Szkoły pod kroplówką z euro

Mariusz Kutka
06.06.2011 , aktualizacja: 06.06.2011 20:36
A A A Drukuj
Miasta nie stać na organizowanie zajęć dodatkowych dla uczniów, więc sięga po dotacje unijne. To dzięki nim oferta szkół jest atrakcyjna
Szkoła
kotek.pl
Szkoła
ZOBACZ TAKŻE
Na zajęcia dodatkowe w szkołach Poznań przeznacza co roku 1,3 mln zł. I choć władze miasta muszą oszczędzać i tną koszty m.in. na etatach pedagogów i psychologów, a dyrektorzy szukają najemców na puste pomieszczenia, po ofercie zajęć dodatkowych kryzysu nie widać. A wszystko dzięki funduszom unijnym.

Dziś w Poznaniu szkoły realizują 40 projektów, na które otrzymały prawie 21 mln zł dotacji (większość projektów realizowana jest przez dwa lata). W szkołach odbywają się kursy maturalne, zawodowe i zajęcia dodatkowe.

W ramach jednego z takich właśnie projektów uczniowie "Marcinka" wyjechali wczoraj do Gyřr w zachodnich Węgrzech. Razem z Dyskusyjnym Klubem Filmowym w X LO i Salonem Muzycznym - Muzeum Feliksa Nowowiejskiego uczą się, na czym polega edukacja kulturalna, czyli nauka przez teatr, muzykę i film.

Z dotacji korzystają jednak głównie zawodówki. Zespół Szkół Mechanicznych dzięki nim ma nowy sprzęt za pół miliona złotych, m.in. tokarki, obrabiarki numeryczne, sprężarki. Uczniowie z kolei mogą przebierać w ofercie dodatkowych kursów, np. na prawo jazdy na ciężarówki, obsługę wózków widłowych czy kosztorysowania. - Od miasta na takie pieniądze nie moglibyśmy liczyć, a z własnych środków wystarcza nam tylko na bieżące remonty - tłumaczy dyrektorka Małgorzata Nawojczyk.

Z unijnych pieniędzy powstała też nowa lakiernia w poznańskiej "samochodówce". - W ten sposób uczniowie po ukończeniu szkoły mają dwa zawody: mechanika i lakiernika - mówi dyrektor Marek Gabryelewicz.

"Samochodówka" wraz z trzema innymi zawodówkami połączyły też swoje siły w projekcie "Dążymy do perfekcji". Najsłabszych uczniów zaangażowano w przebudowę elektrycznego samochodu. - A oni zmienili układ napędowy i stworzyli nowy model sterowania. Widzę po ocenach, że teraz radzą sobie lepiej - podsumowuje Gabryelewicz.

W Zespole Szkół Łączności z kolei "powstało" 20 firm stworzonych przez uczniów. - Nie byliśmy zadowoleni z praktyk w firmach, bo część pracodawców wykorzystywała uczniów do parzenia herbaty - mówi Maria Rybicka, wicedyrektorka szkoły. Szkoła zorganizowała więc miesięczne praktyki dla uczniów w szkolnych firmach. Mają one własne biura, wyposażone w laptopy, drukarki i faks. Uczniowie prowadzą je przez cztery tygodnie: szukają zleceń, odprowadzają podatki, obracają wirtualnymi pieniędzmi, prowadzą księgowość.

Anna Andrzejewska razem z kolegami prowadziła firmę MDMA, specjalizującą się w grafice komputerowej i montażu filmów. - Dostaliśmy 20 zleceń, m.in. na montaż filmu z XV Targów Edukacyjnych dla Urzędu Miasta, czy zrobienie gazetki we flashu dla szkoły. Zarobiliśmy 14 tys. wirtualnych złotych, najwięcej w klasie. Teraz zastanawiamy się z kolegami, czy po szkole nie założyć takiej firmy w realu - mówi Andrzejewska.

Od września w 66 poznańskich podstawówkach ruszy największy z projektów, służący indywidualizacji nauczania i wychowania uczniów w klasach 1-3 podstawówki. Na Akademię Małego Poznaniaka jest zarezerwowane 5,4 mln zł. Dla dzieci oznacza to dodatkowe zajęcia z matematyki, ćwiczenia logopedyczne, terapeutyczne i gimnastykę korekcyjną. Miasto liczy, że z zajęć przez trzy lata skorzysta blisko 11 tys. uczniów. - Projekt jest bardzo sensowny, szkoda tylko, że na jego przygotowanie dostaliśmy tylko tydzień, a po naszych protestach miasto wydłużyło czas na składanie wniosków do dwóch tygodni - tłumaczy jedna z pedagogów szkolnych, prosząca o zachowanie anonimowości.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 2 komentarze
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów