTK nie płaci. Solidarność chce jutro protestować (12-02-12, 16:53)
- Lokatorzy chcą działać wspólnie (12-02-12, 15:41)
- Poznań nagrodzony w Cannes. Wcale nie za film (07-03-12, 13:49)
4 tys. inwestorów, 19 tys. uczestników - drugich tak wielkich targów nieruchomości w Europie nie ma.
Na początku marca do Cannes pojadą, jak co roku, poznańscy urzędnicy. - To miejsce, w którym można spotkać największych inwestorów z tej branży, nie tylko zresztą zagranicznych, ale i polskich. Dlatego warto tam się wystawiać - mówi Marcin Przyłębski, szef biura promocji inwestycji i obsługi inwestorów w Urzędzie Miasta.
Jak dotąd najbardziej spektakularnym interesem, jaki udało się zrobić miastu na sprzedaży gruntu, było zbycie terenu zajezdni tramwajowej przy ul. Gajowej. W 2008 r. portugalski inwestor zapłacił za nią aż 91 mln zł. Nieruchomość promowano wcześniej na targach w Cannes.
Później jednak szło już tylko gorzej. W ciągu kilku lat, mimo rokrocznej promocji na międzynarodowych targach, miastu nie udało się sprzedać między innymi trzech działek na Marcelinie. Na atrakcyjnie położone tereny - w pobliżu Ławicy, centrum handlowego i stadionu - nie ma chętnych do dziś. W Cannes będziemy je więc zachwalać po raz kolejny. Podobnie jak działkę przy ul. 27 Grudnia pomiędzy Teatrem Polskim a Arkadią, przeznaczoną pod usługi i mieszkania. Wyceniana niegdyś na 50 mln zł nieruchomość nie znalazła dotąd kupca, mimo obniżenia ceny o 10 mln zł. Nie udało się też sprzedać promowanej działki przy ul. Sowińskiego (2,5 ha pod budownictwo wielorodzinne).
Czy warto wciąż promować te same nieruchomości? - Jest to powszechna praktyka, obserwowana szczególnie na przestrzeni ostatnich kilku lat. Taka sytuacja ma przede wszystkim związek z ogólnym spowolnieniem na rynku nieruchomości wywołanym przez kryzys z końca 2008 r., kiedy większość inwestycji wstrzymano, zamrażając plany związane z ekspansją i zakupami. Dlatego naturalne jest, że nieruchomości oferowane w tamtym czasie nie znalazły nabywców i nadal pojawiają się w ofercie - komentuje Jarosław Bator, senior manager w Grupie Rynku Nieruchomości Ernst & Young. - W okresie spadkowym promowanie nieruchomości, np. na targach takich jak te w Cannes, ma sens, ponieważ nawet jeśli w danym momencie sprzedający nie pozyska zainteresowania, nie oznacza to, że później nie znajdzie potencjalnego nabywcy. Taka promocja może jedynie zwiększyć szanse na sprzedaż, pozostając w pamięci inwestorów - z pewnością nie wywoła odwrotnego skutku.
Poznańscy urzędnicy jadą tym razem promować rekordową liczbę aż 18 działek. Jedną z nowości będzie nieruchomość, którą zajmuje dziś jeszcze szpital przy Szkolnej. - Z oferty, jaką przedstawiamy w Cannes, stale coś ubywa - przekonuje Marcin Przyłębski. Jako przykład podaje działkę przy ul. Stawnej przy synagodze. Podczas pierwszej licytacji kilka lat temu miasto żądało za nią 8 mln zł, w ubiegłym roku cena wywoławcza wynosiła już tylko 2,7 mln. Ostatecznie działka poszła za 3,7 mln zł.
Podczas targów Poznań będzie też szukał inwestorów gotowych wejść w projekty oparte na partnerstwie publiczno-prywatnym. W takiej formule miasto chciałoby zrealizować tzw. Bramę Zachodnią (nową pętlę tramwajową z dworcem i usługami przy ul. Polskiej), budynki wielofunkcyjne z mieszkaniami, usługami i parkingami podziemnymi przy ul. Ratajczaka (pod roboczą nazwą Tańcząca Para) i ul. Za Bramką oraz baseny.
Podczas targów wraz z Poznaniem promować się będzie także siedem ościennych gmin: Czerwonak, Komorniki, Kórnik, Kleszczewo, Śrem, Tarnowo Podgórne i Murowana Goślina.
Na początku marca do Cannes pojadą, jak co roku, poznańscy urzędnicy. - To miejsce, w którym można spotkać największych inwestorów z tej branży, nie tylko zresztą zagranicznych, ale i polskich. Dlatego warto tam się wystawiać - mówi Marcin Przyłębski, szef biura promocji inwestycji i obsługi inwestorów w Urzędzie Miasta.
Jak dotąd najbardziej spektakularnym interesem, jaki udało się zrobić miastu na sprzedaży gruntu, było zbycie terenu zajezdni tramwajowej przy ul. Gajowej. W 2008 r. portugalski inwestor zapłacił za nią aż 91 mln zł. Nieruchomość promowano wcześniej na targach w Cannes.
Później jednak szło już tylko gorzej. W ciągu kilku lat, mimo rokrocznej promocji na międzynarodowych targach, miastu nie udało się sprzedać między innymi trzech działek na Marcelinie. Na atrakcyjnie położone tereny - w pobliżu Ławicy, centrum handlowego i stadionu - nie ma chętnych do dziś. W Cannes będziemy je więc zachwalać po raz kolejny. Podobnie jak działkę przy ul. 27 Grudnia pomiędzy Teatrem Polskim a Arkadią, przeznaczoną pod usługi i mieszkania. Wyceniana niegdyś na 50 mln zł nieruchomość nie znalazła dotąd kupca, mimo obniżenia ceny o 10 mln zł. Nie udało się też sprzedać promowanej działki przy ul. Sowińskiego (2,5 ha pod budownictwo wielorodzinne).
Czy warto wciąż promować te same nieruchomości? - Jest to powszechna praktyka, obserwowana szczególnie na przestrzeni ostatnich kilku lat. Taka sytuacja ma przede wszystkim związek z ogólnym spowolnieniem na rynku nieruchomości wywołanym przez kryzys z końca 2008 r., kiedy większość inwestycji wstrzymano, zamrażając plany związane z ekspansją i zakupami. Dlatego naturalne jest, że nieruchomości oferowane w tamtym czasie nie znalazły nabywców i nadal pojawiają się w ofercie - komentuje Jarosław Bator, senior manager w Grupie Rynku Nieruchomości Ernst & Young. - W okresie spadkowym promowanie nieruchomości, np. na targach takich jak te w Cannes, ma sens, ponieważ nawet jeśli w danym momencie sprzedający nie pozyska zainteresowania, nie oznacza to, że później nie znajdzie potencjalnego nabywcy. Taka promocja może jedynie zwiększyć szanse na sprzedaż, pozostając w pamięci inwestorów - z pewnością nie wywoła odwrotnego skutku.
Poznańscy urzędnicy jadą tym razem promować rekordową liczbę aż 18 działek. Jedną z nowości będzie nieruchomość, którą zajmuje dziś jeszcze szpital przy Szkolnej. - Z oferty, jaką przedstawiamy w Cannes, stale coś ubywa - przekonuje Marcin Przyłębski. Jako przykład podaje działkę przy ul. Stawnej przy synagodze. Podczas pierwszej licytacji kilka lat temu miasto żądało za nią 8 mln zł, w ubiegłym roku cena wywoławcza wynosiła już tylko 2,7 mln. Ostatecznie działka poszła za 3,7 mln zł.
Podczas targów Poznań będzie też szukał inwestorów gotowych wejść w projekty oparte na partnerstwie publiczno-prywatnym. W takiej formule miasto chciałoby zrealizować tzw. Bramę Zachodnią (nową pętlę tramwajową z dworcem i usługami przy ul. Polskiej), budynki wielofunkcyjne z mieszkaniami, usługami i parkingami podziemnymi przy ul. Ratajczaka (pod roboczą nazwą Tańcząca Para) i ul. Za Bramką oraz baseny.
Podczas targów wraz z Poznaniem promować się będzie także siedem ościennych gmin: Czerwonak, Komorniki, Kórnik, Kleszczewo, Śrem, Tarnowo Podgórne i Murowana Goślina.
- 5 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
4 głosy
-
Z czym Poznań jedzie promować się do Cannes?
rockville
12.02.12, 18:44
Aby promocja byla afektywna , urzednicy ktorzy pojada do Cannes nie powinni byc poddani stresowi rozlaki z rodzina i najblizszymi. Poznaniacy domagaja sie , aby do Cannes pojechali nie tyko »
-
Re: Z czym Poznań jedzie promować się do Cannes?
drifer
12.02.12, 22:31
Właśnie -bez rodziny-bez stresu!»
Najczęściej czytane24 htydzień





