Szkoła na Dębcu w super kampusie?

Justyna Suchecka
26.01.2012 , aktualizacja: 25.01.2012 19:34
A A A Drukuj
- Chcę stworzyć kampus edukacyjny, jakiego w Poznaniu do tej pory nie było - zapowiada kanclerz prywatnej uczelni na Dębcu, który chce przejąć Szkołę Podstawową nr 21. - Zmian nie chcemy! - protestują rodzice. Ale kanclerz nie rezygnuje
Tak miałaby wyglądać inwestycja planowana przez kanclerza Wyższej Szkoły Pedagogiki i Administracji
Materiały promocyjne WSPiA
Tak miałaby wyglądać inwestycja planowana przez kanclerza Wyższej Szkoły Pedagogiki i Administracji
Justyna Suchecka

W Szkole Podstawowej nr 21 przy ul. Łozowej uczy się obecnie ok. 350 dzieci. Podstawówka ma jednak bardzo duży budynek i dzieli go z Wyższą Szkołą Pedagogiki i Administracji. To właśnie założyciel i kanclerz uczelni Janusz Musiał wyszedł do miasta z propozycją poprowadzenia SP nr 21. Ma wielkie plany wobec terenu, na którym położone są obie szkoły. Zapowiada, że chciałby wybudować tu m.in. kompleks boisk, poprawić infrastrukturę i jakość pomocy dydaktycznych. - To są inwestycje, które przysłużyłyby się i uczniom podstawówki, i moim studentom - zapewnia Musiał.

Jeszcze w listopadzie zeszłego roku pomysł zdecydowanie oprotestowali rodzice. Na spotkaniu z Musiałem aula podstawówki pękała w szwach. Rodzice nie chcieli jednak słuchać o pomysłach kanclerza, nie brakowało krzyków i negatywnych emocji. Rodzice obawiali się m.in., że szkoła pod nowymi rządami nie utrzyma dotychczasowego poziomu, a gdy za kilka lat naukę zaczną dzieci z wyżu demograficznego, zabraknie tu dla nich miejsca.

Wydział Oświaty po tak negatywnych reakcjach odstąpił od rozmów z Musiałem. W styczniu rada rodziców i rada pedagogiczna otrzymały pisma, w których Andrzej Tomczak, dyrektor wydziału zapewnia, że po konsultacjach społecznych miasto rezygnuje z pomysłu przekazania SP nr 21 do prowadzenia zewnętrznemu zarządcy.

- Odetchnęliśmy z ulgą, a teraz okazuje się, że to było mydlenie nam oczu! - denerwuje się Monika Nowak, mama 7-latki. - Kanclerz wcale nie odpuścił. Rozdaje nam kolorowe foldery, pełne obietnic, których nie chcemy. A w piątek spotyka się z radą osiedla, urzędnikami i prezydentem. Tak się nie robi! My już raz powiedzieliśmy, że zmian nie chcemy, przecież w te kilka tygodni nie zmieniliśmy zdania - dodaje.

- To spotkanie zwołane na życzenie pana kanclerza - podkreśla Jarosław Sadek, przewodniczący rady osiedla Zielony Dębiec. - My musimy reprezentować interesy mieszkańców, rodziców, a oni jak już wiadomo zmian nie chcą. Wizualizacje w tych nowych folderach są bardzo ładne, ale nie sądzę, by to coś zmieniło. Moim zdaniem na takie rozmowy jest już trochę za późno - dodaje.

Janusz Musiał: - Chcę stworzyć w tym miejscu kampus edukacyjny, jakiego w Poznaniu do tej pory nie było. Na początku tej sprawie towarzyszyło wiele negatywnych emocji, ale proszę mi wierzyć - ja nie mam nic do ukrycia. Wiem, że rodzice i nauczyciele są przestraszeni, i tymi folderami oraz spotkaniami chcemy ich uspokoić. Często powtarzają niesprawdzone informacje, zamiast zapytać, jakie byłyby warunki umowy między mną a miastem. A przecież szkoła dla ich dzieci zostałaby bezpłatna. Jedyne zmiany jakie planujemy, to zmiany na lepsze. Jeśli nie uda się ich wprowadzić od września, będę próbował dalej.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos