Zobacz to zdjęcie. I pomóż namierzyć rabusia!
08.02.2010
, aktualizacja: 08.02.2010 20:44
Policja pokazała zdjęcie mężczyzny, który w styczniu napadł na banki w Poznaniu i Pabianicach. Pomoc społeczeństwa może być bezcenna. Tradycyjnymi metodami w ostatnim roku wpadł tylko co czwarty rabuś
Z Getin Banku przy ul. Dąbrowskiego zrabowano w środku dnia 4 tys. zł. Złodziej w czarnych bojówkach, takiej samej kurtce i czapce nie przejmował się klientami placówki. Półtora tygodnia temu wszedł do banku i pistoletem lub jego atrapą sterroryzował pracownice i klientów.
- Zażądał nie pieniędzy, lecz uruchomienia czasowego mechanizmu otwierania sejfu. To specjalne zabezpieczenie, które pozwala wyjąć pieniądze z sejfu dopiero po kilku minutach. Większość złodziei o tym nie wie. W trakcie napadu często uciekają bez łupu - opowiada nam jeden z poznańskich policjantów.
Złodziej z Getin Banku poczekał jednak na pieniądze i uciekł. Kryminalni, którzy zajęli się sprawą, założyli, że musiał znać bankowe procedury. Być może był kiedyś pracownikiem lub ochroniarzem banku. Mieli też jego zdjęcie, bo w czasie napadu nie zasłonił twarzy. Z tą wiedzą zaczęli przeglądać raporty o ostatnich napadach. I trafili na inną sprawę Getin Banku. W Pabianicach.
Na początku stycznia, też w środku dnia, tak samo ubrany mężczyzna zrabował tam ponad 15 tys. zł. I - jak w Poznaniu - nie zasłonił twarzy. Policjanci porównali zdjęcia z bankowych kamer i zyskali pewność, że to ten sam człowiek.
Pozostało pytanie, jak go znaleźć? W banku nikt nie rozpoznał człowieka ze zdjęcia. Nie pomogło przeglądanie starych akt - rabuś prawdopodobnie nie był karany. W dodatku napad w innej części kraju oznaczał, że może w ogóle nie być z Poznania.
Kilka dni temu policjanci poprosili prokuratora o zgodę na opublikowanie zdjęcia złodzieja w mediach. Skoro tradycyjne operacyjne metody nie pomagają, może przestępcę ktoś rozpozna.
Z tej możliwości poznańscy policjanci praktycznie nie korzystają. Powód? Większość bandytów przezornie zasłania twarz szalikiem albo kominiarką. Ale gdyby tego nie zrobili i tak szanse na identyfikację byłyby marne, bo jakość nagrań z bankowych kamer jest fatalna. W 2008 r. policyjne laboratorium kryminalistyczne zbadało 17 filmów. Na żadnym nie zidentyfikowano sprawców ani nawet przedmiotów, którymi terroryzowali kasjerki.
- W tym wypadku mieliśmy szczęście. Jakość nagrania była na tyle dobra, że zdjęcie napastnika można opublikować. Gdybyśmy nie wierzyli, że to może pomóc, dalibyśmy sobie spokój - mówi jeden z policjantów.
Pomoc społeczeństwa wydaje się potrzebna. W ostatnim roku placówki bankowe w Poznaniu i okolicach obrabowano aż 20 razy. Policji udało się złapać sprawców tylko pięciu napadów. Jednym z nich był niekarany wcześniej 26-latek. Napadł na bank, bo stracił pracę i potrzebował pieniędzy. Wpadł, bo nie zasłonił twarzy. Drugim zatrzymanym był recydywista. Obrabował trzy banki. Wpadł za czwartym razem, bo policjanci założyli, że sprawca może ponownie napaść na jeden z okradzionych już banków i zaczęli ich obserwację.
Policjant: - To trudne sprawy. Banki mają wliczone w swoją działalność ryzyko napadów. W małych placówkach nie inwestują w zabezpieczenia, monitoring, ochronę. Często po napadzie nie mamy żadnych śladów. Sytuacja, że mamy złodzieja na filmie i można go rozpoznać, nie zdarzyła się od dawna.
Poszukiwany złodziej
Ok. 28-30 lat, wzrost ok. 180 cm, dobrze zbudowany, duży nos, ciemna karnacja, ubrany na czarno, kurtka z kieszeniami zapinanymi na zamek na wysokości klatki piersiowej, czarny szal i czapka z dwoma paskami na czole, spodnie typu bojówki, czarne rękawiczki, po prawej stronie przewieszona czarna torba od laptopa, buty czarne wysokie z karbowaną podeszwą. Policja prosi osoby rozpoznające mężczyznę o kontakt pod nr. tel. 61 841 30 90 lub 997.
- Zażądał nie pieniędzy, lecz uruchomienia czasowego mechanizmu otwierania sejfu. To specjalne zabezpieczenie, które pozwala wyjąć pieniądze z sejfu dopiero po kilku minutach. Większość złodziei o tym nie wie. W trakcie napadu często uciekają bez łupu - opowiada nam jeden z poznańskich policjantów.
Złodziej z Getin Banku poczekał jednak na pieniądze i uciekł. Kryminalni, którzy zajęli się sprawą, założyli, że musiał znać bankowe procedury. Być może był kiedyś pracownikiem lub ochroniarzem banku. Mieli też jego zdjęcie, bo w czasie napadu nie zasłonił twarzy. Z tą wiedzą zaczęli przeglądać raporty o ostatnich napadach. I trafili na inną sprawę Getin Banku. W Pabianicach.
Na początku stycznia, też w środku dnia, tak samo ubrany mężczyzna zrabował tam ponad 15 tys. zł. I - jak w Poznaniu - nie zasłonił twarzy. Policjanci porównali zdjęcia z bankowych kamer i zyskali pewność, że to ten sam człowiek.
Pozostało pytanie, jak go znaleźć? W banku nikt nie rozpoznał człowieka ze zdjęcia. Nie pomogło przeglądanie starych akt - rabuś prawdopodobnie nie był karany. W dodatku napad w innej części kraju oznaczał, że może w ogóle nie być z Poznania.
Kilka dni temu policjanci poprosili prokuratora o zgodę na opublikowanie zdjęcia złodzieja w mediach. Skoro tradycyjne operacyjne metody nie pomagają, może przestępcę ktoś rozpozna.
Z tej możliwości poznańscy policjanci praktycznie nie korzystają. Powód? Większość bandytów przezornie zasłania twarz szalikiem albo kominiarką. Ale gdyby tego nie zrobili i tak szanse na identyfikację byłyby marne, bo jakość nagrań z bankowych kamer jest fatalna. W 2008 r. policyjne laboratorium kryminalistyczne zbadało 17 filmów. Na żadnym nie zidentyfikowano sprawców ani nawet przedmiotów, którymi terroryzowali kasjerki.
- W tym wypadku mieliśmy szczęście. Jakość nagrania była na tyle dobra, że zdjęcie napastnika można opublikować. Gdybyśmy nie wierzyli, że to może pomóc, dalibyśmy sobie spokój - mówi jeden z policjantów.
Pomoc społeczeństwa wydaje się potrzebna. W ostatnim roku placówki bankowe w Poznaniu i okolicach obrabowano aż 20 razy. Policji udało się złapać sprawców tylko pięciu napadów. Jednym z nich był niekarany wcześniej 26-latek. Napadł na bank, bo stracił pracę i potrzebował pieniędzy. Wpadł, bo nie zasłonił twarzy. Drugim zatrzymanym był recydywista. Obrabował trzy banki. Wpadł za czwartym razem, bo policjanci założyli, że sprawca może ponownie napaść na jeden z okradzionych już banków i zaczęli ich obserwację.
Policjant: - To trudne sprawy. Banki mają wliczone w swoją działalność ryzyko napadów. W małych placówkach nie inwestują w zabezpieczenia, monitoring, ochronę. Często po napadzie nie mamy żadnych śladów. Sytuacja, że mamy złodzieja na filmie i można go rozpoznać, nie zdarzyła się od dawna.
Poszukiwany złodziej
Ok. 28-30 lat, wzrost ok. 180 cm, dobrze zbudowany, duży nos, ciemna karnacja, ubrany na czarno, kurtka z kieszeniami zapinanymi na zamek na wysokości klatki piersiowej, czarny szal i czapka z dwoma paskami na czole, spodnie typu bojówki, czarne rękawiczki, po prawej stronie przewieszona czarna torba od laptopa, buty czarne wysokie z karbowaną podeszwą. Policja prosi osoby rozpoznające mężczyznę o kontakt pod nr. tel. 61 841 30 90 lub 997.
- 8 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
8 głosów
-
Re: Zobacz to zdjęcie. I pomóż namierzyć rabusia!
ciulowaty
09.02.10, 00:00
też go nie znam. za to czarne auto na drugim planie ma 20-calowe alusy. pewnie to w niczym niepomoże, no ale...»
-
Zobacz to zdjęcie. I pomóż namierzyć rabusia!
anna22290
09.02.10, 08:31
bardzo madre ze strony polici zdjecia wszystkich bandytow powinny sie ukazywac we wszystkich dostepnych miejscach ,zlodziejstwo ,sadyzm wobec ludzi i zwierzat powinna wreszcie ogladac »
-
Zobacz to zdjęcie. I pomóż namierzyć rabusia!
rockville
09.02.10, 16:23
Zbrodniarz ten powinien byc zastrzelony przez policjanta, ktory na Piatkowie strzelal do zlodzieja telefonu komorkowego !!!»
Najczęściej czytane24 htydzień




