Promocja z jedynką na świadectwie. To nie żart
14.05.2011
, aktualizacja: 13.05.2011 21:33
Po raz pierwszy w tym roku licealiści będą mogli przejść do następnej klasy z jedynką na świadectwie, a ci z dwiema jedynkami - dostać dwie poprawki. Uczniowie odetchnęli, nauczyciele się spięli
ZOBACZ TAKŻE
- Ukraińska Wiosna, czyli porozmawiajmy o Ukrainie (13-05-11, 21:28)
- A z okna widok na piękny, betonowy płot (13-05-11, 20:00)
- Policja poszukuje właściciela Zielonej Perły (13-05-11, 19:00)
Rozporządzenie ministra edukacji narodowej mówi, że uczeń szkoły ponadgimnazjalnej może raz w trakcie nauki skorzystać z tej szansy, pod warunkiem, że przedmiot będzie kontynuowany w następnej klasie. Wcześniej musi jednak podejść do egzaminu poprawkowego - jeśli go nie zda, to nauczyciele zdecydują, czy powtarza rok, czy dostaje promocję. Przepis nie dotyczy uczniów ostatnich klas - ci, żeby skończyć szkołę, muszą zaliczyć wszystkie przedmioty.
Nowością jest też to, że w liceach i technikach będzie można mieć dwie poprawki (do tej pory druga poprawka możliwa była tylko w wyjątkowych sytuacjach).
Rozporządzenie, które daje dodatkowe szanse uczniom szkół ponadgimnazjalnych, weszło w życie pod koniec sierpnia 2010 r. Dopiero teraz jednak młodzież będzie mogła skorzystać z nowych przepisów. Czy ułatwi to życie bumelantom?
Bożena Skomorowska z biura prasowego MEN: - Raczej nie. Przecież ostateczną decyzję, czy uczeń będzie klasyfikowany z oceną niedostateczną, podejmie rada pedagogiczna. Muszą być ku temu przesłanki, np. długotrwała choroba, która spowodowała problemy z zaliczeniem przedmiotu.
Wielu nauczycieli nie ma jednak złudzeń, że uczniowie wrzucą na luz. Karol Seifert, dyrektor "Paderka": - Jeśli o takiej furtce się dowiedzą, będą z niej korzystać. Na szczęście decyzja o promocji z jedynką nie jest automatyczna - zdecyduje o tym rada pedagogiczna, która oceni, czy uczeń ma szanse nadrobić zaległości w następnej klasie, czy nie.
- To jest idiotyzm i łamanie zasad obowiązujących w szkole - denerwuje się dyrektor jednego z liceów. Zastrzega jednak, by nie podawać w "Gazecie" jego nazwiska.
Dyrektorka V LO Barbara Płotkowiak o zmianie przepisów dowiaduje się od nas: - Jak to z jedynką na świadectwie...? Muszę sprawdzić...
Gdy po kilkunastu minutach wracamy do rozmowy, zapewnia, że wszyscy uczniowie - jak do tej pory - na pewno przychodzić będą na poprawkę przygotowani, więc o jedynkach nie będzie mowy. - Ale na egzamin na pewno przyjdą spokojniejsi - mówi. Również Małgorzata Roszyk, dyrektorka X LO, liczy na poprawki: - Nie wierzę, że ktoś się na taki egzamin nie nauczy.
Uczniowie jednak myślą inaczej. Tomek, uczeń drugiej klasy VI LO, o nowych zasadach dowiedział się od matematyka: - Powiedział, że tym, co mają złe oceny, powstawia jedynki. Ale po chwili dodał, że nie mamy się co stresować, bo dzięki pani minister i tak przejdziemy do następnej klasy. Dał do zrozumienia, że pomysł mu się nie podoba.
Tomek mówi, że wolałby wygrzebać się z jedynki na czas, żeby nie zdawać poprawki w sierpniu. - Ale nie wszyscy się tym przejmują - zaznacza.
Hubert Stachowiak, uczeń XXX LO, też o zmianach przepisów wie od nauczycieli. Na pierwszy semestr miał jedynkę z niemieckiego, teraz jednak zamierza walczyć. - Podejrzewam, że germanistka nie stanęłaby w mojej obronie na radzie pedagogicznej - wzdycha.
Zasady wprowadzone w liceach i technikach od lat obowiązują już w podstawówkach i gimnazjach. Jak się sprawdzają?
Paweł Grześkowiak, dyrektor Gimnazjum 23 na os. Jagiellońskim: - Łatwiej przepuścić ucznia z pierwszej do drugiej klasy, bo wtedy są jeszcze dwa lata na nadrobienie zaległości. W przypadku drugoklasistów zastanawiamy się głębiej, czy zdążą uzupełnić wiedzę. Chętnie natomiast zgadzamy się na poprawki z dwóch przedmiotów.
Wojciech Miśko, matematyk: - Zdarzało się, że gimnazjaliści mówili wprost, że skoro mają taką możliwość, to z niej skorzystają. I nie będą się uczyli znienawidzonej matematyki albo historii.
Prof. Maria Dudzikowa z wydziału studiów edukacyjnych UAM, współautorka książki "Doświadczenia szkolne pierwszego rocznika reformy edukacji": - Rozporządzenie nie może być przyzwoleniem dla uczniów na bycie niedostatecznym. Z drugiej strony, zawsze są przypadki losowe: ciężka choroba, powrót z zagranicy, ciężka trauma. Tu musi działać prawo, a nie sentyment nauczyciela. Ustawa nieobwarowana szczegółowymi przepisami może stać się źródłem nadużyć - komentuje prof. Dudzikowa.
W ubiegłym roku w polskich podstawówkach klasę powtarzało ponad 17 tys. osób (na 2,2 mln uczniów), w gimnazjach 39 tys. osób (na 1,2 mln gimnazjalistów), a w liceach ogólnokształcących ponad 8 tys. osób (na prawie 632 tys. licealistów).
Nowością jest też to, że w liceach i technikach będzie można mieć dwie poprawki (do tej pory druga poprawka możliwa była tylko w wyjątkowych sytuacjach).
Rozporządzenie, które daje dodatkowe szanse uczniom szkół ponadgimnazjalnych, weszło w życie pod koniec sierpnia 2010 r. Dopiero teraz jednak młodzież będzie mogła skorzystać z nowych przepisów. Czy ułatwi to życie bumelantom?
Bożena Skomorowska z biura prasowego MEN: - Raczej nie. Przecież ostateczną decyzję, czy uczeń będzie klasyfikowany z oceną niedostateczną, podejmie rada pedagogiczna. Muszą być ku temu przesłanki, np. długotrwała choroba, która spowodowała problemy z zaliczeniem przedmiotu.
Wielu nauczycieli nie ma jednak złudzeń, że uczniowie wrzucą na luz. Karol Seifert, dyrektor "Paderka": - Jeśli o takiej furtce się dowiedzą, będą z niej korzystać. Na szczęście decyzja o promocji z jedynką nie jest automatyczna - zdecyduje o tym rada pedagogiczna, która oceni, czy uczeń ma szanse nadrobić zaległości w następnej klasie, czy nie.
- To jest idiotyzm i łamanie zasad obowiązujących w szkole - denerwuje się dyrektor jednego z liceów. Zastrzega jednak, by nie podawać w "Gazecie" jego nazwiska.
Dyrektorka V LO Barbara Płotkowiak o zmianie przepisów dowiaduje się od nas: - Jak to z jedynką na świadectwie...? Muszę sprawdzić...
Gdy po kilkunastu minutach wracamy do rozmowy, zapewnia, że wszyscy uczniowie - jak do tej pory - na pewno przychodzić będą na poprawkę przygotowani, więc o jedynkach nie będzie mowy. - Ale na egzamin na pewno przyjdą spokojniejsi - mówi. Również Małgorzata Roszyk, dyrektorka X LO, liczy na poprawki: - Nie wierzę, że ktoś się na taki egzamin nie nauczy.
Uczniowie jednak myślą inaczej. Tomek, uczeń drugiej klasy VI LO, o nowych zasadach dowiedział się od matematyka: - Powiedział, że tym, co mają złe oceny, powstawia jedynki. Ale po chwili dodał, że nie mamy się co stresować, bo dzięki pani minister i tak przejdziemy do następnej klasy. Dał do zrozumienia, że pomysł mu się nie podoba.
Tomek mówi, że wolałby wygrzebać się z jedynki na czas, żeby nie zdawać poprawki w sierpniu. - Ale nie wszyscy się tym przejmują - zaznacza.
Hubert Stachowiak, uczeń XXX LO, też o zmianach przepisów wie od nauczycieli. Na pierwszy semestr miał jedynkę z niemieckiego, teraz jednak zamierza walczyć. - Podejrzewam, że germanistka nie stanęłaby w mojej obronie na radzie pedagogicznej - wzdycha.
Zasady wprowadzone w liceach i technikach od lat obowiązują już w podstawówkach i gimnazjach. Jak się sprawdzają?
Paweł Grześkowiak, dyrektor Gimnazjum 23 na os. Jagiellońskim: - Łatwiej przepuścić ucznia z pierwszej do drugiej klasy, bo wtedy są jeszcze dwa lata na nadrobienie zaległości. W przypadku drugoklasistów zastanawiamy się głębiej, czy zdążą uzupełnić wiedzę. Chętnie natomiast zgadzamy się na poprawki z dwóch przedmiotów.
Wojciech Miśko, matematyk: - Zdarzało się, że gimnazjaliści mówili wprost, że skoro mają taką możliwość, to z niej skorzystają. I nie będą się uczyli znienawidzonej matematyki albo historii.
Prof. Maria Dudzikowa z wydziału studiów edukacyjnych UAM, współautorka książki "Doświadczenia szkolne pierwszego rocznika reformy edukacji": - Rozporządzenie nie może być przyzwoleniem dla uczniów na bycie niedostatecznym. Z drugiej strony, zawsze są przypadki losowe: ciężka choroba, powrót z zagranicy, ciężka trauma. Tu musi działać prawo, a nie sentyment nauczyciela. Ustawa nieobwarowana szczegółowymi przepisami może stać się źródłem nadużyć - komentuje prof. Dudzikowa.
W ubiegłym roku w polskich podstawówkach klasę powtarzało ponad 17 tys. osób (na 2,2 mln uczniów), w gimnazjach 39 tys. osób (na 1,2 mln gimnazjalistów), a w liceach ogólnokształcących ponad 8 tys. osób (na prawie 632 tys. licealistów).
- 8 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
8 głosów
-
Promocja z jedynką na świadectwie. To nie żart
dzakarta
14.05.11, 14:34
Też mi sensacja !Informuję niniejszym wszystkich niedoinformowanych pismaków, uczniów, ich rodziców, że przynajmniej w Poznaniu obowiązuje nieformalna zasada, że wszyscy uczniowie z dwoma »
Najczęściej czytane24 htydzień
- Plan B gotowy. Jeśli remonty nie skończą ...
- Trasa na Franowo na ostatniej prostej. ...
- Fanatyk gry Diablo III chciał zabijać ludzi
- Tramwaje nie jeździły, bo policjanci nie ...
- Na FB nawołują do bojkotu pubów. Bo ...
- Usunął balkony bez pozwolenia. Ale mają wrócić
- Jeśli macie dość remontów, nie czytajcie ...




