Opluli rodzinę, bo była w biało-czerwonych barwach

Marcin Kącki, Piotr Żytnicki
29.01.2011 , aktualizacja: 29.01.2011 16:52
A A A Drukuj
Na stop-klatce z monitoringu stadionu Lecha Poznań widać, jak opluty kibic w białej bluzie ociera twarz Na stop-klatce z monitoringu stadionu Lecha Poznań widać, jak opluty kibic w białej bluzie ociera twarz
- Opluto nas i sponiewierano, bo byliśmy w biało-czerwonych strojach - mówi "Gazecie" rodzina zaatakowana podczas meczu reprezentacji na poznańskim stadionie. Polski Związek Piłki Nożnej i Ministerstwo Sportu domagają się kar dla szefa kibiców Lecha, który prowokował atak
Nagranie z monitoringu. Krzysztof Markowicz w środku w czarnej czapce
Nagranie z monitoringu. Krzysztof Markowicz w środku w czarnej czapce

Źródło: Monitoring stadionu
"Litar" atakuje rodzinę z dziećmi na meczu reprezentacji Polski w Poznaniu (zdjęcie z monitoringu)

Czekamy na Wasze listy. Napisz: czytelnicy@poznan.agora.pl



Wczoraj ujawniliśmy nagranie z poznańskiego stadionu. To zapis z monitoringu przedstawiający zajście przed meczem Polska - Wybrzeże Kości Słoniowej inaugurującym otwarcie pierwszego stadionu na Euro 2012.

Widać na nim, jak Krzysztof Markowicz, szef Stowarzyszenia "Wiara Lecha" wygania z trybuny rodzinę z dwójką dzieci. Markowicz najpierw lekko uderza mężczyznę "z główki" i pluje mu w twarz. Kolejny pseudokibic zwala oplutego z nóg. Z górnej części trybuny schodzą wtedy dwie kobiety i dwoje dzieci. To rodzina zaatakowanego. Kobiety próbują uspokoić sytuację, ale Markowicz jednej z nich znów pluje w twarz! Atakowani zostają wypchnięci w górę trybuny.

Skontaktowała się z nami kobieta, mieszkanka okolic Poznania. To ona jest na nagraniu z rodziną.

Oto jej relacja: - Poszliśmy na mecz z siostrą, szwagrem i naszymi dziećmi. Staliśmy na trybunie nr 2 [zajmowanej przez najgłośniejszych kibiców - przyp.red.], bo na te miejsca mieliśmy bilety. Chodziliśmy już z synami na mecze Lecha, zawsze w klubowych szalikach, bo chłopcy dopingowali "Kolejorza". Tym razem poszliśmy w strojach Polski, bo grała reprezentacja. Byłyśmy z dziećmi w toalecie, a szwagier czekał na trybunie. Siostrzeniec krzyknął: "wujka biją!" Zeszłyśmy na dół, na trybunę, a tam trwało już zamieszanie. Szwagier był popychany i opluwany. Ten pan z filmu [Krzysztof Markowicz - red.], krzyczał na nas: "Wyp... stąd, jak chcecie się malować i przebierać, to na innej trybunie". A potem splunął siostrze w twarz. Zaczęli nas wypychać w górę. Krzyczeli na nas: "Śmieci!" Na długo przed końcem meczu uciekliśmy do domu, ze strachu, że to nie koniec agresji. Synowie nie chcą już chodzić na stadion, boją się. Bardzo to przeżyli, bo lubili "Kolejorza".

Kobieta i jej rodzina nie zgłosili się na policję. Boją się. - Wszyscy widzieli nagranie. Skoro ktoś atakuje rodzinę z dziećmi, to do czego jeszcze się posunie? - pyta kobieta.



Radny SLD Tomasz Lewandowski zastanawia się, jak teraz prezydent Ryszard Grobelny miałby rozmawiać przy jednym stole z Markowiczem. - Bo ja sobie tego nie wyobrażam - mówi zbulwersowany nagraniem Lewandowski.

Grobelny, który zawsze apelował, by na poznański stadion przychodziły całe rodziny, namawia Lecha Poznań: - To naganne i nie może mieć miejsca. Wierzę, że klub i kibice wyjaśnią to i wyciągną konsekwencje.

A jakich konsekwencji oczekuje Grobelny? Na to pytanie już nie odpowiedział, bo... wyjechał na urlop.

Tymczasem Lech Poznań w oświadczeniu potępił zachowanie Markowicza. Deklaruje też, że chce szybko spotkać się z "Wiarą Lecha", której przewodzi Markowicz, by podjąć decyzje co do dalszej z nim współpracy.

Arkadiusz Kasprzak, wiceprezes Lecha, zaraz po obejrzeniu nagrania mówił: - To jest skandal. Wczoraj dodał: - Czekamy na wyjaśnienia Markowicza.

Andrzej Pleszkun, wiceszef "Wiary Lecha": - Jeśli doszło do oplucia kobiety, to niedopuszczalne. Ale zaraz dodaje: - Chcielibyśmy wiedzieć jednak, czy ze strony tej pani też nie było jakiejś prowokacji.

Stanowcze są za to Polski Związek Piłki Nożnej i Ministerstwo Sportu.

Zdzisław Kręcina, sekretarz PZPN, który był organizatorem meczu w Poznaniu: - To jakiś niedopuszczalny skandal. Jako że Markowicz zasiada w zespole ds. kibiców przy PZPN, to zrobimy mu postępowanie dyscyplinarne.

Zespół, o którym mówi Kręcina, skupia reprezentantów fanów największych polskich klubów. Opiniuje akty prawne i rozwiązania dotyczące poprawy... bezpieczeństwa na stadionach.

Okazuje się też, że firma Krzysztofa Markowicza, na zlecenie PZPN, sprzedawała kibicom, na opisywanym meczu, kiełbaski. Kręcina: - Zrywamy z tym panem wszelkie kontakty biznesowe. Reszta należy do Lecha Poznań, ale my nie możemy im niczego nakazać.

Jakub Kwiatkowski, rzecznik Ministerstwa Sportu: - Lech Poznań powinien wyciągnąć konsekwencje w postaci zakazu stadionowego.

Film z monitoringu podzielił nawet, solidarnych dotychczas, zagorzałych kibiców "Wiary Lecha". Jeden z nich, Maxim, na forum stowarzyszenia tak pisze o Markowiczu: "Niestety, jak pokazuje monitoring, zachował się głupio i tyle, jak można opluć kobietę? Bez sensu, nie kumam tego.".

W piątek w wieczornym programie telewizji WTK za zachowanie Litara przeprosił w swoim imieniu członek zarządu Wiary Lecha Jarosław Pucek.

Czy Litar może być partnerem dla władz miasta i klubu? Jakie powinien ponieść konsekwencje? Czekamy na listy: czytelnicy@poznan.agora.pl

.

Podziel się

  • 447 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    102 głosy