Półtora roku temu Alaina Ngamayamę, Polaka, syna Zairczyka i Polki, obrażali kibice Lechii Gdańsk. - Klub z Gdańska otrzymał wtedy nakaz, by mnie przeprosić. Przeprosin nie usłyszałem do dziś - mówi piłkarz Warty.
Tym razem Wydział Dyscypliny prawdopodobnie nie będzie kazał Ngamayamy przepraszać. - Tego typu nakazów nie sposób wyegzekwować, więc bardzo rzadko je stosujemy - opowiada Artur Jędrych z WD. - Klub z Łodzi wyrazi skruchę, jeśli będzie chciał.
Klub z Łodzi chce. Przedstawiciele klubu zamierzają się nawet spotkać się z piłkarzem. - Przeprosimy Alaina Ngamayamę za zachowanie naszych kibiców - taką deklarację w imieniu działaczy ŁKS SSA złożył Grzegorz Klejman, jeden ze współudziałowców sportowej społki z al. Unii.
Klejman na żywo oglądał spotkanie ŁKS z Wartą w Poznaniu, ale o incydencie dowiedział się dopiero z prasy. - Po ostatnim gwizdku sędziego szybko opuściliśmy stadion, ale kiedy tylko dotarła do mnie taka przykra informacja, byłem zdruzgotany - opowiada. Według niego kibice z al. Unii wcześniej nigdy nie obrażali piłkarzy o innym kolorze skóry. - Przecież u nas także występowali gracze z Afryki i nikt ich nie wyzywał - dodaje. - Wyrażamy więc głębokie ubolewanie, że do takiego incydentu w ogóle doszło.
Klejman deklaruje, że oprócz specjalnego pisma przy najbliższej okazji osobiście przeprosi Alaina Ngamayamę. Jednocześnie dodaje, ze cały klub stanowczo odcina się od wszelkich aktów rasizmu i stanowczo potępia takie zachowanie, jakie miało miejsce podczas sobotniego spotkania na stadionie Warty.
Na przeprosinach zapewne się nie skończy, gdyż klubom grożą też kary. - Nie znając protokołu delegata, ciężko mówić mi o konkretnych karach. Wydział zbierze się w czwartek i podejmiemy decyzję - mówi Jędrych.
Łodzianie powinni spodziewać się kilku tysięcy złotych kary. W przypadku takiego zachowania ze strony zorganizowanych grup wyjazdowych wydział mógłby nałożyć też np. zakaz wyjazdów kibiców, a nawet zamknąć stadion. Sęk w tym, że fani ŁKS nie byli grupą zorganizowaną - kupili bilety w Poznaniu, od Warty. I to Wartę spotka za to kara.
Takie kary już się zdarzały. Za wpuszczenie kibiców Legii na swój stadion mimo zakazu, Arka Gdynia została ukarana przez ekstraklasę grzywną 8 tys. zł, a Piast - 5 tys. zł. - Warta i ŁKS grają jednak o jedną klasę rozgrywkową niżej, są biedniejsze, więc możliwe, że i kary wobec nich będą niższe niż w przypadku klubów ekstraklasy - tłumaczy Jędrych.
Według dyrektyw FIFA, za akty rasizmu można, a nawet należy karać kluby ujemnymi punktami.
Pożegnanie z Motorem
W środę Warta Poznań rozegra ostatni mecz w tym. W dniu Święta Niepodległości i jedzenia rogali świętomarcińskich do "Ogródka" przyjeżdża ostatni w pierwszej lidze Motor Lublin. Początek meczu o godz. 11.
Po serii trzech meczów u siebie, które kończyły występy Warty w tym roku, miało się okazać, czy "Zieloni" będą w stanie włączyć się do walki o awans do ekstraklasy. Po bezbramkowym remisie ze Stalą Stalowa Wola i sobotniej porażce z ŁKS, te plany poznaniacy mogą sobie wybić z głowy.
Po meczu z ŁKS rozgoryczenia nie krył trener Bogusław Baniak, który krytykował podopiecznych nie za elementy piłkarskie, ale brak walki i chęci zwycięstwa. - Na mecz z Motorem na pewno zrobię zmiany w składzie - zapowiedział szkoleniowiec.
- Chcieliśmy w tych trzech meczach zdobyć siedem punktów, teraz wiemy, że maksimum to cztery - mówi kapitan Warty, Tomasz Magdziarz. - Pokonamy Motor, by na koniec roku dać satysfakcję sobie i kibicom - opowiada Magdziarz.
Źródło: Gazeta Wyborcza Poznań