Okrąglak bez górali. Poznaniu, czy ci nie żal?
22.02.2011
, aktualizacja: 21.02.2011 21:16
Ciepłe swetry, kapcie i oscypki z góralskich straganów mogą zniknąć z ul. 27 Grudnia. Kupcy z Podhala muszą wynieść się sprzed Okrąglaka, bo będzie remontowany. - Górale przez lata stali się elementem miejskiego krajobrazu. Bez nich będę miał wrażenie pustki - mówi prof. Marek Krajewski, socjolog z UAM
ZOBACZ TAKŻE
- Okrąglak będzie jak nowy na Euro (18-02-11, 09:31)
- Będzie muzeum w wieży - od Róży po Kuronia (25-02-11, 11:00)
- Tłusta bitwa! Cukiernicy szukają ochotników (22-02-11, 15:34)
- Lawina problemów na stadionie przy Bułgarskiej (21-02-11, 21:13)
Ciepłe kapcie, skórzane kamizelki, zimowe swetry, wełniane skarpety, zimowe czapki i szale oraz oryginalne oscypki kupują poznaniacy od górali handlujących na ul. 27 Grudnia. I tak już od ponad 30 lat. Ale podhalańskie produkty, którymi handluje sześć osób, mogą szybko zniknąć z centrum Poznania. Powód? W marcu rozpoczyna się kapitalny remont Okrąglaka, po którym tę ikonę modernizmu wypełnią ekskluzywne biura. Właściciel budynku wypowiedział góralom umowę najmu i 28 lutego (a więc już w najbliższy poniedziałek) będą musieli zwinąć stragany.
- W Poznaniu handlujemy od 1974. Jako pierwszy przyjechał tu mój dziadek, później handlowała mama, teraz ja przejęłam rodzinny interes - mówi Bożena Wiśniewska. - O tym, że musimy się stąd wynieść, dowiedzieliśmy się w miniony wtorek. Moje dzieci już nie myślą o handlu, chcą własną działalności rozkręcać. Ale my, po tylu latach sprzedawania, chcielibyśmy tu przynajmniej do emerytury popracować. Dlatego w Zarządzie Dróg Miejskich staramy się o nową lokalizację, a pod koniec lutego jesteśmy umówieni na spotkanie z miejską konserwator zabytków Marią Strzałko - opowiada Wiśniewska. Górale chcą się przenieść kilka metrów dalej, w stronę skrzyżowania ul. 27 Grudnia z Ratajczaka.
Co na to drogowcy? - Pismo od górali nie spełnia wymogów formalnych, muszą je poprawić - mówi Tomasz Libich z ZDM. - Wtedy sprawdzimy, czy stragany zmieszczą się w nowym miejscu, czy nie zastawią chodnika. Kupcy muszą też zdobyć pozwolenie z wydziału urbanistyki i architektury oraz zgodę konserwatora zabytków - wylicza Libich. Urzędnicy mają 30 dni na rozpatrzenie wniosków i odpowiedź na pisma od kupców. To oznacza, że góralskie stragany mogą zniknąć z centrum co najmniej na miesiąc.
Co się stanie, jeśli urzędnicy nie zgodzą się na nową lokalizację dla kupców? - Nie wiemy, co wtedy zrobimy - rozkłada ręce Stanisław Antoszek, który handluje na ul. 27 Grudnia od 1978 r. - Nie widzę możliwości powrotu na Podhale. Dla nas nie ma już tam miejsca, tam jest wszędzie pełno straganów poupychanych - twierdzi.
O stragany spytaliśmy wczoraj przechodniów na ul. 27 Grudnia. Emerytka Danuta Dukat czasem u górali kupuje. - Głównie zimowe rzeczy. Jeśli te stragany znikną, będzie mi ich brakować - mówi. Innego zdania jest student Mateusz Kędracki: - To dobrze, że taki handel zniknie. Zupełnie nie pasuje do centrum - uważa. Góralki Bożeny Wiśniewskiej nie dziwią takie opinie. - Nie wszyscy poznaniacy podchodzą do naszej działalności pozytywnie. Jak w każdym dużym mieście, zdania są podzielone. Mamy jednak bardzo dużo stałych klientów, najwięcej sprzedajemy oscypków i ciepłych kapci, które ludzie kupują, gdy mają iść do szpitala - opowiada.
Wizja ul. 27 Grudnia bez góralskich straganów nie podoba się prof. Markowi Krajewskiemu, socjologowi z UAM, który bada wpływ mieszkańców na miasto. - Po raz kolejny okazuje się, że nie ma czegoś takiego jak miasto, są jedynie różne grupy interesu. Znów w centrum duży kapitał wypycha ten mały - wzdycha prof. Krajewski. - Górale spod Okrąglaka przez lata stali się stałym elementem miejskiego krajobrazu, niemal punktem orientacyjnym. Jednak postawy wobec nich są skrajne - jedni uważają, że handel w takiej formie to zwykły obciach, inni darzą go sympatią, bo górale są zupełnie "odklejeni", różni od miejsca, w którym się znajdują. Jeśli znikną sprzed Okrąglaka, będę miał wrażenie pustki - dodaje.
- W Poznaniu handlujemy od 1974. Jako pierwszy przyjechał tu mój dziadek, później handlowała mama, teraz ja przejęłam rodzinny interes - mówi Bożena Wiśniewska. - O tym, że musimy się stąd wynieść, dowiedzieliśmy się w miniony wtorek. Moje dzieci już nie myślą o handlu, chcą własną działalności rozkręcać. Ale my, po tylu latach sprzedawania, chcielibyśmy tu przynajmniej do emerytury popracować. Dlatego w Zarządzie Dróg Miejskich staramy się o nową lokalizację, a pod koniec lutego jesteśmy umówieni na spotkanie z miejską konserwator zabytków Marią Strzałko - opowiada Wiśniewska. Górale chcą się przenieść kilka metrów dalej, w stronę skrzyżowania ul. 27 Grudnia z Ratajczaka.
Co na to drogowcy? - Pismo od górali nie spełnia wymogów formalnych, muszą je poprawić - mówi Tomasz Libich z ZDM. - Wtedy sprawdzimy, czy stragany zmieszczą się w nowym miejscu, czy nie zastawią chodnika. Kupcy muszą też zdobyć pozwolenie z wydziału urbanistyki i architektury oraz zgodę konserwatora zabytków - wylicza Libich. Urzędnicy mają 30 dni na rozpatrzenie wniosków i odpowiedź na pisma od kupców. To oznacza, że góralskie stragany mogą zniknąć z centrum co najmniej na miesiąc.
Co się stanie, jeśli urzędnicy nie zgodzą się na nową lokalizację dla kupców? - Nie wiemy, co wtedy zrobimy - rozkłada ręce Stanisław Antoszek, który handluje na ul. 27 Grudnia od 1978 r. - Nie widzę możliwości powrotu na Podhale. Dla nas nie ma już tam miejsca, tam jest wszędzie pełno straganów poupychanych - twierdzi.
O stragany spytaliśmy wczoraj przechodniów na ul. 27 Grudnia. Emerytka Danuta Dukat czasem u górali kupuje. - Głównie zimowe rzeczy. Jeśli te stragany znikną, będzie mi ich brakować - mówi. Innego zdania jest student Mateusz Kędracki: - To dobrze, że taki handel zniknie. Zupełnie nie pasuje do centrum - uważa. Góralki Bożeny Wiśniewskiej nie dziwią takie opinie. - Nie wszyscy poznaniacy podchodzą do naszej działalności pozytywnie. Jak w każdym dużym mieście, zdania są podzielone. Mamy jednak bardzo dużo stałych klientów, najwięcej sprzedajemy oscypków i ciepłych kapci, które ludzie kupują, gdy mają iść do szpitala - opowiada.
Wizja ul. 27 Grudnia bez góralskich straganów nie podoba się prof. Markowi Krajewskiemu, socjologowi z UAM, który bada wpływ mieszkańców na miasto. - Po raz kolejny okazuje się, że nie ma czegoś takiego jak miasto, są jedynie różne grupy interesu. Znów w centrum duży kapitał wypycha ten mały - wzdycha prof. Krajewski. - Górale spod Okrąglaka przez lata stali się stałym elementem miejskiego krajobrazu, niemal punktem orientacyjnym. Jednak postawy wobec nich są skrajne - jedni uważają, że handel w takiej formie to zwykły obciach, inni darzą go sympatią, bo górale są zupełnie "odklejeni", różni od miejsca, w którym się znajdują. Jeśli znikną sprzed Okrąglaka, będę miał wrażenie pustki - dodaje.
- 47 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
28 głosów
-
Okrąglak bez górali. Poznaniu, czy ci nie żal?
rockville
22.02.11, 15:24
Nastepny sukces zakompleksionych Poznanniakow : Nareszcie zgnoilismy Gorali. Jeszcze zamknijmy kurczaka z rozna i w Poznaniu bedzie dobrobyt. Otworzmy Starbucs Coffee, gdzie kubek kawy »
-
Jaki skandal? Człowieku opanuj rękę, bo ci się
leszekes
22.02.11, 16:19
trzęsie jakbyś się piwska opił :DDDGoście zagraniczni woleliby pamiątkę z Poznania. Myślisz, że jak kupią kierpce to będą myśleli, że nasze babcie w nich chodziły? :DDD»
-
Re: Okrąglak bez górali. Poznaniu, czy ci nie żal
sn00pka
22.02.11, 22:59
Nie żal zupełnie. Lubię góralski folklor, ale wątpliwej urody stragany z góralskimi kapciami i oscypkami w centrum europejskiego (podobno!) miasta to naprawdę obciach. Co oczywiście nie »
Najczęściej czytane24 htydzień
- Plan B gotowy. Jeśli remonty nie skończą ...
- Trasa na Franowo na ostatniej prostej. ...
- Fanatyk gry Diablo III chciał zabijać ludzi
- Tramwaje nie jeździły, bo policjanci nie ...
- Na FB nawołują do bojkotu pubów. Bo ...
- Usunął balkony bez pozwolenia. Ale mają wrócić
- Jeśli macie dość remontów, nie czytajcie ...




