Pluł na kobietę. Pozostanie szefem Wiary Lecha

Piotr Żytnicki
01.02.2011 , aktualizacja: 01.02.2011 00:18
A A A Drukuj
Krzysztof Markowicz, ps. "Litar", który na stadionie opluł i sponiewierał rodzinę z dziećmi, pozostanie na czele poznańskich kiboli. Po czterech dniach od publikacji "Gazety" władze "Wiary Lecha" i klubu przyjmują strategię obrony. Będą mówić, że zaatakowany mężczyzna był pijany

Źródło: Monitoring stadionu
"Litar" atakuje rodzinę z dziećmi na meczu reprezentacji Polski w Poznaniu (zdjęcie z monitoringu)
Wiceprezes Lecha Arkadiusz Kasprzak
Fot. Łukasz Cynalewski / AG
Wiceprezes Lecha Arkadiusz Kasprzak
W piątek ujawniliśmy nagranie z poznańskiego stadionu. To zapis z monitoringu przedstawiający zajście przed meczem Polska - Wybrzeże Kości Słoniowej, który inaugurował otwarcie pierwszego stadionu na Euro 2012. Widać na nim, jak Krzysztof Markowicz, szef Stowarzyszenia "Wiara Lecha" oraz Ogólnopolskiego Związku Stowarzyszeń Kibiców, wygania z trybuny rodzinę z dwójką dzieci. Markowicz najpierw lekko uderza mężczyznę "z główki", a potem go opluwa. Kolejny pseudokibic zwala oplutego z nóg. Gdy rodzina próbuje uspokoić sytuację, Markowicz jednej z kobiet pluje w twarz.

Rodzina była ubrana w biało-czerwone stroje. Siostra oplutej kobiety powtarza, co usłyszała od Markowicza: "Wyp... stąd, jak chcecie się malować i przebierać, to na innej trybunie". - Krzyczeli na nas: "Śmieci!". Synowie nie chcą już chodzić na stadion, boją się. Bardzo to przeżyli, bo lubili "Kolejorza" - mówi "Gazecie".



Polski Związek Piłki Nożnej odciął się od Markowicza i chce wykluczyć go z działającego przy związku zespołu kibiców, który m.in. opiniuje rozwiązania dotyczące bezpieczeństwa.

Sekretarz związku Zdzisław Kręcina: - Sprawą zajmie się w czwartek Wydział Dyscypliny PZPN.

O zakaz stadionowy dla Markowicza, który może nałożyć Lech Poznań, apeluje Ministerstwo Sportu. Wyciągnięcia konsekwencji oczekują także władze Poznania.

Co na to klub? Po publikacji "Gazety" wydał oświadczenie potępiające Markowicza. Ale zwleka z decyzją, czy będzie nadal z nim współpracować. - Doszły nowe wątki zdarzenia, które trzeba zbadać. Sprawa nie wygląda jednoznacznie - mówi wiceprezes Lecha Arkadiusz Kasprzak.

"Gazeta": Co pan ma na myśli?

Kasprzak: - "Wiara Lecha" powie o tym na konferencji prasowej. Kibice zwrócili nam uwagę na pewne fakty. Mogę tylko powiedzieć, że według nich mężczyzna pokazany na tym filmie był pijany.

"Gazeta": I to usprawiedliwiałoby popychanie, uderzenie "z główki", plucie?

Kasprzak: - Potępiliśmy zachowanie Markowicza i się przecież nie wycofujemy. Nawet jeśli był pijany, to nie umniejsza to odpowiedzialności Markowicza.

"Gazeta": Czy Lech w takim razie nadal będzie z nim współpracował?

Kasprzak: - Lech jest poważnym klubem i nie podejmuje decyzji ot tak sobie.

Markowicz ma we wtorek tłumaczyć się na konferencji prasowej. - Jego zachowanie było niewłaściwe i myślę, że Krzysztof przeprosi tę rodzinę. Ale sytuacja nie była czarno-biała - mówi wiceprezes "Wiary Lecha" Andrzej Pleszkun.

Czy Markowicz nadal będzie stał na czele poznańskich kibiców? Pleszkun: - Nie planujemy żadnej zmiany.

Tymczasem na forum "Wiary Lecha" rozpoczęły się... poszukiwania oplutej rodziny. "Nie ma w tym jakiegokolwiek podtekstu, jest jedynie chęć wyjaśnienia sprawy" - taki wpis widniał na forum. Później stowarzyszenie zwróciło się z prośbą o kontakt wprost do poszkodowanych. Tymczasem rodzina z obawy przed pseudokibicami nie zgłosiła się nawet na policję.

- Nie chcemy mieć żadnego kontaktu z tymi ludźmi, niech zostawią nas w spokoju - powiedziała nam w poniedziałek siostra oplutej kobiety.

Czekamy na Wasze listy. Piszcie: czytelnicy@poznan.agora.pl

.

Podziel się

  • 232 komentarze
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    57 głosów