40 lat temu wybuchła fabryka w Luboniu
22.02.2012
, aktualizacja: 22.02.2012 12:27
16 osób zmarło, 10 zostało rannych na skutek wybuchu na oddziale produkcji dekstryn Zakładów Zieminiaczanych w Luboniu. Wypadek miał miejsce równo 40 lat temu: 22 lutego 1972 r.
ZOBACZ TAKŻE
- Wielki wybuch w gazowni - czym żył Poznań (26-02-12, 12:04)
- Kot, kura paw - dziś rocznica powstania ZOO (24-02-12, 14:04)
- Zaczął się post. Dziś droga krzyżowa w centrum (22-02-12, 21:30)
- Umowa podpisana, wiadukt górczyński do remontu (22-02-12, 16:07)
- Wypchnął konkubinę z okna (22-02-12, 14:00)
Wybuch nastąpił o godz. 23:07. Na jego skutek czterokondygnacyjny budynek starej dekstryniarni został całkowicie zniszczony. Pod jego gruzami znaleźli się pracownicy trzeciej zmiany oraz kilku pracowników zewnętrznych. Śmierć poniosło 16 osób, a 10 zostało poważnie rannych. Straty materialne oszacowano na 28 mln ówczesnych złotych.
Wybuch wywołał pożar i zniszczenie wagonów z mączką, którą rozładowywano do produkcji dekstryn.
Przyczyna pożaru? Niezachowanie bezpieczeństwa. Z raportów MO wiadomo, że w hali dekstryn był sygnalizator alarmujący, gdy przekroczono w retortach określoną temperaturę. Jednak przed wybuchem wyłączono go. Prawdopodobnie za często buczał.
Bezpośrednią przyczyną pożaru była iskra. Doprowadziła ona do pierwszego niewielkiego wybuchu. Wybuch ten zassał powietrze wymieszane z pyłami z całego budynku. Następnie druga eksplozja zniszczyła dekstryniarnię.
Do zbadania wypadku powołano komisję, w której byli specjaliści i naukowcy z wyższych uczelni. Proces rozpoczął się w rok po katastraofie. Na ławie oskarżonych zasiadło kierownictwo przedsiębiorstwa. Dyrektorowi zakładów, Tadeuszowi Bęciowi zarzucono, że jako główny inżynier, a później dyrektor zakładu i dyrektor całego przedsiębiorstwa przyczynił się do powstania okoliczności sprzyjających katastrofie. W lipcu 1973 roku zapadły wyroki skazujące. Wszyscy czterej oskarżeni otrzymali kary pozbawienia wolności od półtora roku do trzech lat. Wyszli na wolność, bo w areszcie odsiedzieli już większość wyroków, a 22 lipca objęła ich amnestia z okazji święta państwowego. Trzech wróciło nawet do dawnego zakładu. Tylko dyrektor Bęć znalazł pracę w Zjednoczeniu Przemysłu Ziemniaczanego.
Żródła: echolubonia.pl, newsweek.pl
Wybuch wywołał pożar i zniszczenie wagonów z mączką, którą rozładowywano do produkcji dekstryn.
Przyczyna pożaru? Niezachowanie bezpieczeństwa. Z raportów MO wiadomo, że w hali dekstryn był sygnalizator alarmujący, gdy przekroczono w retortach określoną temperaturę. Jednak przed wybuchem wyłączono go. Prawdopodobnie za często buczał.
Bezpośrednią przyczyną pożaru była iskra. Doprowadziła ona do pierwszego niewielkiego wybuchu. Wybuch ten zassał powietrze wymieszane z pyłami z całego budynku. Następnie druga eksplozja zniszczyła dekstryniarnię.
Do zbadania wypadku powołano komisję, w której byli specjaliści i naukowcy z wyższych uczelni. Proces rozpoczął się w rok po katastraofie. Na ławie oskarżonych zasiadło kierownictwo przedsiębiorstwa. Dyrektorowi zakładów, Tadeuszowi Bęciowi zarzucono, że jako główny inżynier, a później dyrektor zakładu i dyrektor całego przedsiębiorstwa przyczynił się do powstania okoliczności sprzyjających katastrofie. W lipcu 1973 roku zapadły wyroki skazujące. Wszyscy czterej oskarżeni otrzymali kary pozbawienia wolności od półtora roku do trzech lat. Wyszli na wolność, bo w areszcie odsiedzieli już większość wyroków, a 22 lipca objęła ich amnestia z okazji święta państwowego. Trzech wróciło nawet do dawnego zakładu. Tylko dyrektor Bęć znalazł pracę w Zjednoczeniu Przemysłu Ziemniaczanego.
Żródła: echolubonia.pl, newsweek.pl
- Dodaj komentarz
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
3 głosy
Najczęściej czytane24 htydzień



