Są najlepsi w Polsce. Supergliny z Poznania

Piotr Żytnicki
08.02.2010 , aktualizacja: 08.02.2010 11:02
A A A Drukuj
Specjalna grupa wielkopolskich policjantów, która poszukuje groźnych przestępców, jest najlepsza w Polsce. W ostatnim roku zatrzymała 45 bandytów, więcej niż funkcjonariusze z Krakowa czy Warszawy.
Policja
fot. Dominik Sadowski / AG
Policja
Grupę tworzy zaledwie pięciu policjantów, niedługo dojdzie szósty. Dla ich bezpieczeństwa nie możemy napisać, czym się zajmowali wcześniej i jak się nazywają. Ich celem są groźni przestępcy, którzy nieraz po napadzie czy nawet po wyroku sądu zapadają się pod ziemię i "normalni" policjanci nie potrafią ich zatrzymać.

Takie "zespoły poszukiwań celowych" działają w każdym województwie. Nasza grupa jest najlepsza w Polsce: tylko w ostatnim roku namierzyła i zatrzymała 45 przestępców. Drugi był zespół z Krakowa - 31. Warszawska policja - tylko 11. Na szarym końcu są komendy w Gorzowie, Opolu i Rzeszowie.

Nasi kryminalni prowadzą też w rankingu wszech czasów. W ciągu dziewięciu lat wyłapali 306 poszukiwanych, w tym 21 zabójców, 67 członków gangów i 169 "rozbójników". - Ci, których szukamy, nie chowają się wcale po strychach, kryjówkach. Większość pozostaje czynnymi przestępcami. Mają pieniądze, stać ich na wynajmowanie domów, mieszkań, wożą się mercedesami. Rekordzista, złapaliśmy go w Krakowie, miał 24 telefony - opowiada członek specgrupy.

W ich ręce wpadła cała kryminalna śmietanka Wielkopolski:

*Zbyszko B., ps. "Makowiec", ostatni boss poznańskiego półświatka, ukrywał się trzy lata. 15 lat temu zlecił zabójstwo Marka Z., który wcześniej porwał mu syna. Morderca pomylił się i w Cafe Głos zabił przypadkową osobę. Gdy "Makowiec" się ukrywał, zapuścił wąsy i brodę, zaczął się elegancko ubierać. Wpadł w Toruniu w sklepie z damską bielizną. Kryminalni w cywilu zapytali: "Czy pan Makowiec?". Zaprzeczył. Przestał udawać, gdy powiedzieli, że są z Poznania.

*Norbert S., "Drewniak", herszt narkobiznesu, ukrywał się pół roku. Dwa lata temu policja rozbiła jego grupę, która przez ponad sześć lat kontrolowała rynek narkotyków w Poznaniu. "Drewniak" wpadł przez młodą kobietę, którą śledzili policjanci. Gdy wyjeżdżał z nią z Kiekrza, "celówka" zajechała mu drogę. Próbował uciekać i uderzył w ich samochód.

*Sebastian Sz. dziewięć lat temu napadł na konwój z pieniędzmi w Gaju Wielkim. W strzelaninie kule raniły konwojenta i dwóch napastników. Zrabowano 130 tys. dolarów. Grupa pościgowa namierzyła Sz. po trzech latach. Choć codziennie nosił przy sobie broń, do solarium w Swarzędzu, gdzie go zatrzymano, wziął tylko nóż. Próbował go wyjąć, zaczęła się walka wręcz, zdemolowano pół solarium. Ale policjanci złapali go żywego.

Najgłośniejszy sukces specgrupy? Przed rokiem odnaleźli we Francji Zbigniewa M., zabójcę kaliskiego lekarza, który przez 18 lat ukrywał się pod fałszywym nazwiskiem w Legii Cudzoziemskiej. O tym, że mógł zmienić tożsamość, dowiedzieli się z internetu. Potem czytali książki i oglądali filmy o Legii. Ta wiedza im pomogła, ale jak namierzyli mordercę, do dzisiaj nie zdradzają.

Nie chcą mówić o swoich metodach, ale wiadomo, że podsłuchują, obserwują, mają informatorów. Niekiedy kogoś wsypie konkurencja, czasem przestępca popełni błąd.

Z kolei niektórych łapią już po raz drugi. Tak jak 36-letniego Artura K., który dwa miesiące temu wyszedł z więzienia. Pięć lat temu wpakowali go tam właśnie policjanci z "celówki". K. wymuszał haracze. Z kolegami podpalił dyskotekę. Biznesmena z arachnofobią, gdy nie chciał płacić, obłożył pająkami. Nie cieszył się długo wolnością. Dostał kolejny wyrok za rozboje, ale nie stawił się już do odsiadki. Grupa pościgowa namierzyła go trzy tygodnie temu w restauracji przyjaciółki. K. nie zjadł obiadu do końca. Jest czwartym złapanym przez policjantów ze specgrupy w tym roku.

W teorii zespół szuka tylko najgroźniejszych bandytów. Ale zdarza się, że biorą też drobnych złodziei czy oszustów, których komisariaty nie potrafią złapać od lat. Tak było z Robertem D., biznesmenem, byłym sponsorem poznańskich siatkarzy. D. opowiadał, że policjanci nigdy go nie złapią. Odnaleźli go w Szwajcarii.

Przełożeni ich doceniają. Jako jedyni w komendzie nie mają limitów na benzynę. Często jeżdżą po całej Polsce, łapią przestępców w Gdańsku, Krakowie czy Zakopanem. - Jest zima, więc nadrabiamy zaległości w papierkowej robocie. Ale jak śnieg odpuści, znowu ruszamy w teren - zapowiada policjant ze specgrupy.

Podziel się

  • 10 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    7 głosów