Pora zaplanować nowe lotnisko dla Wielkopolski

Lech Bojarski
12.02.2012 , aktualizacja: 09.02.2012 20:26
A A A Drukuj
Na razie Ławica pięknie się rozbudowała, ale za kilkanaście lat i tak zacznie się dusić. I zarząd portu stanie przed dylematem: albo wyprowadzić się gdzieś poza miasto, albo przejąć jakieś inne pobliskie lotnisko - mówi prof. Marek Rekowski z Uniwersytetu Ekonomicznego
Na płycie poznańskiego lotniska
Fot. Łukasz Cynalewski / Agencja Gazeta
Na płycie poznańskiego lotniska
Lech Bojarski: Ławica osiągnęła krytyczną przepustowość 1,5 mln pasażerów rocznie, dlatego właśnie się rozbudowuje. Wiosną odda do użytku nowy terminal i nową drogę kołowania, a tym samym zwiększy możliwości obsługi do 3 mln pasażerów. Na jak długo to nam wystarczy?

Prof. Marek Rekowski: - Wykonaliśmy prognozy ruchu pasażerskiego na następne lata. One oczywiście mogą być obarczone jakimś błędem, ale biorąc pod uwagę potencjał regionu i jego rozwój, a Wielkopolska dobrze się rozwija, szacujemy, że port regionalny może dojść docelowo do obsługiwania 5-6 mln pasażerów. Mówimy tutaj o możliwościach wynikających z zasięgu tzw. catchment area, czyli strefy oddziaływania lotniska, zazwyczaj ograniczonej promieniem ok. 100 km. Przy czym autostrady, inne szybkie drogi i połączenia kolejowe mogą powiększyć ten zasięg nawet do 200 km.

Ale wtedy nałożymy się na strefę oddziaływania Berlina czy Wrocławia. Tamtejsze lotniska też będą przecież przyciągać pasażerów.

- Owszem, ja mówię na razie o potencjale, jaki jest do zagospodarowania wokół poznańskiego portu. Te 5-6 mln pasażerów to jest cały tort, jaki będzie do podziału. A ile rzeczywiście zarządcy naszego lotniska będą potrafili z niego wyciąć - to już jest inna sprawa.

Jak mamy walczyć z konkurencją?

- Pewnych spraw nie przeskoczymy, bo wiemy, że np. połączeń interkontynentalnych, które zapewnia Berlin, mieć nie będziemy.

Ale Wrocław też ich nie uruchomi. Co trzeba zrobić, żeby np. mieszkańcy Leszna wybierali Poznań, a nie Wrocław?

- To kwestia najpierw dobrego rozpoznania popytu, a potem mocnych działań promocyjnych. I te działania zarząd portu powinien wzmocnić już teraz.

A jeśli one nie przyniosą skutku? I Ławica nie dobije do tych 3 mln pasażerów rocznie?

- Wykonana kosztem wielu milionów złotych rozbudowa pociąga za sobą konsekwencje finansowe dla portu. Inwestycje wykonane zostały częściowo z kredytów, które trzeba będzie spłacać. Do tego powiększą się koszty utrzymania. Słowem, koszty stałe portu znacznie wzrosną. Aby port mógł być rentowny, wychodził choćby na zero, będzie musiał zwiększać liczbę pasażerów. Nie ma innego wyjścia. Oczywiście, teoretycznie, straty mogą pokrywać właściciele, czyli m.in. miasto Poznań i marszałek województwa, ale raczej nie będą z tego zadowoleni. Po pierwsze, możliwości kasy miejskiej i wojewódzkiej będą coraz bardziej ograniczone. Ponadto przepisy unijne zabraniają bezpośredniego subwencjonowania portów lotniczych ze środków publicznych. Port jest zatem skazany na bardzo agresywną politykę pozyskiwania nowych pasażerów, bo tylko oni oznaczają zyski. Na razie Ławica pięknie się rozbudowała, ale schody dla zarządu lotniska dopiero się zaczynają.

Czy te docelowe 5-6 mln pasażerów rocznie to założenia wynikające z doświadczeń innych portów regionalnych w Europie?

- To wynika z tzw. współczynnika mobilności lotniczej, który w przypadku krajów, takich jak Niemcy czy Hiszpania, jest o wiele wyższy niż w Polsce. My tutaj latamy cztery razy rzadziej niż mieszkańcy na zachodzie Europy. To oczywiście efekt lepszej sytuacji materialnej w tamtych krajach, ale to się i u nas zmieni. I jeśli dziś z Ławicy korzysta 1,5 mln pasażerów, to mnożąc to przez cztery osiągniemy już 6 mln. Ale nawet nie idźmy tak daleko, załóżmy wzrost do 3-4 mln. Wszystko wskazuje dziś na to, że taką liczbę osiągniemy w 2026 lub 2027 roku.

Prognozy portu mówią o 3 mln, ale dopiero w 2034 r.

- Niech będzie, że wyjdzie pośrodku - ok. 2030 r. Pozostało nam zatem 18 lat. Może więcej, bo na razie dynamika wzrostu jest mniejsza od prognozowanej, ale równie dobrze może być i mniej czasu, bo tendencja może się przecież odwrócić. W każdym razie powstanie pytanie, co dalej z Ławicą.

Kolejna rozbudowa?

- Teoretycznie można wybudować kolejny terminal, a dzięki obecnie budowanej drodze kołowania, port będzie miał zdolność obsługi większej liczby samolotów. Problem będzie jednak inny - środowiskowy. Wokół lotniska utworzono właśnie obszar ograniczonego oddziaływania, który już ogranicza np. liczbę lotów nocnych. Jeśli zakładamy zwiększony ruch lotniczy i podwojoną liczbę operacji, to związany z tym hałas będzie niedopuszczalny w obecnej lokalizacji. Jestem przekonany, że Ławica, choćby z powodu protestów mieszkańców, nie uzyska pozwoleń na większy ruch niż te, które ma przy obecnym obszarze ograniczonego użytkowania. Do tego dochodzi kwestia roszczeń odszkodowawczych za hałas, podobnie jak to miało miejsce w przypadku Krzesin. Dlatego uważam, że prędzej czy później trzeba będzie szukać innych rozwiązań dla regionalnego portu.

Te inne rozwiązania to nowa lokalizacja?

- Są dwie możliwości. Jedna to rzeczywiście szukanie nowej lokalizacji, przeniesienie portu gdzieś poza miasto, ale to oznacza miliardowe koszty. Skąd wziąć taki kapitał? Istnieje również inne, interesujące rozwiązanie. W ubiegłym roku zgłosił się do nas marszałek województwa lubuskiego z prośbą o przeanalizowanie możliwości rozwoju portu lotniczego w Babimoście koło Zielonej Góry. Dziś mieszkańcy lubuskiego korzystają przede wszystkim z Berlina, bo Babimost nie ma ciekawej oferty. Chodziło o sprawdzenie, czy byłby sens utworzenia jednego organizmu z połączenia Ławicy i Babimostu. Przygotowaliśmy analizę, która pokazywała, że połączenie dwóch "catchment area" zwiększyłoby potencjał pasażerski. Uważam, że warto więc zadać sobie pytanie, czy opłacałoby się portowi na Ławicy przejąć Babimost.

I wykonywać tam część operacji?

- Tak, między innymi cargo, bo w Poznaniu takie loty nie mają perspektyw. Ławica ogranicza loty nocne, a ruch cargo odbywa się przecież nocą. Tymczasem w Babimoście nie ma problemu, lotnisko położone jest w lesie, nikomu nie przeszkadza. Także część ruchu turystycznego mogłaby być tam odprawiana. Wstępne przymiarki finansowe, których nie mogę tu ujawniać, pokazały, że takie połączenie obu lotnisk miałoby sens ekonomiczny. Oczywiście należałoby wpompować trochę pieniędzy w infrastrukturę w Babimoście, ale i tak byłby to koszt znacznie mniejszy niż budowa od nowa portu poza Poznaniem.

A co z połączeniem Ławicy i Babimostu?

- Lotniska dzieli jakieś 70 km. Jest już autostrada A2, będzie też droga ekspresowa S3. Można pomyśleć też o kolei. Oczywiście kwestie skomunikowania portów wymagają większych analiz.

Należałoby je wykonać już teraz?

- Nie wiemy, kiedy dokładnie możliwości Ławicy się wyczerpią, ale moim zdaniem tak, trzeba już teraz o tym myśleć. Bo przygotowanie się na taki scenariusz wymaga wielu lat. Nowe lotnisko w Berlinie, które ruszy w tym roku, zaczęto przygotowywać na etapie koncepcyjnym kilkanaście lat przed rozpoczęciem budowy. Dlatego już dziś trzeba też zastanawiać się nad przyszłością naszego portu regionalnego. Na razie wiemy, co będzie do roku "X" i pewnie trudno jest obecnym zarządcom lotniska myśleć o tak odległej dla nich przyszłości. To jest zrozumiałe, ale właściciele portu, czyli władze województwa i miasta, powinny myśleć bardziej perspektywicznie. Należałoby powołać jakiś interdyscyplinarny zespół, który zająłby się planowaniem przyszłości portu regionalnego dla Wielkopolski.

Opowiem Panu taką historię. W latach 70. przyjechała do nas na uczelnię japońska delegacja, złożona z przedstawicieli agencji rządowych oraz biznesmenów, którzy objeżdżali Polskę. Wypytywali o różne rzeczy, ale dość ogólnie. Przewodniczącego delegacji podpytałem grzecznie, ale wprost: czego właściwie tutaj szukacie, przecież mamy zupełnie inne systemy gospodarcze, szans na inwestycje nie mam itp. A on mi odpowiedział tak: zgadza się, ale my przygotowujemy różne scenariusze na 50 lat do przodu. Zdębieliśmy wszyscy. Ale minęło 30 lat i okazało się, że Japończycy mogą inwestować w Polsce. Mało tego, mamy fabrykę Bridgestone nawet w samym Poznaniu! Być może fantazjuję, ale kto wie, czy nie jest to pokłosie jakiejś wizyty z lat 70.? To pokazuje, jak ważne jest planowanie z dużym wyprzedzeniem. Bo jeśli za kilkanaście lat będzie już jasne, że Ławica się dusi, to musi być alternatywa. Inaczej będziemy tracić pasażerów na rzecz Berlina czy Wrocławia.

A co Pan sądzi o lansowanej przez niektórych polityków koncepcji przenosin portu pasażerskiego do Krzesin?

- To nie jest żadne rozwiązanie. Nie da się go zrealizować z takich samych względów, jak kolejnej rozbudowy Ławicy - z powodu ograniczeń środowiskowych. Już teraz Krzesiny przysparzają problemów z hałasem, a zamiana samolotów z wojskowych na mnóstwo pasażerskich bynajmniej nie poprawi sytuacji. Dla mieszkańców nie będzie to żadna ulga. Przed naszym regionalnym portem są dwie możliwości - albo wyprowadzi się gdzieś poza miasto, albo przejmie jakiś inny pobliski port.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 23 komentarze
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    8 głosów