Poznań na pocztówkach: blokowisko zamiast rynku

Mateusz Witczak
24.02.2011 , aktualizacja: 24.02.2011 12:22
A A A Drukuj
Dziewczynki sypiące kwiaty podczas procesji, stragan na rynku i cyrkowe wozy znalazły się na pocztówkach Dobrosławy Nowak z Uniwersytetu Artystycznego. - Poznań potrzebuje takiej alternatywnej promocji - uważa przewodnik Paweł Sowa
Luboń
www.poznanskiepocztowki.blogspot.com
Luboń
Bazar
www.poznanskiepocztowki.blogspot.com
Bazar
Luboń
www.poznanskiepocztowki.blogspot.com
Luboń
Boże Ciało na Chwaliszewie
www.poznanskiepocztowki.blogspot.com
Boże Ciało na Chwaliszewie
Na tych pocztówkach nie znajdziemy Starego Browaru, katedry czy ratusza. Jest za to monter reperujący neon kina Rialto, czy dwa bezdomne psy na pl. Wielkopolskim. Skąd taki pomysł? - Długo szukałam pocztówki, którą chciałabym wysłać znajomym. Żadna nie przypadła mi do gustu, bo nie pokazywała Poznania takim, jakim ja go widzę - tłumaczy Dobrosława Nowak, studentka fotografii i autorka serii "Poznańskich pocztówek". - Tak zrodził się pomysł fotografowania miasta w codziennych sytuacjach. Jak ktoś chce zobaczyć zdjęcie Ratusza, znajdzie je w internecie. Ja proponuję inne spojrzenie na miasto.

O swojej akcji pisze na Facebooku: "Poznań nie zawsze jest ładny i kolorowy, jak na innych pocztówkach. Jeśli przemierzasz jego ulice codziennie, pewnie zdajesz sobie sprawę, że tak naprawdę wygląda zupełnie inaczej".

- Każde miasto powinno mieć dwa oblicza promocji - jedno oficjalne i drugie alternatywne, prezentujące sceny z codziennego życia - uważa przewodnik turystyczny Paweł Sowa. - Taka reklama się dopełnia. Pocztówki z codziennym Poznaniem mogą ubarwić wizerunek miasta.

Sowa zauważa, że turyści coraz częściej zbaczają z oficjalnych szlaków i szukają miejsc, w których na pierwszy rzut oka trudno dojrzeć coś interesującego - jak np. modernistyczne blokowiska na Ratajach. - Lubię oprowadzać takie wycieczki. Mogę im pokazać, że nasze miasto jest żywe - mówi przewodnik.

Jan Mazurczak, szef Poznańskiej Lokalnej Organizacji Turystycznej: - Wytyczamy cieszące się dużą popularnością szlaki tematyczne, choćby śladem architektury modernistycznej, na których zdarzają się budynki uchodzące za nieatrakcyjne.

Mazurczak zaznacza, że o popularności widokówek decydują odbiorcy. Dlatego zwykle umieszcza się na nich miejsca rozpoznawalne i estetyczne. - Ale nie można dyskwalifikować "Poznańskich pocztówek", nim zostaną ocenione przez zwiedzających - zastrzega. - Cieszę się z tej inicjatywy, bo im więcej propozycji na rynku turystycznym, tym lepiej. To pomaga Poznaniowi wykreować wizerunek miasta otwartego i nowoczesnego.

Szef Biura Promocji Miasta Łukasz Goździor: - Jeśli znajdą się odbiorcy, to ta akcja może okazać się sukcesem. Sami zachęcamy poznaniaków i turystów do zamieszczania zdjęć ze swoją wizją miasta na specjalnie do tego utworzonym portalu (Fotoportal.poznan.pl).

Goździor przyznaje, że trzeba eksponować wielowymiarowość Poznania. - Niedawno zaprosiliśmy kilku fotografów z różnych krajów, by zrobili zdjęcia pokazujące nasze miasto z ich perspektywy. Bo nie znając Poznania, mają otwarty umysł i świeże spojrzenie. Wystawę ich prac mogli oglądać mieszkańcy Berlina, Paryża czy Mediolanu - mówi. Jak ocenia "Poznańskie pocztówki"? - Prezentowane na nich kadry z pewnością nie są atrakcyjne - uważa.

Wiele europejskich miast szuka alternatywnych form promocji, organizując wycieczki szlakami lokalnych potraw czy filmów. Katowice, kojarzone z ponurą postindustrialną architekturą, utworzyły właśnie szlak promujący perły przedwojennego modernizmu. Krakowska Nowa Huta promuje się jako ikona socrealizmu. Powstają nietuzinkowe przewodniki dla tych, którzy nie cierpią tradycyjnego zwiedzania, jak choćby "Zrób to w Poznaniu" autorstwa dziennikarzy "Gazety".

Pocztówki Dobrosławy Nowak wpisują się w ten nurt. Autorka zaznacza, że to dopiero początek akcji. Szuka więc zainteresowanych współpracą wydawców i sponsorów.

Podziel się

  • 18 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    14 głosów