Powstańcy kontra pancerz
2008-11-07
, aktualizacja: 07.11.2008 13:45
Arsenał wojenny epoki I wojny światowej pod wieloma względami zwiastował to, co miało zrewolucjonizować sztukę wojenną XX wieku.
Pod wpływem pozycyjnej równowagi na wielu frontach, intensywnie udoskonalano amunicję artyleryjską i ciężką broń maszynową. Po raz pierwszy poważnie zaczął się liczyć czynnik ataku powietrznego, a na pola walki wyjechały pierwsze pojazdy pancerne. Zarazem jednak wiele rodzajów uzbrojenia, uchodzącego w tamtym czasie za skuteczne i nowoczesne, szybko po wojnie okazało się anachronizmem.
Taki los spotkał m.in. pociągi pancerne - jeden z bardziej widowiskowych elementów europejskiego pola walki. Kilkanaście lat później stały się bezbronne wobec ogromnych i szybkich samobieżnych zgrupowań pancernych. Ale jeszcze w czasie walk powstańczych w Wielkopolsce artyleria skryta pod pancerzem ciężkiego pociągu potrafiła przeważyć szalę starcia. Dlatego - choć walki o przechwycenie Wielkopolski z rąk niemieckich trwały niedługo w porównaniu z całą Wielką Wojną - to w ich historii kilkakrotnie pociągi pancerne się pojawiają.
Wiele relacji poświęconych zostało walce powstańców o utrzymanie południowo-zachodniego odcinka frontu w rejonie Kargowej. Niemiecki pociąg pancerny swoim skoncentrowanym i silnym ogniem artyleryjskim zapewnił powodzenie piechocie, która 12 lutego 1919 r. wyparła powstańców z zajętego miesiąc wcześniej odcinka Babimost-Kargowa. Operując z kierunku Zbąszynia pociąg ten pomógł przełamać opór powstańców, który w rejonie Babimostu okazał się początkowo dla Niemców silniejszy niż oczekiwali. W rejonie Kargowej sprawy ułożyły się odmiennie - zgromadzone przez Niemców siły (nacierały tu nie tylko formacje w rodzaju Heimatschutzu, lecz prawdopodobnie dwa bataliony regularnej armii niemieckiej) wyposażone były m.in. w haubice i działo zmotoryzowane, więc już sam artyleryjski atak zmusił powstańców do przygotowania odwrotu, skoro dysponowali jedynie bronią ręczną. Zaznaczyć trzeba, że na trzecim z odcinków natarcia, gdzie Niemcy wystawili samą piechotę, Polacy atak odparli z łatwością.
Możliwe, że przykład z Kargowej, zachęcił Niemców do powtórzenia tej samej taktyki natarcia na przeciwległym, północnym odcinku frontu. Okolice Szubina i nieodległego Rynarzewa leżącego przy Noteci - naturalnej barierze dla walczących stron - także miesiąc wcześniej przechodziły w ciężkich walkach z rąk do rąk. Dla powstańców zdobycie Szubina w pierwszych dniach powstania mogło być otwarciem drogi do marszu na Bydgoszcz, gdzie Niemcy nie mieli przygotowanej obrony. Opóźnienie wskutek oporu przeciwnika pokrzyżowało ten plan. Niemcy zaś zamierzali w lutym otworzyć te same wrota w drugą stronę - opanować most na Noteci w Rynarzewie i rozwinąć natarcie w głąb Wielkopolski. Z tak kuszącej szansy nie zamierzali zrezygnować mimo, że 16 lutego w Trewirze podpisano rozejm przedłużający poprzednie zawieszenie broni między Ententą a Niemcami i obejmujący także front w Wielkopolsce. Na linii kolejowej łączącej Bydgoszcz z Poznaniem, a biegnącej m.in. przez Rynarzewo, operował - z bazy wypadowej w Bydgoszczy - nowoczesny pociąg pancerny, zbudowany na zamówienie armii niemieckiej już w trakcie wojny. Dawał się obrońcom we znaki tak mocno, że dowództwo powstania skierowało do Rynarzewa doświadczonych saperów. Pierwszą próbę unieruchomienia pociągu podjęto 17 lutego, lecz niemieckie patrole ochraniające pociąg dostrzegły i rozbroiły ładunek. Nazajutrz spadł śnieg i zamaskował skutecznie kolejny podłożony na tory ładunek. Zdetonowano go po najechaniu pociągu na zaminowany odcinek. To jednak jeszcze nie rozstrzygnęło starcia. Załoga pociągu wytrwale odgryzała się ogniem prowadzonym z jego pokładu, a co gorsza - z Bydgoszczy nadjeżdżał drugi uzbrojony pociąg z misją ratunkową. O zwycięstwie przesądziła celność ognia polskiej lekkiej artylerii, która trzymała na dystans niemieckie posiłki oraz brawura pieszego szturmu na sam pociąg, pod prowadzonym z niego ogniem.
W natarciu tym życie stracił m.in. Mariusz Wachtel, który na ten odcinek przywiódł oddział ochotników z Gniezna. Był charyzmatycznym powstańcem - w trzecim dniu zrywu pojechał na ochotnika z Poznania do Gniezna, by tam zagrzewać Polaków do walki i już nazajutrz dowodził udanym szturmem na koszary gnieźnieńskiego pułku dragonów. Wachtel należał do szczególnej grupy walczących w powstaniu wielkopolskim - był jednym z Polaków w niemieckiej marynarce wojennej. Sporą grupę takich jak on, skrzyknął i zorganizował w tajną grupę (już w 1917 r.) bosman Adam Białoszyński. Odważni, znający dobrze Niemców - marynarze w powstaniu walczyli jako piechota. M.in. w walce o trójkąt Szubin-Rynarzewo-Tur, ale także na froncie zachodnim: pod Wolsztynem i Zbąszyniem.
Ale nie tylko po niemieckiej stronie w powstaniu wielkopolskim działały pociągi pancerne. W grudniu 1918 r., kilka tygodni po proklamowaniu odzyskanej polskiej niepodległości i w przeddzień wybuchu powstania wielkopolskiego, w Warszawie zbudowano pociąg pancerny o symbolu P.P.11. Wybuch walk przeciw Niemcom sprawił, że - pod nazwą "Poznańczyk" - skierowano go na pomoc powstańcom. Wszedł do boju na południowo-wschodnim odcinku frontu i w początkach stycznia jego artyleria walnie pomogła w zdobyciu Ostrowa Wielkopolskiego i Krotoszyna.
Zarówno "Danuta", jak i "Poznańczyk" po krótkim okresie demobilizacji ponownie trafiły do walki na froncie wojny bolszewickiej (oba uczestniczyły w Bitwie Warszawskiej).
Tuż przed II wojną światową oba należały do grupy 10 pociągów pancernych przygotowanych przez Wojsko Polskie. "Danuta" znowu pełniła służbę w północnej Wielkopolsce: stacjonowała w Margoninie. Przestała istnieć 16 września 1939 r., zniszczona w bitwie nad Bzurą. "Poznańczyk" 9 września podjął próbę uchwycenia przepraw przez Bzurę w rejonie Sochaczewa. Unieruchomiony przez ostrzał nieprzyjaciela, został opuszczony i zniszczony przez załogę.
Dziś pod Rynarzewem, po drugiej stronie Noteci, przy drodze krajowej nr 5 stoi obelisk. Jedna z dekorujących go tablic informuje o 29 powstańcach poległych podczas zdobywania niemieckiego pociągu pancernego 18 lutego 1919 r.
Sam zaś pociąg, który zdobyto z całym uzbrojeniem i pokaźną ilością amunicji - służył odtąd po polskiej stronie (pod nowym imieniem - "Danuta"). Nazwę tę zachowano dla tej jednostki przez całe dwudziestolecie międzywojenne, choć zmianom ulegał zestaw wagonów, w które była wyposażona, a także przechodziła kolejne demobilizacje i mobilizacje.
Podczas pracy nad artykułem korzystałem m.in. z następujących źródeł:
"Materiały do historii Powstania Wielkopolskiego 1918/19" (oprac. Tadeusz Jabłoński), Poznań 1938 (w zbiorach Wielkopolskiej Biblioteki Cyfrowej)
Powstanie Wielkopolskie. I. Front północny" (oprac. Tadeusz Fenrych), Poznań 1920 (w zbiorach Wielkopolskiej Biblioteki Cyfrowej)
Stanisław Nogaj "Wspomnienia walk pod Szubinem", Katowice 1930 (w zbiorach Wielkopolskiej Biblioteki Cyfrowej)
Włodzimierz Lewandowski "Bój o Szubin", Poznań 1937 (w zbiorach Wielkopolskiej Biblioteki Cyfrowej)
Taki los spotkał m.in. pociągi pancerne - jeden z bardziej widowiskowych elementów europejskiego pola walki. Kilkanaście lat później stały się bezbronne wobec ogromnych i szybkich samobieżnych zgrupowań pancernych. Ale jeszcze w czasie walk powstańczych w Wielkopolsce artyleria skryta pod pancerzem ciężkiego pociągu potrafiła przeważyć szalę starcia. Dlatego - choć walki o przechwycenie Wielkopolski z rąk niemieckich trwały niedługo w porównaniu z całą Wielką Wojną - to w ich historii kilkakrotnie pociągi pancerne się pojawiają.
Wiele relacji poświęconych zostało walce powstańców o utrzymanie południowo-zachodniego odcinka frontu w rejonie Kargowej. Niemiecki pociąg pancerny swoim skoncentrowanym i silnym ogniem artyleryjskim zapewnił powodzenie piechocie, która 12 lutego 1919 r. wyparła powstańców z zajętego miesiąc wcześniej odcinka Babimost-Kargowa. Operując z kierunku Zbąszynia pociąg ten pomógł przełamać opór powstańców, który w rejonie Babimostu okazał się początkowo dla Niemców silniejszy niż oczekiwali. W rejonie Kargowej sprawy ułożyły się odmiennie - zgromadzone przez Niemców siły (nacierały tu nie tylko formacje w rodzaju Heimatschutzu, lecz prawdopodobnie dwa bataliony regularnej armii niemieckiej) wyposażone były m.in. w haubice i działo zmotoryzowane, więc już sam artyleryjski atak zmusił powstańców do przygotowania odwrotu, skoro dysponowali jedynie bronią ręczną. Zaznaczyć trzeba, że na trzecim z odcinków natarcia, gdzie Niemcy wystawili samą piechotę, Polacy atak odparli z łatwością.
Możliwe, że przykład z Kargowej, zachęcił Niemców do powtórzenia tej samej taktyki natarcia na przeciwległym, północnym odcinku frontu. Okolice Szubina i nieodległego Rynarzewa leżącego przy Noteci - naturalnej barierze dla walczących stron - także miesiąc wcześniej przechodziły w ciężkich walkach z rąk do rąk. Dla powstańców zdobycie Szubina w pierwszych dniach powstania mogło być otwarciem drogi do marszu na Bydgoszcz, gdzie Niemcy nie mieli przygotowanej obrony. Opóźnienie wskutek oporu przeciwnika pokrzyżowało ten plan. Niemcy zaś zamierzali w lutym otworzyć te same wrota w drugą stronę - opanować most na Noteci w Rynarzewie i rozwinąć natarcie w głąb Wielkopolski. Z tak kuszącej szansy nie zamierzali zrezygnować mimo, że 16 lutego w Trewirze podpisano rozejm przedłużający poprzednie zawieszenie broni między Ententą a Niemcami i obejmujący także front w Wielkopolsce. Na linii kolejowej łączącej Bydgoszcz z Poznaniem, a biegnącej m.in. przez Rynarzewo, operował - z bazy wypadowej w Bydgoszczy - nowoczesny pociąg pancerny, zbudowany na zamówienie armii niemieckiej już w trakcie wojny. Dawał się obrońcom we znaki tak mocno, że dowództwo powstania skierowało do Rynarzewa doświadczonych saperów. Pierwszą próbę unieruchomienia pociągu podjęto 17 lutego, lecz niemieckie patrole ochraniające pociąg dostrzegły i rozbroiły ładunek. Nazajutrz spadł śnieg i zamaskował skutecznie kolejny podłożony na tory ładunek. Zdetonowano go po najechaniu pociągu na zaminowany odcinek. To jednak jeszcze nie rozstrzygnęło starcia. Załoga pociągu wytrwale odgryzała się ogniem prowadzonym z jego pokładu, a co gorsza - z Bydgoszczy nadjeżdżał drugi uzbrojony pociąg z misją ratunkową. O zwycięstwie przesądziła celność ognia polskiej lekkiej artylerii, która trzymała na dystans niemieckie posiłki oraz brawura pieszego szturmu na sam pociąg, pod prowadzonym z niego ogniem.
W natarciu tym życie stracił m.in. Mariusz Wachtel, który na ten odcinek przywiódł oddział ochotników z Gniezna. Był charyzmatycznym powstańcem - w trzecim dniu zrywu pojechał na ochotnika z Poznania do Gniezna, by tam zagrzewać Polaków do walki i już nazajutrz dowodził udanym szturmem na koszary gnieźnieńskiego pułku dragonów. Wachtel należał do szczególnej grupy walczących w powstaniu wielkopolskim - był jednym z Polaków w niemieckiej marynarce wojennej. Sporą grupę takich jak on, skrzyknął i zorganizował w tajną grupę (już w 1917 r.) bosman Adam Białoszyński. Odważni, znający dobrze Niemców - marynarze w powstaniu walczyli jako piechota. M.in. w walce o trójkąt Szubin-Rynarzewo-Tur, ale także na froncie zachodnim: pod Wolsztynem i Zbąszyniem.
Ale nie tylko po niemieckiej stronie w powstaniu wielkopolskim działały pociągi pancerne. W grudniu 1918 r., kilka tygodni po proklamowaniu odzyskanej polskiej niepodległości i w przeddzień wybuchu powstania wielkopolskiego, w Warszawie zbudowano pociąg pancerny o symbolu P.P.11. Wybuch walk przeciw Niemcom sprawił, że - pod nazwą "Poznańczyk" - skierowano go na pomoc powstańcom. Wszedł do boju na południowo-wschodnim odcinku frontu i w początkach stycznia jego artyleria walnie pomogła w zdobyciu Ostrowa Wielkopolskiego i Krotoszyna.
Zarówno "Danuta", jak i "Poznańczyk" po krótkim okresie demobilizacji ponownie trafiły do walki na froncie wojny bolszewickiej (oba uczestniczyły w Bitwie Warszawskiej).
Tuż przed II wojną światową oba należały do grupy 10 pociągów pancernych przygotowanych przez Wojsko Polskie. "Danuta" znowu pełniła służbę w północnej Wielkopolsce: stacjonowała w Margoninie. Przestała istnieć 16 września 1939 r., zniszczona w bitwie nad Bzurą. "Poznańczyk" 9 września podjął próbę uchwycenia przepraw przez Bzurę w rejonie Sochaczewa. Unieruchomiony przez ostrzał nieprzyjaciela, został opuszczony i zniszczony przez załogę.
Dziś pod Rynarzewem, po drugiej stronie Noteci, przy drodze krajowej nr 5 stoi obelisk. Jedna z dekorujących go tablic informuje o 29 powstańcach poległych podczas zdobywania niemieckiego pociągu pancernego 18 lutego 1919 r.
Sam zaś pociąg, który zdobyto z całym uzbrojeniem i pokaźną ilością amunicji - służył odtąd po polskiej stronie (pod nowym imieniem - "Danuta"). Nazwę tę zachowano dla tej jednostki przez całe dwudziestolecie międzywojenne, choć zmianom ulegał zestaw wagonów, w które była wyposażona, a także przechodziła kolejne demobilizacje i mobilizacje.
Podczas pracy nad artykułem korzystałem m.in. z następujących źródeł:
"Materiały do historii Powstania Wielkopolskiego 1918/19" (oprac. Tadeusz Jabłoński), Poznań 1938 (w zbiorach Wielkopolskiej Biblioteki Cyfrowej)
Powstanie Wielkopolskie. I. Front północny" (oprac. Tadeusz Fenrych), Poznań 1920 (w zbiorach Wielkopolskiej Biblioteki Cyfrowej)
Stanisław Nogaj "Wspomnienia walk pod Szubinem", Katowice 1930 (w zbiorach Wielkopolskiej Biblioteki Cyfrowej)
Włodzimierz Lewandowski "Bój o Szubin", Poznań 1937 (w zbiorach Wielkopolskiej Biblioteki Cyfrowej)
- Dodaj komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
1 głos
Najczęściej czytane24 htydzień
- Plan B gotowy. Jeśli remonty nie skończą ...
- Trasa na Franowo na ostatniej prostej. ...
- Fanatyk gry Diablo III chciał zabijać ludzi
- Tramwaje nie jeździły, bo policjanci nie ...
- Na FB nawołują do bojkotu pubów. Bo ...
- Usunął balkony bez pozwolenia. Ale mają wrócić
- Jeśli macie dość remontów, nie czytajcie ...



