Prywatny stadion - jak Poznań ceni nadkibola

Marcin Kącki, Piotr Żytnicki
28.02.2011 , aktualizacja: 28.02.2011 14:22
A A A Drukuj
Źródło: Monitoring stadionu "Litar" atakuje rodzinę z dziećmi na meczu reprezentacji Polski w Poznaniu (zdjęcie z monitoringu)
Szef poznańskich kiboli ma stadion na wyłączność. Kibolskie bojówki utrzymuje w ryzach, a przy okazji obraca milionami, sprzedając im kiełbasę. Organizuje też catering dla prezydenta miasta i urzędników
Właściciel każdego z tych szalików to potencjalny konsument kiełbasek oferowanych przez nadkibola. Im więcej szalików, tym większy obrót, tym większe zyski
Fot. Lukasz Cynalewski / Agencja Gazeta
Właściciel każdego z tych szalików to potencjalny konsument kiełbasek oferowanych przez nadkibola. Im więcej szalików, tym większy obrót, tym większe zyski
ZOBACZ TAKŻE

Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl



Chodzi o Krzysztofa Markowicza, szefa stowarzyszenia kibiców Wiara Lecha, który bił i opluwał rodzinę z dziećmi, która chciała obejrzeć mecz Polska - Wybrzeże Kości Słoniowej. Ujawniliśmy to przed miesiącem na wideo z monitoringu stadionowego (nagranie na Wyborcza.pl). Co się stało po publikacji? PZPN od miesiąca zastanawia się nad karą, władze Poznania "czekają na wyciągnięcie wniosków" przez WL. Markowicz, kibolska ksywa "Litar", nadal pozdrawia dziennikarzy, paradując po stadionie, który miał być chlubą Poznania i pierwszą wizytówką Euro 2012. Bo kibol jest u siebie. Oprócz stanowiska szefa stowarzyszenia ma jeszcze posadę w Lechu - odpowiada za kontakty z kibicami. I najważniejsze - wart 2 mln zł rocznie gastronomiczny biznes na stadionie. Umowę podpisał z Lechem. Biznes jest na wyłączność, a jeśli pojawiłaby się konkurencja, klub zapłaci kibolowi karę. Umowa ma klauzulę tajności. Firma "Litara" i Lech zastrzegają w niej, że większość zapisów nie może być pokazywana nawet pracownikom firmy i klubu.


Tyle że stadion należy do miasta, które wydało na budowę 700 mln zł.

Zasady bicia po twarzy

Markowicz ma 30 lat. Niewysoki, szczupły, o twarzy chłopca. Jako nastolatek przychodził na mecze, podglądając, jak się biją kibole. Jak wspomina jeden z jego kolegów, imponowały mu ustawki. Fascynował go "Uszol" powiązany ze środowiskiem gangsterów, który pod koniec lat 90. szefował nieoficjalnie kibolom Lecha. "Uszol" - 2 m wzrostu, 100 kg wagi, wprowadził na stadionie zasadę: kto nie śpiewa, to w twarz. Zniknął z trybun, gdy został aresztowany. Dzisiaj walczy na ringu MMA, w którym wszystkie chwyty są dozwolone.

Schedę po "Uszolu" przejął Markowicz i stosuje te same metody - kibic, który na II trybunie stadionu (tam stoją fanatyczni kibole) nie wychwala głośno Lecha, dostaje od jednego z przybocznych Markowicza, np. "Olafa". To były bokser. W zeszłym roku wraz z kilkunastoma bojówkarzami zatrzymało go CBŚ. Prokuratura zarzuciła im ustawki, a kilku także handel narkotykami i udział w zorganizowanej grupie przestępczej.

Markowicz wypisuje na internetowym forum Wiary Lecha hasła mające jednoczyć kibiców: "Nikt się nie boi, jeden za drugim stoi". Działacz WL: - To hasło już nic nie znaczy. Markowicz broni swojej pozycji, zwłaszcza finansowej.

Stadion tylko dla kibola

Jest 2004 r. Wiara Lecha na rozruchu, ale role są już podzielone. Rządzą młodzi, ustawieni zawodowo, którzy kibicowanie traktują jak hobby. Markowicz i jego bojówki to fanatycy, dla nich klub jest całym życiem. Dyscyplinują kibiców na stadionie, jeżdżą na ustawki. Rok wcześniej Markowicz bierze udział w bitwie ulicznej we Wrocławiu. Jeden z kiboli ginie tam od ciosu nożem. Za chuligankę Markowicz dostaje wyrok w zawieszeniu i trzyletni zakaz stadionowy. Wtedy zakłada firmę Trocadero i za zgodą klubu, na stary jeszcze stadion, wstawia sprzęt do grillowania. Sprzedaje kiełbasy i napoje. Obroty to wówczas ok. 70 tys. zł.

Przełom następuje, gdy Lech łączy się z Amicą Wronki. Pojawia się nowy zarząd z Andrzejem Kadzińskim, który dotychczas kierował klubem z Wronek. Zachwyca się "Litarem". Działacz WL: - Kadziński mówi, że podoba mu się taki energiczny chłopak, który potrafi sobie podporządkować chuliganów.

W 2007 r. Markowicz podpisuje umowę z Lechem Poznań. Trocadero dostaje na wyłączność cały stadion. Zakres działalności to "świadczenie usług gastronomicznych". Kiełbaski z kilkudziesięciu grillów jedzą zwykli kibice, ale jest też catering dla VIP-ów z ekskluzywnymi daniami. W umowie klauzula: jeśli ktoś wejdzie kibolowi z konkurencyjnym jedzeniem, Lech płaci mu 10 tys. zł. kary. Przychody "Litara" skaczą w 2007 r. kilkakrotnie - do blisko miliona złotych.

Gdy kilka miesięcy temu otwarty zostaje nowy stadion, Markowicz powiększa ekspansję. Dostaje od Lecha pomieszczenie na kawiarnię. Obroty za zeszły rok to już dwa miliony złotych.

Ale Trocadero ma stadion dla siebie nie tylko podczas meczów. Gdy rok temu Sting inauguruje otwarcie areny, to Trocadero sprzedaje jedzenie dla 40 tys. fanów. Gdy w 2008 r. odbywa się wielka impreza Stadium of Sounds, melomanów znów karmi kibol. Koncert Stinga, na zlecenie miasta, organizowała agencja My Music. Jej szef Maciej Czysz zapewnia, że Trocadero złożyło najtańszą ofertę.

Z innych źródeł - bliskich Lechowi - dowiadujemy się jednak, że My Music nie miało wyboru. - Agencja usłyszała, że Trocadero ma tam wyłączność na gastronomię. I nie było dyskusji, bo cały Poznań wie, kim jest Markowicz i kto za nim stoi - mówi nasz informator.

Magazyn widmo

Sprawdzamy tryb wyłonienia cateringu na koncert Stinga. My Music dało miastu dwie oferty. Jeśli Trocadero, jak twierdzi My Music, rzeczywiście było tańsze, to jedna z przyczyn leży na pewno w gastronomicznym zapleczu. Bo grille, lodówki, jedzenie, napoje firma kibola po prostu magazynuje na stadionie. Pod pierwszą trybuną znaleźliśmy pomieszczenie o numerze I.1.5. Wskazał je, na nasze żądanie, Wojciech Smoczyński, pracownik stadionu z ramienia miasta. Ale nie mógł nas wpuścić do środka. - Bo klucze ma tylko pan Markowicz - tłumaczył.

Od kogo Trocadero wynajmuje magazyn o powierzchni ponad 100 m kw.?

Janusz Rajewski, szef Poznańskich Ośrodków Sportu i Rekreacji, które administrują stadionem: - Nie od nas. To pewnie pomieszczenia Lecha Poznań.

Jako że Lech nie odpowiada na nasze pytania, sprawdzał to POSiR. Otrzymujemy sprzeczne odpowiedzi na piśmie. Pierwsza: Lech nie ma zgody na podnajem pomieszczeń na stadionie żadnym innym firmom. Druga: Lech ma zgodę na podnajem kilku pomieszczeń firmie Trocadero, w tym na magazyn, o który pytaliśmy.

Prosimy o spis pomieszczeń wynajmowanych przez Lecha. Dostajemy. Magazynu Trocadero w nim nie ma. Urzędnicy POSiR, którzy na co dzień sąsiadują z biurami Lecha, wprowadzili nas w błąd.

Podziel się

  • 163 komentarze
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    231 głosów

  • Poznań ceni nadkibola duza_pyra 28.02.11, 07:29

    Po przeczytaniu tego tekstu zwyczajnie wstyd mi się przyznać, że jestem poznaniakiem. Jak dla mnie granda na maksa. Paru, parunastu kolesi zrobiło sobie z miasta prywatny folwark. Jak nie »

  • Poznań ceni nadkibola sophros 28.02.11, 08:24

    Aż taką solą w oku jest dla gazety bojkot ogłoszony przez Lecha i jego kibiców?»

  • Futbol to podejrzany interes ukos 28.02.11, 13:32

    Powinno się ich pozostawić samym sobie, wyzerować państwowe dotacje, bo naprawić się nie da - natychmiast ingeruje międzynarodowa centrala tej mafii. Ja czuję wyjątkowy dyskomfort, kiedy »