Bomber z Konina: dzwoni i straszy nie pierwszy raz
08.02.2012
, aktualizacja: 08.02.2012 17:06
Ryszard Ł. od kilku lat wywołuje fałszywe alarmy bombowe. We wtorek znów zaatakował. Policja już go złapała
ZOBACZ TAKŻE
- Centrum? Żadna atrakcja. Sklepy uciekają (09-02-12, 08:15)
- Porzucony noworodek wciąż w szpitalu (08-02-12, 18:58)
- Pasażer wciąż szuka telefonu. Czy pomoże policja? (08-02-12, 16:55)
- Ruch na Ławicy wystrzelił w górę! (08-02-12, 11:11)
- Rozbił się bus z młodzieżą. 13 rannych (08-02-12, 10:17)
- Nie sadź drzew! Może cię za to spotkać kara (08-02-12, 09:45)
Ryszard Ł., 48-latek z Konina, zawiadomił znaną sieć handlową, że ładunek wybuchowy wybuchnie we wtorek w jednym z jej marketów. Policja skontrolowała ponad 70 sklepów w całym kraju, ale żadnej bomby nie odnaleziono. Wieczorem, w jednym z poznańskich mieszkań, zatrzymano natomiast autora fałszywego alarmu.
Policjanci dobrze znają Ryszarda Ł., bo stawia ich na nogi nie pierwszy raz. Andrzej Borowiak, rzecznik wielkopolskiej policji, sprawdził wczoraj, że od 1981 r. Ryszard Ł. siedział w więzieniach i aresztach sześciokrotnie. Z tego czterokrotnie - w latach 2004-2010 - za fałszywe alarmy bombowe. Dostał nawet wyrok - rok i dziewięć miesięcy więzienia. Ale tylko dlatego, że informując o bombie w centrum handlowym w Koninie, zażądał okupu.
W rzeczywistości bomber może mieć na koncie znacznie więcej takich alarmów, bo - jak tłumaczą policjanci - większość przypadków uchodziła na sucho. Tak było m.in. we wrześniu 2009 r., kiedy Ryszard Ł. trzykrotnie stawiał na nogi policję. Dwa razy zawiadamiał o bombach w sklepach, innym razem do centrali PKP wysłał wiadomość, że na jednym z dworców podłożona jest bomba. Ł. puszczano wolno, bo - zdaniem śledczych - alarmem w sklepie czy na dworcu nie naraził nikogo na niebezpieczeństwo. A to oznacza, że popełnił wykroczenie, a nie przestępstwo. Jednak marcu 2010 r., kiedy znów zawiadomił o bombach na dworcach, sklepach i uczelniach, Ryszard Ł. trafił do wrocławskiego aresztu pod zarzutem sprowadzenia niebezpieczeństwa. Ale policjanci nie umieli wczoraj powiedzieć, jak zakończyła się tamta sprawa. Nie zapadła też decyzja, jak potraktowany zostanie bomber po wtorkowych alarmach.
Policjanci dobrze znają Ryszarda Ł., bo stawia ich na nogi nie pierwszy raz. Andrzej Borowiak, rzecznik wielkopolskiej policji, sprawdził wczoraj, że od 1981 r. Ryszard Ł. siedział w więzieniach i aresztach sześciokrotnie. Z tego czterokrotnie - w latach 2004-2010 - za fałszywe alarmy bombowe. Dostał nawet wyrok - rok i dziewięć miesięcy więzienia. Ale tylko dlatego, że informując o bombie w centrum handlowym w Koninie, zażądał okupu.
W rzeczywistości bomber może mieć na koncie znacznie więcej takich alarmów, bo - jak tłumaczą policjanci - większość przypadków uchodziła na sucho. Tak było m.in. we wrześniu 2009 r., kiedy Ryszard Ł. trzykrotnie stawiał na nogi policję. Dwa razy zawiadamiał o bombach w sklepach, innym razem do centrali PKP wysłał wiadomość, że na jednym z dworców podłożona jest bomba. Ł. puszczano wolno, bo - zdaniem śledczych - alarmem w sklepie czy na dworcu nie naraził nikogo na niebezpieczeństwo. A to oznacza, że popełnił wykroczenie, a nie przestępstwo. Jednak marcu 2010 r., kiedy znów zawiadomił o bombach na dworcach, sklepach i uczelniach, Ryszard Ł. trafił do wrocławskiego aresztu pod zarzutem sprowadzenia niebezpieczeństwa. Ale policjanci nie umieli wczoraj powiedzieć, jak zakończyła się tamta sprawa. Nie zapadła też decyzja, jak potraktowany zostanie bomber po wtorkowych alarmach.
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
4 głosy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Plan B gotowy. Jeśli remonty nie skończą ...
- Trasa na Franowo na ostatniej prostej. ...
- Fanatyk gry Diablo III chciał zabijać ludzi
- Tramwaje nie jeździły, bo policjanci nie ...
- Na FB nawołują do bojkotu pubów. Bo ...
- Usunął balkony bez pozwolenia. Ale mają wrócić
- Jeśli macie dość remontów, nie czytajcie ...




