Ultimatum arcybiskupa Gądeckiego: Ja albo Paetz

Tomasz Cylka, Włodzimierz Bogaczyk, Piotr Bojarski
18.06.2010 , aktualizacja: 18.06.2010 10:25
A A A Drukuj
Abp Stanisław Gądecki posypuje popiołem głowy wiernych w kościele na Szczepankowie (luty 2010)

Abp Stanisław Gądecki posypuje popiołem głowy wiernych w kościele na Szczepankowie (luty 2010) (Fot. Piotr Skórnicki / Agencja Gazeta)

Abp Gądecki zrezygnuje z funkcji metropolity poznańskiego, jeśli Watykan nie zmieni zdania w sprawie anulowania kary abp. Paetzowi - dowiedziała się "Gazeta" ze źródeł związanych z nuncjaturą
GALERIA ZDJĘĆ
W czwartek ujawniliśmy, że Watykan wycofał zakaz sprawowania funkcji biskupich, które Jan Paweł II osiem lat temu nałożył na abp. Paetza - ówczesnego metropolity poznańskiego - po aferze dotyczącej molestowania przezeń kleryków i księży. Nieoficjalnie wiemy, że Paetz dostał już pismo w tej sprawie. Miał je pokazywać księżom z poznańskiej kurii oraz osobom, które w 2002 r. podpisały list w jego obronie.

O. Kozacki: Kościół nie może milczec w sprawie abpa Paetza

Informację o dekrecie anulującym karę nałożoną na Paetza potwierdziliśmy w czterech źródłach. Decyzja Watykanu przywraca arcybiskupowi prawo wyświęcania kapłanów, konsekrowania kościołów i przewodniczenia liturgii.

Arcybiskup jedzie do papieża

Metropolita poznański Stanisław Gądecki nie zgadza się na przywrócenie uprawnień Paetzowi. Fakt jego negocjacji ze Stolicą Apostolską potwierdził nam oficjalnie ksiądz Maciej Szczepaniak, rzecznik kurii metropolitalnej.

"Gazeta" dotarła do szczegółów tych negocjacji. Według naszych informatorów, abp Gądecki w czasie Wielkiego Postu spotkał się z prefektem Kongregacji ds. Biskupów kardynałem Giovannim Battistą Re. - Powiedział kardynałowi, że nie będzie tuszował sprawy abp. Paetza, bo jest przekonany o jego winie. I jeśli pismo nie zostanie odwołane, to poda się do dymisji. Kardynał odpowiedział mu, że ta dymisja nie może być w żadnym razie przyjęta - powiedział nam ksiądz związany z nuncjaturą apostolską w Warszawie.

Wkrótce potem abp Gądecki złożył w nuncjaturze pismo z rezygnacją z funkcji metropolity poznańskiego. Nie oznacza to, że automatycznie przestaje ją pełnić. Rezygnację musi przyjąć Watykan. Jeśli tak się nie dzieje, hierarcha nadal pełni swoje funkcje. Sekretarz nuncjatury ksiądz Józef Trela - przez którego przechodzi większa część korespondencji - twierdzi, że nie widział pisma Gądeckiego. Możliwe, że dymisję otrzymał osobiście nuncjusz apostolski abp Józef Kowalczyk, który za tydzień obejmie w Gnieźnie funkcję prymasa Polski.

"Gazeta" dowiedziała się również, że abp Gądecki chciał spotkać się w sprawie Paetza z papieżem Benedyktem XVI, ale nie zgodzili się na to watykańscy urzędnicy. - Abp Gądecki wysłał więc list do papieża, a w końcu maja, po audiencji generalnej w Watykanie, podszedł do niego i chwilę rozmawiał. Ojciec Święty obiecał jeszcze raz zająć się tą sprawą - mówi nasz informator.

Temat rezygnacji abp. Gądeckiego pojawia się często w rozmowach księży. - Ta informacja krąży wśród nas co najmniej od procesji Bożego Ciała - mówi nam jeden z proboszczów. - Nikt nas jednak o niczym oficjalnie nie informował. Tak po ludzku trudno sobie taką sytuację wyobrazić.

Odpowiedzialność za diecezję

Socjolog religii prof. Józef Baniak z Instytutu Socjologii UAM komentuje: - Arcybiskup jest poważnym człowiekiem, ma wielki autorytet w episkopacie i w archidiecezji, a ponadto jest świadomy konsekwencji, jakie przyniosłaby decyzja Watykanu, zdejmująca z abp. Paetza zakaz posługi biskupiej. Wtedy mogą się stać różne rzeczy. Wiadomo, że abp Paetz ma swoich licznych zwolenników, również wśród niektórych hierarchów poznańskich i wśród kleru, zwłaszcza wśród tych, z którymi miał kontakty osobiste i seksualne. Paetz ma tu pewne poparcie i uznanie. Natomiast arcybiskup Gądecki wie, że to on jest na tym terenie władcą, jest metropolitą, że los tej diecezji, dobro moralne diecezjan zależy od niego. Jeżeli Watykan rzeczywiście chce zdjąć zakazy abp. Paetzowi, to ta decyzja metropolity Gądeckiego jest poważna i znacząca. On zdaje sobie sprawę, że coś takiego może doprowadzić nawet do pewnego rozłamu w diecezji, wśród duchowieństwa i do okropnego zdziwienia zwyczajnych, porządnych i moralnych ludzi, których i tak zadziwia swoista moralność kleru na świecie i w Polsce.

Poznańska kuria nie chciała wypowiadać w tej sprawie. Nieosiągalny dla dziennikarzy był również abp Paetz.

Po nałożeniu zakazów abp Paetz często pokazywał się na ważnych uroczystościach - zobacz galerię zdjęć