Słynna Wieża Górnośląska miałaby dziś sto lat
15.05.2011
, aktualizacja: 14.05.2011 22:29
A gdyby tak dziś zniknął Okrąglak! Albo wieżowce Alfy. Albo inny charakterystyczny obiekt. A przecież sto lat temu powstała w mieście charakterystyczna Wieża Wodna. Dziś nie ma po niej śladu.
O Wieży Wodnej, zwanej też Wieżą Górnośląską, mówi się, że nie była zbyt lubiana przez poznaniaków. Pokraczna, pękata nie zdobyła ich serc architektonicznym urokiem. No i kojarzyła się z nieprzychylną Polakom wystawą sprzed stu lat.
Początek XX wieku. Cesarstwo niemieckie Wilhelma II rozciąga się od Kłajpedy po Katowice i Strasburg. Żeby tylko... Niemcy pozazdrościły posiadłości kolonialnych Francji i Wielkiej Brytanii. Same też chciały mieć kolonie. Od lat 80. XIX wieku do cesarza należą zatem spore połacie Afryki - Togo, Kamerun, Namibia, Tanganika. Zanzibar też, choć przehandlowali go Niemcy za ważniejszą dla nich wysepkę Helgoland na Morzu Północnym. Zajęli też połać Nowej Gwinei i okoliczne wyspy na Oceanii. Archipelag Bismarcka u nowogwinejskich wybrzeży do dziś nosi tę nazwę, nadaną na cześć cesarskiego kanclerza.
Niemcy były krajem kolonialnym. I w podobny sposób traktowały swoje rubieże - tereny dzisiejszej Polski, w tym Poznań. Je też zamierzały kolonizować. W tym celu w 1886 roku powstała w Poznaniu niemiecka Komisja Kolonizacyjna.
I po to wiosną 1911 roku ruszyła w Poznaniu impreza zwana Wschodnioniemiecką Wystawą Przemysłu, Rzemiosła i Rolnictwa (Ostdeutsche Ausstellung Posen 1911).
W 1908 roku nieprzychylny Polakom nadburmistrz Poznania, dr Ernst Wilms przedstawił w Berlinie projekt wielkiej wystawy , która pokazałaby osiągnięcia gospodarcze, kulturalne i wszelkie inne Niemców na terenie wschodnich Prus, przez co rozumiano wtedy Wielkopolskę, Śląsk, Pomorze i Prusy Wschodnie (dziś Warmia). Cel był jasny: pokazać reszcie Niemiec, jak ważne są wschodnie rubieże i jakie „postępy cywilizacyjne” na nich poczyniono. Wilhelm II zapalił się do pomysłu, objął osobisty patronat nad wystawą, swego syna Fryderyka Wilhelma uczynił przewodniczącym komitetu honorowego i przeznaczył na nią spore środki. Dzięki nim wystawa mogła nabrać wielkiego rozmachu i zgromadziła ponad 1000 wystawców, głównie ze Śląska.
Niemcy szukali pod jej organizację terenów w mieście. W końcu zdecydowali się na działki między dzisiejszymi ul. Głogowską, Bukowską i Matejki. Na tereny dzisiejszych Międzynarodowych Targów Poznańskich.
Czego tam nie było! Niemcy postawili ok. stu budynków. Była makieta całego Starego Miasta. Była wielka wystawa myśliwska, z inscenizowanym lasem i miejscem na konkursy strzeleckie. W pobliżu dzisiejszej ul. Głogowskiej Niemcy zbudowali nawet... wioskę murzyńską, nawiązującą do niemieckiego podboju Afryki. Przez cały czas trwania wystawy, czyli od maja do października 1911 roku, mieszkało tam 60 Murzynów. Mieli chaty, sklep, nawet meczet. „Interesujące jest oglądanie Murzynów przy ich zajęciach. Tam widzimy tkacza, tu krawca albo złotnika przy pracy, kobiety sortują w kuchni warzywa, gotują ryż i przygotowują posiłek z wołowiny i baraniny” - opisywała gazeta „Posener Zeitung”. Wioska przyciągała uwagę mieszkańców i ich poparcie dla spodziewanego zwiększenia obecności Niemiec w Afryce. Współgrała z wybudowaną właśnie tuż obok poznańską Palmiarnią.
Powstała też tzw. Kleinsiedlungsdorf, czyli Wzorcowa Wioska Osadnicza. Taka, jaką Niemcy chcieli stawiać na wschodnich granicach, np. w Wielkopolsce - z placykiem, domkami i kościółkiem w stylu norweskim, który rok po wystawie został przeniesiony na Krzesiny i stoi tam do dziś. Podobnie jak do dziś stoi w parku Sołackim budynek winiarni, także przeniesiony z Wystawy Wschodnioniemieckiej. Obecnie to hotel Meridian.
Centralnym punktem Wystawy Wschodnioniemieckiej była jednak Oberschlesischer Turm - Wieża Górnośląska. To pod jej pękatą sylwetką dokładnie sto lat temu, 15 maja 1911 roku, otworzył cały jubel przybyły z wielką pompą do Poznania następca tronu, książę Fryderyk Wilhelm. I to pod nią zgromadził się wielki tłum ciekawskich.
Wieża imponowała stalową konstrukcją zbudowaną przez Donnersmarckhütte-Aktien-Gesellschaft z Zabrza, według projektu prof. Hansa Pölziga - modernisty, protoplasty art deco i członka ruchu zwanego Werkbundem. Ćwierć wieku później został on wygnany z Niemiec przez rządy Adolfa Hitlera, które krytykował. „Chciałem tchnąć życie w tę martwą materię” - mawiał Pölzig o wysokiej na 52 metry i ważącej 1375 ton poznańskiej wieży, która nocą rozbłyskała światłem niczym gigantyczna latarnia morska. Nie była jednak tylko ozdobą i atrakcją turystyczną. Miała też znaczenie praktyczne.
W 1902 roku cesarz Wilhelm zgodził się bowiem na rozbiórkę fortyfikacji po lewej stronie Warty i miasto zaczęło się szybko rozrastać. Architekt prof. Joseph Stübben stworzył ustawę, która rozwinęła budownictwo w Poznaniu na terenach odzyskanych od wojska. Mnożyły się inwestycje, powstawały nowe ulice. Niemcy elektryfikowali i kanalizowali Poznań kosztem ponad 6 mln marek. A Wieża Górnośląska była wieżą ciśnień i powstała też po to, by poprawić dostęp poznaniaków do wody, zwłaszcza tych z Jeżyc i Łazarza. A przy okazji stała się też wizytówką miasta.
Gdy Polska odzyskała niepodległość , powstała koncepcja wykorzystania terenów Wystawy Wschodnioniemieckiej do zorganizowania w Poznaniu wystawy na wzór wielkich Targów Lipskich. Poznań uprzedził kilka innych polskich miast o podobnych planach i w 1921 roku odbył się pierwszy Targ Poznański. Symbolem imprezy była Wieża Górnośląska. Podobnie jak w 1929 roku podczas PeWuKi.
Kiedy jednak wybuchła wojna i do Poznania znów wkroczyli Niemcy, szef koncernu lotniczego Focke Wulfa, inżynier Kurt Tank, zaczął produkować na terenie Targów części do myśliwca Fw 190. Poznań i fabryka były celem kilku ataków alianckich, w tym wielkanocnego nalotu z 1944 roku. Bomby dosięgły i Wieży. Spalona, uszkodzona doczekała wejścia Rosjan w kiepskim stanie.
I jakoś nikt nie miał wtedy ciśnienia, żeby odbudować tę wieżę ciśnień z przedwojennych widokówek z pozdrowieniami z Poznania.
Początek XX wieku. Cesarstwo niemieckie Wilhelma II rozciąga się od Kłajpedy po Katowice i Strasburg. Żeby tylko... Niemcy pozazdrościły posiadłości kolonialnych Francji i Wielkiej Brytanii. Same też chciały mieć kolonie. Od lat 80. XIX wieku do cesarza należą zatem spore połacie Afryki - Togo, Kamerun, Namibia, Tanganika. Zanzibar też, choć przehandlowali go Niemcy za ważniejszą dla nich wysepkę Helgoland na Morzu Północnym. Zajęli też połać Nowej Gwinei i okoliczne wyspy na Oceanii. Archipelag Bismarcka u nowogwinejskich wybrzeży do dziś nosi tę nazwę, nadaną na cześć cesarskiego kanclerza.
Niemcy były krajem kolonialnym. I w podobny sposób traktowały swoje rubieże - tereny dzisiejszej Polski, w tym Poznań. Je też zamierzały kolonizować. W tym celu w 1886 roku powstała w Poznaniu niemiecka Komisja Kolonizacyjna.
I po to wiosną 1911 roku ruszyła w Poznaniu impreza zwana Wschodnioniemiecką Wystawą Przemysłu, Rzemiosła i Rolnictwa (Ostdeutsche Ausstellung Posen 1911).
W 1908 roku nieprzychylny Polakom nadburmistrz Poznania, dr Ernst Wilms przedstawił w Berlinie projekt wielkiej wystawy , która pokazałaby osiągnięcia gospodarcze, kulturalne i wszelkie inne Niemców na terenie wschodnich Prus, przez co rozumiano wtedy Wielkopolskę, Śląsk, Pomorze i Prusy Wschodnie (dziś Warmia). Cel był jasny: pokazać reszcie Niemiec, jak ważne są wschodnie rubieże i jakie „postępy cywilizacyjne” na nich poczyniono. Wilhelm II zapalił się do pomysłu, objął osobisty patronat nad wystawą, swego syna Fryderyka Wilhelma uczynił przewodniczącym komitetu honorowego i przeznaczył na nią spore środki. Dzięki nim wystawa mogła nabrać wielkiego rozmachu i zgromadziła ponad 1000 wystawców, głównie ze Śląska.
Niemcy szukali pod jej organizację terenów w mieście. W końcu zdecydowali się na działki między dzisiejszymi ul. Głogowską, Bukowską i Matejki. Na tereny dzisiejszych Międzynarodowych Targów Poznańskich.
Czego tam nie było! Niemcy postawili ok. stu budynków. Była makieta całego Starego Miasta. Była wielka wystawa myśliwska, z inscenizowanym lasem i miejscem na konkursy strzeleckie. W pobliżu dzisiejszej ul. Głogowskiej Niemcy zbudowali nawet... wioskę murzyńską, nawiązującą do niemieckiego podboju Afryki. Przez cały czas trwania wystawy, czyli od maja do października 1911 roku, mieszkało tam 60 Murzynów. Mieli chaty, sklep, nawet meczet. „Interesujące jest oglądanie Murzynów przy ich zajęciach. Tam widzimy tkacza, tu krawca albo złotnika przy pracy, kobiety sortują w kuchni warzywa, gotują ryż i przygotowują posiłek z wołowiny i baraniny” - opisywała gazeta „Posener Zeitung”. Wioska przyciągała uwagę mieszkańców i ich poparcie dla spodziewanego zwiększenia obecności Niemiec w Afryce. Współgrała z wybudowaną właśnie tuż obok poznańską Palmiarnią.
Powstała też tzw. Kleinsiedlungsdorf, czyli Wzorcowa Wioska Osadnicza. Taka, jaką Niemcy chcieli stawiać na wschodnich granicach, np. w Wielkopolsce - z placykiem, domkami i kościółkiem w stylu norweskim, który rok po wystawie został przeniesiony na Krzesiny i stoi tam do dziś. Podobnie jak do dziś stoi w parku Sołackim budynek winiarni, także przeniesiony z Wystawy Wschodnioniemieckiej. Obecnie to hotel Meridian.
Centralnym punktem Wystawy Wschodnioniemieckiej była jednak Oberschlesischer Turm - Wieża Górnośląska. To pod jej pękatą sylwetką dokładnie sto lat temu, 15 maja 1911 roku, otworzył cały jubel przybyły z wielką pompą do Poznania następca tronu, książę Fryderyk Wilhelm. I to pod nią zgromadził się wielki tłum ciekawskich.
Wieża imponowała stalową konstrukcją zbudowaną przez Donnersmarckhütte-Aktien-Gesellschaft z Zabrza, według projektu prof. Hansa Pölziga - modernisty, protoplasty art deco i członka ruchu zwanego Werkbundem. Ćwierć wieku później został on wygnany z Niemiec przez rządy Adolfa Hitlera, które krytykował. „Chciałem tchnąć życie w tę martwą materię” - mawiał Pölzig o wysokiej na 52 metry i ważącej 1375 ton poznańskiej wieży, która nocą rozbłyskała światłem niczym gigantyczna latarnia morska. Nie była jednak tylko ozdobą i atrakcją turystyczną. Miała też znaczenie praktyczne.
W 1902 roku cesarz Wilhelm zgodził się bowiem na rozbiórkę fortyfikacji po lewej stronie Warty i miasto zaczęło się szybko rozrastać. Architekt prof. Joseph Stübben stworzył ustawę, która rozwinęła budownictwo w Poznaniu na terenach odzyskanych od wojska. Mnożyły się inwestycje, powstawały nowe ulice. Niemcy elektryfikowali i kanalizowali Poznań kosztem ponad 6 mln marek. A Wieża Górnośląska była wieżą ciśnień i powstała też po to, by poprawić dostęp poznaniaków do wody, zwłaszcza tych z Jeżyc i Łazarza. A przy okazji stała się też wizytówką miasta.
Gdy Polska odzyskała niepodległość , powstała koncepcja wykorzystania terenów Wystawy Wschodnioniemieckiej do zorganizowania w Poznaniu wystawy na wzór wielkich Targów Lipskich. Poznań uprzedził kilka innych polskich miast o podobnych planach i w 1921 roku odbył się pierwszy Targ Poznański. Symbolem imprezy była Wieża Górnośląska. Podobnie jak w 1929 roku podczas PeWuKi.
Kiedy jednak wybuchła wojna i do Poznania znów wkroczyli Niemcy, szef koncernu lotniczego Focke Wulfa, inżynier Kurt Tank, zaczął produkować na terenie Targów części do myśliwca Fw 190. Poznań i fabryka były celem kilku ataków alianckich, w tym wielkanocnego nalotu z 1944 roku. Bomby dosięgły i Wieży. Spalona, uszkodzona doczekała wejścia Rosjan w kiepskim stanie.
I jakoś nikt nie miał wtedy ciśnienia, żeby odbudować tę wieżę ciśnień z przedwojennych widokówek z pozdrowieniami z Poznania.
- 15 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
8 głosów
-
Słynna Wieża Górnośląska miałaby dziś sto lat
virgo_one
15.05.11, 11:48
Warto dodać, że wieża stała w miejscu obecnej iglicy, także jakiś ślad wieży pozostał...»
-
Słynna Wieża Górnośląska miałaby dziś sto lat
xaliemorph
15.05.11, 11:56
A szkoda. Gdyż stare zdjęcia czy pocztówki pokazują bardzo urokliwe oblicze tamtejszych starodawnych Targów. Ale także to nie znaczy by na siłę odbudowywać dziś Wieżę Górnośląską bo »
-
wybierzcie sie do Agory
satyron
15.05.11, 20:59
, ktora to jest siedziba gazety Wyborczej , siadzcie przy porannej kawie w tamtejsze kafejce i przygladnijcie sie na typowego pracownika tej firmy . Srednia wieku to moze niespelna 30 lat »
Najczęściej czytane24 htydzień
- Plan B gotowy. Jeśli remonty nie skończą ...
- Trasa na Franowo na ostatniej prostej. ...
- Fanatyk gry Diablo III chciał zabijać ludzi
- Tramwaje nie jeździły, bo policjanci nie ...
- Na FB nawołują do bojkotu pubów. Bo ...
- Usunął balkony bez pozwolenia. Ale mają wrócić
- Jeśli macie dość remontów, nie czytajcie ...




