Stoi w parku Dąbrowskiego. Co? Pomnik nie-pomnik

Sylwia Wilczak
2010-08-06 , aktualizacja: 06.08.2010 18:06
A A A Drukuj
Większość rzeźb, które stanęły w ostatnim czasie w Poznaniu, niszczyli cisi przeciwnicy współczesnych realizacji w przestrzeni miejskiej. Ta rzeźba z założenia jest zniszczona, jakby niedokończona, jeszcze w trakcie tworzenia. I w tym właśnie tkwi jej sens. Przewrotny, niejednoznaczny, intrygujący...
Park im. Dąbrowskiego w Poznaniu
Fot. Łukasz Cynalewski / Agencja Gazeta
Park im. Dąbrowskiego w Poznaniu
Na skraju parku Dąbrowskiego, niedaleko skrzyżowania Ogrodowej i Piekar od kilku tygodni stoi pomnik. Jest postument, pochylona postać, a nawet łacińska sentencja na fasadzie: "Lector, si monumentum requiris circumspace" ("Czytelniku, jeśli szukasz pomnika, rozejrzyj się dookoła"). Tyle tylko, że pomnik jest... w częściach. Postument osobno, nogi ucięte na wysokości kolan i tułów postaci osobno.

- Widzi pani - rozwalony. A szkoda, bo ładny taki - tłumaczy mi Antoni Karwacki, który do parku Dąbrowskiego przychodzi na spacer codziennie. - A pani wie, kto na tym pomniku? Ani to Cegielski, ani Piłsudski, Mickiewicz też nie... Zgaduję i zgaduję i nikt mi nie pasuje - pomnik-niepomnik wyraźnie intryguje pana Antoniego.

Co to za pomnik, który nie dość, że utrudnia przejście przez park Dąbrowskiego, to jeszcze nie wiadomo kogo przedstawia i jest niedokończony? - To rzeźba Norberta Sarneckiego, część jego pracy doktorskiej, którą bronił niedawno na poznańskiej ASP - wyjaśnia Grzegorz Bibro ze Starego Browaru, do którego należy park.

Sarnecki (rocznik 1974) do niedawna był asystentem w pracowni rzeźby prof. Wojciecha Kujawskiego na poznańskiej ASP. W Poznaniu zrealizował dotąd cztery rzeźby - profesora, dziewczynki, chłopca i psa - które stoją na skwerze przy ul. Zielonej. Przez ostatnie trzy lata przygotowywał pracę doktorską "Nie-pomniki w przestrzeni miejskiej". Obronił ją 6 maja. Pomnik-niepomnik, który stanął w parku Dąbrowskiego to część dyplomu. - Zarówno moja praca teoretyczna, jak i praktyczna dotyka problemu funkcjonowania rzeźby - pomnika w przestrzeni publicznej miasta - wyjaśnia artysta.

Dlaczego postawił go akurat w parku Dąbrowskiego? - Pierwotnie chciałem, by mój pomnik-niepomnik stanął na trawniku u zbiegu al. Marcinkowskiego i ul. Solnej - opowiada. - Ale bym mógł przez 10 dni prezentować swoją rzeźbę w tym miejscu, niezbędne okazały się jednak pozytywne opinie ze strony: Zarządu Dróg Miejskich, Zarządu Zieleni Miejskiej, miejskiego konserwatora zabytków, wydziału kultury i sztuki oraz mapkę geodezyjną w odpowiedniej skali z zaznaczeniem lokalizacji, z którą powinienem wystąpić do Zarządu Geodezji i Katastru Miejskiego - wymienia.

Przewidział, że ubieganie się w tych wszystkich urzędach o zgodę może potrwać długo. Dlatego zwrócił się jednocześnie do spółki Fortis - właściciela Starego Browaru - z prośbą o udostępnienie fragmentu przestrzeni w parku. - Pozytywną decyzję otrzymałem po kilku dniach - mówi.

Cały proces pozyskiwania pozwoleń na postawienie rzeźby w przestrzeni Poznania także opisał w swojej pracy.

Ideę "rzeźby w częściach" tłumaczy tak: - Chciałem za pomocą klasycznych środków wyrazu, z którymi przechodzień jest już oswojony, zainteresować widza samą rzeźbą oraz kontekstem, w jakiej ona funkcjonuje - dać wielość interpretacji rzeźby i jej otoczenia. W przeciwieństwie do pomników "ku czci", które są zauważane przez tydzień, a następnie zapominane, chcę aby widz mógł doszukiwać się znaczeń nieoczywistych i niejednoznacznych - mówi.

Nie wiadomo jeszcze, do kiedy rzeźba pozostanie w parku Dąbrowskiego. Sarnecki: - W połowie miesiąca spotykam się z Fortisem, by to ustalić.

Podziel się

  • 14 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów