Za pół ceny, i się opłaca!
2009-06-14
, aktualizacja: 14.06.2009 21:26
- Bez przerwy telefon dzwoni. Ludzie upewniają się: "Czy to prawda?" - mówiła szefowa Pieprzu i Wanilii, jednej z 19 restauracji, w których w weekend obcięto ceny o połowę. Setki poznaniaków i turystów jadło, spało i zwiedzało miasto w ramach akcji "Poznań za pół ceny"
ZOBACZ TAKŻE
- Komentarz: Zaprośmy ich do nas! (14-06-09, 21:29)
- Mogę zjeść za pół ceny? - pytam w restauracji Pieprz i Wanilia przy ul. Murnej w Poznaniu. Kelnerka uśmiecha się i wręcza specjalne menu. Do wyboru 12 dań głównych, za które zapłacę połowę mniej niż w zwykły dzień. Golonkę z grilla zjem za 15 zł. Kaczkę z pyzami i modrą kapustą - za 21 zł. Puchar lodów za 6 zł.
- Bez przerwy telefon dzwoni. Ludzie najpierw się upewniają: "Czy to prawda?". I rezerwują stolik. Deserów ile poszło! A kaczka aż się wczoraj skończyła i goście musieli trochę poczekać, aż dopieczemy następne. 150 osób odwiedziło nas wczoraj, to trzy razy więcej niż w zwykłą sobotę - mówiła w niedzielne południe Zofia Golusińska, szefowa restauracji. Drugi rok z rzędu bierze udział w akcji "Poznań za pół ceny" zorganizowanej przez Poznańską Lokalną Organizację Turystyczną. - Nam się to opłaca. Za rzadko są takie akcje. Przy większej liczbie gości zarobimy nawet sprzedając za pół ceny. A przede wszystkim to promocja, w mediach o nas mówią. I liczymy, że goście zasmakują i wrócą. Dziś ktoś przy okazji zamówił przyjęcie absolutoryjne, ktoś obiad ślubny - opowiada. - Dwie trzecie gości to poznaniacy. Reszta przyjezdni. Wielu z okolic Poznania. Ale są i z zagranicy, z Wrocławia.
Przy stoliku obok rodzina nad kaczką z pyzami. - Znalazłam informację o akcji w internecie. Zaprosiliśmy na obiad rodziców, przyjechali z Zachodniopomorskiego - mówi Agata. - Bardzo dobry pomysł. Szkoda, że tak rzadko - cała rodzina chwali.
- Wczoraj to był szok niesamowity, tylu ludzi - relacjonuje z kolei Adam Zdzierak, szef Madagaskaru, restauracji przy ul. Wielkiej. W sobotę Madagaskar pękał w szwach, nie spodziewali się aż takich tłumów. W niedzielę przyjmowali już tylko telefoniczne rezerwacje. Nic dziwnego, całe menu łącznie z alkoholem było o połowę tańsze. - Jeśli o chodzi o zarobek, to wychodzimy na zero. Ale liczymy na promocję.
2600 pierogów zjedli natomiast tylko w sobotę goście Gospody Pod Koziołkami (porcja za 7,45 zł). - Najchętniej zabrałbym panią do zmywalni i tam rozmawiał, bo brakuje rąk do zmywania, tylu mamy gości, uff! - wyciera ręce Mariusz Rajewski, kierownik restauracji. - Popieramy akcję. Zawsze warto się promować. I może uda się ten stereotyp poznaniaka skąpca zmienić? Tylko szkoda, że wciąż mało restauracji się przyłączyło. Na płycie Starego Rynku jesteśmy jedyni.
Ceny obniżyło 19 restauracji. - W zeszłym roku, gdy zaczynaliśmy, przyłączyło się dziewięć, więc chętnych jest coraz więcej. Tych, którzy uczestniczyli w zeszłym roku, nie trzeba było namawiać, zobaczyli, że to się opłaca - mówi Jan Mazurczak, szef Poznańskiej Lokalnej Organizacji Turystycznej. Ale nie tylko tańsze jedzenie było atrakcją. Za pół ceny można było też przespać się w kilku hotelach oraz - taniej albo całkiem za darmo - odwiedzić muzea i pozwiedzać z przewodnikiem miasto, m.in. forty, Ostrów Tumski, podziemia fary i katedry. - Na każdej wycieczce było po kilkaset osób mimo ulewnego deszczu w sobotę - mówi Mazurczak. - Akcja przynosi promocyjny efekt, przy jej okazji w mediach mówi się o Poznaniu w kontekście turystycznym - podkreśla.
- Bez przerwy telefon dzwoni. Ludzie najpierw się upewniają: "Czy to prawda?". I rezerwują stolik. Deserów ile poszło! A kaczka aż się wczoraj skończyła i goście musieli trochę poczekać, aż dopieczemy następne. 150 osób odwiedziło nas wczoraj, to trzy razy więcej niż w zwykłą sobotę - mówiła w niedzielne południe Zofia Golusińska, szefowa restauracji. Drugi rok z rzędu bierze udział w akcji "Poznań za pół ceny" zorganizowanej przez Poznańską Lokalną Organizację Turystyczną. - Nam się to opłaca. Za rzadko są takie akcje. Przy większej liczbie gości zarobimy nawet sprzedając za pół ceny. A przede wszystkim to promocja, w mediach o nas mówią. I liczymy, że goście zasmakują i wrócą. Dziś ktoś przy okazji zamówił przyjęcie absolutoryjne, ktoś obiad ślubny - opowiada. - Dwie trzecie gości to poznaniacy. Reszta przyjezdni. Wielu z okolic Poznania. Ale są i z zagranicy, z Wrocławia.
Przy stoliku obok rodzina nad kaczką z pyzami. - Znalazłam informację o akcji w internecie. Zaprosiliśmy na obiad rodziców, przyjechali z Zachodniopomorskiego - mówi Agata. - Bardzo dobry pomysł. Szkoda, że tak rzadko - cała rodzina chwali.
- Wczoraj to był szok niesamowity, tylu ludzi - relacjonuje z kolei Adam Zdzierak, szef Madagaskaru, restauracji przy ul. Wielkiej. W sobotę Madagaskar pękał w szwach, nie spodziewali się aż takich tłumów. W niedzielę przyjmowali już tylko telefoniczne rezerwacje. Nic dziwnego, całe menu łącznie z alkoholem było o połowę tańsze. - Jeśli o chodzi o zarobek, to wychodzimy na zero. Ale liczymy na promocję.
2600 pierogów zjedli natomiast tylko w sobotę goście Gospody Pod Koziołkami (porcja za 7,45 zł). - Najchętniej zabrałbym panią do zmywalni i tam rozmawiał, bo brakuje rąk do zmywania, tylu mamy gości, uff! - wyciera ręce Mariusz Rajewski, kierownik restauracji. - Popieramy akcję. Zawsze warto się promować. I może uda się ten stereotyp poznaniaka skąpca zmienić? Tylko szkoda, że wciąż mało restauracji się przyłączyło. Na płycie Starego Rynku jesteśmy jedyni.
Ceny obniżyło 19 restauracji. - W zeszłym roku, gdy zaczynaliśmy, przyłączyło się dziewięć, więc chętnych jest coraz więcej. Tych, którzy uczestniczyli w zeszłym roku, nie trzeba było namawiać, zobaczyli, że to się opłaca - mówi Jan Mazurczak, szef Poznańskiej Lokalnej Organizacji Turystycznej. Ale nie tylko tańsze jedzenie było atrakcją. Za pół ceny można było też przespać się w kilku hotelach oraz - taniej albo całkiem za darmo - odwiedzić muzea i pozwiedzać z przewodnikiem miasto, m.in. forty, Ostrów Tumski, podziemia fary i katedry. - Na każdej wycieczce było po kilkaset osób mimo ulewnego deszczu w sobotę - mówi Mazurczak. - Akcja przynosi promocyjny efekt, przy jej okazji w mediach mówi się o Poznaniu w kontekście turystycznym - podkreśla.
- 12 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
-
Za pół ceny, i się opłaca!
prosto_car
15.06.09, 00:50
Za pół ceny?Niestety nie cały czas. Wybrałem się w niedziele ok 19 do Ali-Baby, ale po tym jak usiadłem do stolika kelner oświadczył, że akcja już się skończyła. Może w Ali-Babie dzień »
-
tlumy!
gaid
15.06.09, 09:09
Faktycznie wszedzie tlumy, kolejki. FAjnie, choc przez dwa dni mozna poczuc siejak w najbardziej rozchwytywanych miastach Europy, gdzie o wolny stolik w samymcentrum bardzo trudno. Z tego co»
-
Za pół ceny, i się opłaca!
lexgm
15.06.09, 09:48
A może należy wyciągnąć nieco inne wnioski z tej "akcji". Choćby taki, że na codzień, ceny w knajpach nie są na kieszeń przeciętnego Kowalskiego, zwłaszcza idącego na obiad z rodziną !Skoro »
Najczęściej czytane24 htydzień





