Z Bazaru na Cytadelę - śladami wybitnych Wielkopolan
15.10.2008
, aktualizacja: 15.10.2008 12:08
Poznań sam się nie zbudował. I nie byłby tak pięknym i ciekawym miastem dziś, gdyby nie ludzie, którzy w nim żyli. Każda ulica, a nawet każda kamienica próbuje opowiedzieć nam historię jakiegoś człowieka - niekiedy zupełnie zwykłego, a czasem takiego, który zmienił bieg historii. Na kartach naszego "Spacerownika" niemożliwe jest przedstawienie każdego z osobna w najdrobniejszych szczegółach. Dlatego proponujemy przechadzkę po miejscach związanych tylko z częścią osobistości, którym Poznań sporo zawdzięcza. Nie zawsze będą to postaci zbliżone do ideału, ale wiemy przecież, że ludzie są różni...
1. Bazar Poznański (1841 - ?)
Spacer zaczynamy od Bazaru nieprzypadkowo. Żadna inna budowla w Poznaniu nigdy nie skupiła wokół siebie więcej sławnych osobistości.
Czym był Bazar?
W potocznym języku do dziś używa się sformułowania „hotel Bazar”. Owszem, w budynku był hotel, sławny zresztą i niezwykle na owe czasy nowoczesny. Jednak przede wszystkim był miejscem, w którym udało się skupić całe życie gospodarcze, kulturalne i towarzyskie polskich mieszkańców Poznania. W założeniu miał być ostoją polskości w nierzadko brutalnie germanizowanym mieście. Bazar powstał także po to, by wspomóc polskich kupców i rzemieślników niemogących sprostać lepiej wykształconej i zasobniejszej niemieckiej konkurencji.
Zanim pojawił się budynek, zawiązała się spółka Bazar Poznański. Jednym z najważniejszych jej założycieli był lekarz i społecznik Karol Marcinkowski. Należeli do niej co bardziej zamożni mieszczanie i ziemianie pochodzenia polskiego. Spółka ta została właścicielem budynku otwartego dla mieszkańców w 1841 r. - w tym miejscu, w którym stoi do dzisiaj. Wtedy jednak Aleje Marcinkowskiego nazywały się aleją Wilhelmowską, a ul. Paderewskiego była ulicą Nową.
Bazar szybko stał się centrum życia gospodarczego i kulturalnego nie tylko Poznania, ale całej Wielkopolski. Na parterze znajdowały się lokale handlowe, na półpiętrze tanie mieszkania wynajmowane Polakom, a na pierwszym i drugim piętrze pokoje hotelowe.
W połowie XIX w. w Bazarze można było kupić właściwie wszystko, po poznańsku mówiąc: mydło i powidło, ale najwyższej jakości. Swoje towary żelazne sprzedawał tu Hipolit Cegielski, wódki i nalewki proponował Greisinger. Mieściły się tu sklepy z modną odzieżą i bielizną, kasyno, restauracja, czytelnia, bilard, odbywały się odczyty, koncerty, bale karnawałowe, wiece i spotkania literackie.
Bazar był głównym ośrodkiem życia politycznego zarówno podczas Wiosny Ludów w 1848 r., jak w czasach konspiracji powstania styczniowego. Władze pruskie wiedziały, co się święci, więc obiekt był pod ścisłą obserwacją. Ówczesny dyrektor policji Julius von Minutoli w jednym z tajnych raportów napisał: "...ta jedność jest dźwignią, stworzoną w Bazarze, aby uniezależnić Polaków w zaspokajaniu codziennych potrzeb i stosunków obywatelskich od Niemców, a zarazem wzmocnić Polaków na duchu przez zajmowanie się tu literaturą, mową, rozrywkami towarzyskimi". I choć w 1846 r. Minutoli rozwiązał kasyno, to już wkrótce na to miejsce powstało Koło Towarzyskie. W Bazarze udało się także umieścić siedzibę kurierów powstańczych, ośrodek przemytu i zakupu broni oraz stworzyć miejsce powstańczych zebrań.
Czy wiesz, że...
Julius von Minutoli był artystycznie uzdolnionym szefem policji pruskiej? Był znawcą sztuki i wielkim miłośnikiem starożytności. Pozostawił po sobie kilkadziesiąt rysunków z widokami Poznania. Był współzałożycielem Towarzystwa Sztuk Pięknych, Towarzystwa Filharmonicznego i Towarzystwa Upiększania Miasta. Jego dziełem była zbudowana w 1842 r. brama triumfalna z okazji przyjazdu do Poznania Fryderyka Wilhelma IV.
W Bazarze swoje nowele czytał tu m.in. Henryk Sienkiewicz, występowała Helena Modrzejewska, a trzykrotnie koncertował Franciszek Liszt. Zachowana wśród ówczesnych mieszkańców pamięć o tym ostatnim nie była najlepsza. Pewnego razu Liszt zwymyślał obsługę hotelu słowami: "że tu po świńsku, zwyczajnie jak u Polaków". A wspomnijmy, że zaledwie nie dostał zamówionego gatunku wina. Poznańskim zwyczajem gospodarz hotelu odpisał mu złośliwie, że "świństwo, to w Bazarze nastało, gdy on przyjechał". Liszt bowiem ustawicznie się upijał i zanieczyszczał pokoje.
Niezwykłym wydarzeniem w dziejach hotelu była wizyta Aleksandra Alechina. Szachowy mistrz świata zgodził się rozegrać symultanę z 32 graczami naraz. Było to 19 grudnia 1928 r. Pojedynek w reprezentacyjnej sali Bazaru trwał do drugiej w nocy. Mistrz wygrał 19 pojedynków i zremisował siedem.
26 grudnia 1918 r. swoje słynne przemówienie wygłosił tu do tłumu poznaniaków Ignacy Jan Paderewski. Kilka dni później gmach stał się główną kwaterą powstania wielkopolskiego, do wybuchu którego impulsem była ta właśnie przemowa. Dziś tylko o tym wspomnimy, bo samym powstaniem zajmiemy się w "Spacerowniku" szerzej za tydzień.
Po II wojnie światowej hotel upaństwowiono, w 1991 r. odzyskała go spółka Bazar Poznański, co ciekawe, istniejąca bez przerwy, mimo zawieruch wojennych i politycznych. W budynku mieszczą się na razie biura, ale ma być też hotel.
Już przy Bazarze trzeba wspomnieć Rogera Sławskiego, jednego z najwybitniejszych architektów poznańskich. Na przełomie XIX i XX w. zaprojektował 150 obiektów, z czego zrealizowanych zostało 80. Szczególnie to widać w centrum Poznania, gdzie jeszcze dziś stoi większość kamienic jego autorstwa. W 1900 r. Sławski dobudował front Bazaru. Po przebudowie budynek mieścił 72 pokoje, a nawet własną minielektrownię i windy. Żeby podkreślić gospodarczy charakter Bazaru, na bocznych attykach znalazły się alegorie rolnictwa i przemysłu.
Roger Sławski przeszedł na emeryturę w wieku 56 lat, ale ją... zawiesił, poproszony przez prezydenta Poznania Cyryla Ratajskiego o objęcie stanowiska naczelnego architekta Powszechnej Wystawy Krajowej. Z tego okresu pochodzi m.in. obecny charakterystyczny budynek Collegium Chemicum UAM przy ul. Grunwaldzkiej.
2. Marceli Motty (1818-1898)
Wszystko, co działo się w Bazarze, pod Bazarem i obok Bazaru, obserwował nieoceniony kronikarz poznański Marceli Motty. Jeśli ktoś nie czytał jego słynnych "Przechadzek po mieście", nie wie, ile niesamowitych opowieści przegapił. "Przechadzki..." ukazywały się w odcinkach w "Dzienniku Poznańskim" w latach 1888-91, później wydawane były w formach książkowych. Motty w niepowtarzalnym stylu opisywał miasto, ludzi, miejsca i sprawnie łączył jednych z drugimi. Opisywał momenty przełomowe w dziejach XIX-wiecznego Poznania, historię i działalność różnych instytucji, a także życie ulicy.
- Dodaj komentarz
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
1 głos
Najczęściej czytane24 htydzień








