Wieżowce na Sołaczu? Czy to naprawdę możliwe?
11.02.2012
, aktualizacja: 10.02.2012 20:22
Nawet 10-piętrowe bloki chce postawić jeden z poznańskich deweloperów w pobliżu Bogdanki. Budynki mają być co najmniej trzy razy wyższe, niż pozwala na to studium zagospodarowania przestrzennego dla Sołacza
ZOBACZ TAKŻE
- Ważą się losy zespołu szkół na Golęcinie (09-02-12, 22:00)
Zbieg ulic Drzymały i Urbanowskiej. Niegdyś stały tutaj szachulcowe domy z końca XIX w., dziś widać nawiązujące do ich kształtu i wielkości wille oraz dwupiętrowe bloki z lat 40. XX w. z dwuspadowymi dachami. Jeden z takich niskich bloków stoi na działce, którą rok temu nabyła spółka Zero 1. Inwestor chce wykwaterować mieszkańców, zburzyć budynek, a w jego miejscu ulokować osiedle wysokościowców. Do wydziału urbanistyki i architektury Urzędu Miasta wpłynął już wniosek o wydanie warunków zabudowy dla tej inwestycji.
- Wystąpienie o warunki zabudowy nic nie kosztuje. Chcielibyśmy postawić, cokolwiek się da - mówi Michał Rozwadowski, jeden z udziałowców spółki Zero 1. To "cokolwiek się da" w tym przypadku wynosi nawet 11 kondygnacji. Na załączniku graficznym do wniosku widzimy, jak między ul. Drzymały i Urbanowską wyrastają cztery budynki - mają od 26 do 38 metrów wysokości.
Dokumentem określającym politykę przestrzenną miasta jest studium zagospodarowania Poznania z 2008 r. - W tym rejonie Sołacza studium dopuszcza zabudowę wielorodzinną, ale niską, maksymalnie 4-kondygnacyjną. Poza tym musi być ona dostosowana do okolicznej zabudowy, czyli mieć np. skośny dach - tłumaczy Anna Siminiak z Miejskiej Pracowni Urbanistycznej.
A bloki zaprojektowane przez inwestora mają płaskie dachy.
Jednak studium jest tylko wytyczną do sporządzania planów miejscowych. Dla Sołacza plan ma być gotowy dopiero w połowie przyszłego roku. Zdecydują więc warunki zabudowy wydane przez miasto. A te nie muszą być zgodne ze studium. - Teoretycznie więc Urząd Miasta może wydać warunki zabudowy, powołując się na tzw. zasadę sąsiedztwa - mówi Siminiak.
Zasadę tzw. dobrego sąsiedztwa wprowadziła ustawa o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym z 2003 r. Inwestorzy stosują ją, by budować wbrew studium. Tak było np. w przypadku budowy apartamentowca przy ul. gen. Kutrzeby przy Cytadeli. Ponad dominującą w okolicy niską zabudowę wyrósł 12-kondygnacyjny budynek mieszkalny. Powstał wbrew studium, ale zgodnie z zasadą sąsiedztwa - sąsiadem był stojący nieopodal hotel Polonez. Teraz dla wieżowców na Sołaczu sąsiadem mogą być np. bloki przy ul. gen. Maczka.
Czy tak się stanie, zdecyduje wydział architektury i urbanistyki urzędu miasta. Jego dyrektor Andrzej Nowak nie chce zdradzić, czy deweloper ma szansę uzyskać korzystną dla siebie decyzję. - Nie mogę przed rozstrzygnięciem powiedzieć, co będzie z tym wnioskiem. Nie mogę nawet powiedzieć, co myślę o tej inwestycji. Taka jest zasada postępowania administracyjnego. Gdybym zabrał głos, wnioskodawca może potem zarzucić mi stronniczość - wymiguje się od odpowiedzi Nowak.
Poseł Tadeusz Dziuba mieszka na Sołaczu, jest też osiedlowym radnym. - Miejskie władze od lat idą deweloperom na rękę. Oni to widzą i zgłaszają kolejne absurdalne pomysły. Ten wniosek obliczony jest na osiągnięcie maksymalnego zysku z minimalnego terenu. Jeśli deweloperowi uda się go zrealizować, to całkowicie zmieni charakter dzielnicy.
Tyle że inwestora bardziej martwią wytyczne urzędników niż przyroda i historia Sołacza. - Chcemy stawiać mieszkania i musimy do każdego z nich zabezpieczać 1-2 miejsca parkingowe. A taki garaż podziemny kosztuje więcej niż sam budynek - żali się Rozwadowski ze spółki Zero 1.
- Wystąpienie o warunki zabudowy nic nie kosztuje. Chcielibyśmy postawić, cokolwiek się da - mówi Michał Rozwadowski, jeden z udziałowców spółki Zero 1. To "cokolwiek się da" w tym przypadku wynosi nawet 11 kondygnacji. Na załączniku graficznym do wniosku widzimy, jak między ul. Drzymały i Urbanowską wyrastają cztery budynki - mają od 26 do 38 metrów wysokości.
Dokumentem określającym politykę przestrzenną miasta jest studium zagospodarowania Poznania z 2008 r. - W tym rejonie Sołacza studium dopuszcza zabudowę wielorodzinną, ale niską, maksymalnie 4-kondygnacyjną. Poza tym musi być ona dostosowana do okolicznej zabudowy, czyli mieć np. skośny dach - tłumaczy Anna Siminiak z Miejskiej Pracowni Urbanistycznej.
A bloki zaprojektowane przez inwestora mają płaskie dachy.
Jednak studium jest tylko wytyczną do sporządzania planów miejscowych. Dla Sołacza plan ma być gotowy dopiero w połowie przyszłego roku. Zdecydują więc warunki zabudowy wydane przez miasto. A te nie muszą być zgodne ze studium. - Teoretycznie więc Urząd Miasta może wydać warunki zabudowy, powołując się na tzw. zasadę sąsiedztwa - mówi Siminiak.
Zasadę tzw. dobrego sąsiedztwa wprowadziła ustawa o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym z 2003 r. Inwestorzy stosują ją, by budować wbrew studium. Tak było np. w przypadku budowy apartamentowca przy ul. gen. Kutrzeby przy Cytadeli. Ponad dominującą w okolicy niską zabudowę wyrósł 12-kondygnacyjny budynek mieszkalny. Powstał wbrew studium, ale zgodnie z zasadą sąsiedztwa - sąsiadem był stojący nieopodal hotel Polonez. Teraz dla wieżowców na Sołaczu sąsiadem mogą być np. bloki przy ul. gen. Maczka.
Czy tak się stanie, zdecyduje wydział architektury i urbanistyki urzędu miasta. Jego dyrektor Andrzej Nowak nie chce zdradzić, czy deweloper ma szansę uzyskać korzystną dla siebie decyzję. - Nie mogę przed rozstrzygnięciem powiedzieć, co będzie z tym wnioskiem. Nie mogę nawet powiedzieć, co myślę o tej inwestycji. Taka jest zasada postępowania administracyjnego. Gdybym zabrał głos, wnioskodawca może potem zarzucić mi stronniczość - wymiguje się od odpowiedzi Nowak.
Poseł Tadeusz Dziuba mieszka na Sołaczu, jest też osiedlowym radnym. - Miejskie władze od lat idą deweloperom na rękę. Oni to widzą i zgłaszają kolejne absurdalne pomysły. Ten wniosek obliczony jest na osiągnięcie maksymalnego zysku z minimalnego terenu. Jeśli deweloperowi uda się go zrealizować, to całkowicie zmieni charakter dzielnicy.
Tyle że inwestora bardziej martwią wytyczne urzędników niż przyroda i historia Sołacza. - Chcemy stawiać mieszkania i musimy do każdego z nich zabezpieczać 1-2 miejsca parkingowe. A taki garaż podziemny kosztuje więcej niż sam budynek - żali się Rozwadowski ze spółki Zero 1.
- 31 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
7 głosów
-
nie wylewajmy dziecka z kąpielą
witkowski.architekt
11.02.12, 12:32
nie wylewajmy dziecka z kąpielą. Do wszystkiego trzeba podchodzić ze spokojem i rozsądkiem a nie dogmatycznie.»
-
Wieżowce na Sołaczu? Czy to naprawdę możliwe?
2.ok
11.02.12, 13:26
Zasada sąsiedztwa - genialne!Od 20 lat widać, w jakim kierunku idzie "zagospodarowanie przestrzenne" Sołacza.1. gigantyczny pseudo - pałac Netii przy Mazowieckiej, 2. obecnie wykańczana »
-
Wieżowce na Sołaczu? Czy to naprawdę możliwe?
nerwik3
11.02.12, 16:09
Wysokość wieżowca zalerzy od wysokości zaliczki dla osób wydających decyzję!Poznań jest miastem bezprawia!!!»
Najczęściej czytane24 htydzień




