Syn sypie. Makowcowi się nie upiecze?
31.03.2010
, aktualizacja: 31.03.2010 09:47
"Młody Makowiec", syn bossa poznańskiego półświatka, wytargował wolność, bo zaczął sypać. Ojciec nie może wybaczyć mu zdrady i odgraża się z celi, że wydziedziczy potomka
ZOBACZ TAKŻE
- "Młody Makowiec" zgwałcił czy nie? (30-06-11, 00:00)
- Rodzina "Makowca" w końcu razem (29-05-09, 21:09)
- Skorumpowani policjanci chronili gangsterów (04-07-11, 10:00)
- Świadek koronny. Milion za moją głowę (11-07-10, 17:00)
- Parking przy fabryce Volkswagena jednak nielegalny (31-03-10, 09:00)
- Śmierć robotnika Szarego (01-07-11, 00:00)
- Niemiecki związkowiec zeznaje w sprawie Polaków (30-03-10, 19:50)
- Zabił nożem bez motywu, posiedzi 15 lat (30-06-11, 00:00)
- Chodniki są dla pieszych. Pomogą słupki? (30-03-10, 19:41)
- Proces Młodego Makowca ruszy od nowa (30-06-11, 00:00)
- Ruszył proces syna "Makowca" (06-01-09, 16:06)
Rodzina "Makowców" jest legendą poznańskiego półświatka. Opasłe kartoteki w policyjnej komendzie mają ojciec - boss poznańskich gangsterów w latach 90., matka oraz dwaj synowie. I jeszcze kilka dni temu wszyscy siedzieli za kratami.
Ojciec Zbyszko B. - 15-letni wyrok za zlecenie zabójstwa. Synowie "Makowca", starszy Marcin i młodszy Maciej - za udział w gangu ojca, a drugi także za zgwałcenie dziewczyny poznanej w dyskotece na Starym Rynku. Ostatnia trafiła na więzienny spacerniak Iwona B., matka i żona, podejrzana o wyłudzanie kredytów.
Ale rodzina już nie jest razem za kratami, a senior "Makowiec" odgraża się teraz, że wydziedziczy młodszego syna.
Maciej B. nieoczekiwanie wyszedł właśnie na wolność i - co najdziwniejsze - wnosiła o to sama prokuratura.
- Złożył w śledztwie wyjaśnienia i uznaliśmy, że nie ma powodu, by dalej stosować tymczasowy areszt. Sąd przyznał nam rację - tłumaczy tajemniczo prokurator Dariusz Domarecki.
O co chodzi? Maciej B., "Młody Makowiec" za cenę wolności i w nadziei na łagodny wyrok za udział w gangu poszedł na współpracę z policją, czyli złamał świętą zasadę gangsterów. - Jest "parówą", wsypał dawnych kolegów, żeby teraz jeździć po mieście mercedesem - denerwują się ludzie w poznańskim półświatku.
- To za dużo powiedziane. Mój klient nikogo nie wsypał, tylko potwierdził pewne fakty - tonuje Jerzy Synowiec, adwokat "Młodego Makowca".
Poznańscy policjanci są zaskoczeni: - Rodzina "Makowców" zawsze trzymała się razem. Tej solidarności nikomu nie udało się złamać przez kilkanaście lat.
Dlaczego "Młody Makowiec" współpracuje z policją? Może dlatego, że stracił szansę na wolność. Gdy pół roku temu Sąd Najwyższy uznał, że wcale nie jest pewne, czy zgwałcił dziewczynę, i kazał to zbadać ponownie, "Młody Makowiec" pakował się na wolność. Ale usłyszał nowy zarzut: udziału w gangu. I został za kratkami. Wiedział, że jeśli teraz zostanie skazany, zestarzeje się w więzieniu. Zaczął więc mówić.
Co dokładnie? Prokurator Domarecki odmawia odpowiedzi, bo śledztwo jest rozwojowe. A sprawa jest dużego kalibru. Chodzi o zeznania skruszonego gangstera "Kanady", syna byłego policjanta z Poznania, które prokuratorzy z Gorzowa mozolnie weryfikują. A tam gęsto od niewyjaśnionych zbrodni i korupcyjnych powiązań poznańskich policjantów z przestępcami.
To w sprawie "Kanady" aresztowana została matka "Młodego Makowca". A m.in. dzięki zeznaniom tego świadka skazany został niedawno starszy syn "Makowca", Marcin. Dostał osiem lat więzienia za zasztyletowanie mężczyzny na Starym Rynku w 2000 r. (Sprawa przez lata była niewyjaśniona.)
- Maciej wie dużo o grzechach rodziny. Pytanie, ile już powiedział? - zastanawiają się policjanci. W półświatku krążą już plotki, że pogrążył nawet swojego ojca. (Chodzi m.in. o niewyjaśnione zniknięcie 15 lat temu szefa konkurencyjnego gangu z Piątkowa.) - Jego zeznania w najmniejszym stopniu nie dotyczą rodziny - zapewnia Jerzy Synowiec. Ale przyznaje, że "Młody Makowiec" liczy, że dzięki swoim zeznaniom zasłuży na złagodzenie kary.
Gang "Makowca" siał w Poznaniu postrach jeszcze u schyłku PRL-u: kontrolował większość wymuszanych w Poznaniu okupów, kradzieży aut, dużych włamań i napadów.
Ojciec Zbyszko B. - 15-letni wyrok za zlecenie zabójstwa. Synowie "Makowca", starszy Marcin i młodszy Maciej - za udział w gangu ojca, a drugi także za zgwałcenie dziewczyny poznanej w dyskotece na Starym Rynku. Ostatnia trafiła na więzienny spacerniak Iwona B., matka i żona, podejrzana o wyłudzanie kredytów.
Ale rodzina już nie jest razem za kratami, a senior "Makowiec" odgraża się teraz, że wydziedziczy młodszego syna.
Maciej B. nieoczekiwanie wyszedł właśnie na wolność i - co najdziwniejsze - wnosiła o to sama prokuratura.
- Złożył w śledztwie wyjaśnienia i uznaliśmy, że nie ma powodu, by dalej stosować tymczasowy areszt. Sąd przyznał nam rację - tłumaczy tajemniczo prokurator Dariusz Domarecki.
O co chodzi? Maciej B., "Młody Makowiec" za cenę wolności i w nadziei na łagodny wyrok za udział w gangu poszedł na współpracę z policją, czyli złamał świętą zasadę gangsterów. - Jest "parówą", wsypał dawnych kolegów, żeby teraz jeździć po mieście mercedesem - denerwują się ludzie w poznańskim półświatku.
- To za dużo powiedziane. Mój klient nikogo nie wsypał, tylko potwierdził pewne fakty - tonuje Jerzy Synowiec, adwokat "Młodego Makowca".
Poznańscy policjanci są zaskoczeni: - Rodzina "Makowców" zawsze trzymała się razem. Tej solidarności nikomu nie udało się złamać przez kilkanaście lat.
Dlaczego "Młody Makowiec" współpracuje z policją? Może dlatego, że stracił szansę na wolność. Gdy pół roku temu Sąd Najwyższy uznał, że wcale nie jest pewne, czy zgwałcił dziewczynę, i kazał to zbadać ponownie, "Młody Makowiec" pakował się na wolność. Ale usłyszał nowy zarzut: udziału w gangu. I został za kratkami. Wiedział, że jeśli teraz zostanie skazany, zestarzeje się w więzieniu. Zaczął więc mówić.
Co dokładnie? Prokurator Domarecki odmawia odpowiedzi, bo śledztwo jest rozwojowe. A sprawa jest dużego kalibru. Chodzi o zeznania skruszonego gangstera "Kanady", syna byłego policjanta z Poznania, które prokuratorzy z Gorzowa mozolnie weryfikują. A tam gęsto od niewyjaśnionych zbrodni i korupcyjnych powiązań poznańskich policjantów z przestępcami.
To w sprawie "Kanady" aresztowana została matka "Młodego Makowca". A m.in. dzięki zeznaniom tego świadka skazany został niedawno starszy syn "Makowca", Marcin. Dostał osiem lat więzienia za zasztyletowanie mężczyzny na Starym Rynku w 2000 r. (Sprawa przez lata była niewyjaśniona.)
- Maciej wie dużo o grzechach rodziny. Pytanie, ile już powiedział? - zastanawiają się policjanci. W półświatku krążą już plotki, że pogrążył nawet swojego ojca. (Chodzi m.in. o niewyjaśnione zniknięcie 15 lat temu szefa konkurencyjnego gangu z Piątkowa.) - Jego zeznania w najmniejszym stopniu nie dotyczą rodziny - zapewnia Jerzy Synowiec. Ale przyznaje, że "Młody Makowiec" liczy, że dzięki swoim zeznaniom zasłuży na złagodzenie kary.
Gang "Makowca" siał w Poznaniu postrach jeszcze u schyłku PRL-u: kontrolował większość wymuszanych w Poznaniu okupów, kradzieży aut, dużych włamań i napadów.
- 13 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
13 głosów
-
Syn sypie. Makowcowi się nie upiecze?
maryjan_pazdzioch
31.03.10, 09:21
tym sie rozni zniewiescialy euro-kolchoz od chin - tam przestepcy gryza piach, a u nas przez kilkadziesiat lat popelniaja kolejne przestepstwa i chociaz wszyscy o tym wiedza g* mozna zrobic »
-
tanio sie cenicie polaki
wybitniemadry
31.03.10, 10:42
8 lat za morderstwo?»
Najczęściej czytane24 htydzień
- Plan B gotowy. Jeśli remonty nie skończą ...
- Trasa na Franowo na ostatniej prostej. ...
- Fanatyk gry Diablo III chciał zabijać ludzi
- Tramwaje nie jeździły, bo policjanci nie ...
- Na FB nawołują do bojkotu pubów. Bo ...
- Usunął balkony bez pozwolenia. Ale mają wrócić
- Jeśli macie dość remontów, nie czytajcie ...




