Pomaganie innym to fajny sposób na życie
06.06.2011
, aktualizacja: 06.06.2011 20:37
Po lekcjach opiekuje się dziećmi w szpitalu, a w weekendy gotuje obiady samotnej staruszce. Sandra Wiśniewska, licealistka z "odzieżówki", została laureatką ogólnopolskiego konkursu "Ośmiu Wspaniałych".
- Sandra epatuje ciepłem i pokorą, urzeka skromnością i wszechstronnością - chwali dziewczynę Hanna Maria Henkel z Fundacji "Świat na Tak", organizującej konkurs dla wolontariuszy.
Sandra jest jednym z ośmiu laureatów. Mieszka w Bolechowie, uczy się w poznańskim Zespole Szkół Odzieżowych.
Wszystko zaczęło się, gdy miała osiem lat. Wówczas wyjeżdżała na obozy socjoterapeutyczne do Witkowa, gdzie opiekowali się nią inni wolontariusze. Od czterech lat sama jeździ jako wolontariuszka i pomaga dzieciom potrzebującym wsparcia.
Już w podstawówce Sandra opiekowała się chorą na porażenie mózgowe koleżanką. Olą. - Teraz wolontariat to mój sposób na życie. Daje mi mnóstwo energii. Wcześniej byłam spokojna i trochę wycofana, a teraz uwielbiam się śmiać i jestem nieco zwariowana - mówi Sandra.
Mimo tych zapewnień dziewczyna nadal jest raczej nieśmiała i wcale nie wygląda na kogoś, kto angażuje się w kilkanaście przedsięwzięć równocześnie.
Podczas przesłuchań konkursowych zapomniała pochwalić się połową swoich osiągnięć. Ale i tak przekonała do siebie jury. "Niezwykle sympatyczna i empatyczna, rzetelna i niezmiernie skromna, o ujmującym uśmiechu i ogromnej cierpliwości. Ma czas i na naukę, i dla przyjaciół, których zaraża swoim entuzjazmem i oddaniem drugiemu człowiekowi" - pisze o niej Fundacja "Świat na Tak".
Zanim wybrała liceum, sprawdziła, jak w szkole działa wolontariat. - Chciałam działać, a szkolny klub przerósł moje oczekiwania - wspomina Sandra. Teraz po lekcjach, razem z klubowymi koleżankami, opiekuje się dziećmi ze szpitala przy ul. Krysiewicza. W sobotę natomiast odwiedza staruszkę. - Pomagam pani Marysi w zakupach, czasem gotuję dla niej obiady, wychodzimy razem do ogródka - wylicza Sandra. I dodaje: - Mam nadzieję, że to, co robię, sprawia innym jeszcze więcej radości niż mnie - mówi Sandra.
W ramach projektu "Make a Connection" organizowała też zajęcia w świetlicy socjoterapeutycznej w Swarzędzu (pomagała nieformalnie, bo nie miała jeszcze 16 lat), inicjowała przedstawienie z okazji Dnia Dziecka w Uzarzewie.
Od września działa też w Fundacji "Mam marzenie" - teraz z niecierpliwością czeka na swój pierwszy wyjazd, aby spełnić pierwsze marzenie chorego dziecka.
Sandra jest jednym z ośmiu laureatów. Mieszka w Bolechowie, uczy się w poznańskim Zespole Szkół Odzieżowych.
Wszystko zaczęło się, gdy miała osiem lat. Wówczas wyjeżdżała na obozy socjoterapeutyczne do Witkowa, gdzie opiekowali się nią inni wolontariusze. Od czterech lat sama jeździ jako wolontariuszka i pomaga dzieciom potrzebującym wsparcia.
Już w podstawówce Sandra opiekowała się chorą na porażenie mózgowe koleżanką. Olą. - Teraz wolontariat to mój sposób na życie. Daje mi mnóstwo energii. Wcześniej byłam spokojna i trochę wycofana, a teraz uwielbiam się śmiać i jestem nieco zwariowana - mówi Sandra.
Mimo tych zapewnień dziewczyna nadal jest raczej nieśmiała i wcale nie wygląda na kogoś, kto angażuje się w kilkanaście przedsięwzięć równocześnie.
Podczas przesłuchań konkursowych zapomniała pochwalić się połową swoich osiągnięć. Ale i tak przekonała do siebie jury. "Niezwykle sympatyczna i empatyczna, rzetelna i niezmiernie skromna, o ujmującym uśmiechu i ogromnej cierpliwości. Ma czas i na naukę, i dla przyjaciół, których zaraża swoim entuzjazmem i oddaniem drugiemu człowiekowi" - pisze o niej Fundacja "Świat na Tak".
Zanim wybrała liceum, sprawdziła, jak w szkole działa wolontariat. - Chciałam działać, a szkolny klub przerósł moje oczekiwania - wspomina Sandra. Teraz po lekcjach, razem z klubowymi koleżankami, opiekuje się dziećmi ze szpitala przy ul. Krysiewicza. W sobotę natomiast odwiedza staruszkę. - Pomagam pani Marysi w zakupach, czasem gotuję dla niej obiady, wychodzimy razem do ogródka - wylicza Sandra. I dodaje: - Mam nadzieję, że to, co robię, sprawia innym jeszcze więcej radości niż mnie - mówi Sandra.
W ramach projektu "Make a Connection" organizowała też zajęcia w świetlicy socjoterapeutycznej w Swarzędzu (pomagała nieformalnie, bo nie miała jeszcze 16 lat), inicjowała przedstawienie z okazji Dnia Dziecka w Uzarzewie.
Od września działa też w Fundacji "Mam marzenie" - teraz z niecierpliwością czeka na swój pierwszy wyjazd, aby spełnić pierwsze marzenie chorego dziecka.
- Dodaj komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
3 głosy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Plan B gotowy. Jeśli remonty nie skończą ...
- Trasa na Franowo na ostatniej prostej. ...
- Fanatyk gry Diablo III chciał zabijać ludzi
- Tramwaje nie jeździły, bo policjanci nie ...
- Na FB nawołują do bojkotu pubów. Bo ...
- Usunął balkony bez pozwolenia. Ale mają wrócić
- Jeśli macie dość remontów, nie czytajcie ...




więcej zdjęć